ZZTF RP: W jarocińskiej aptece doszło do pomyłki technicznej nie merytorycznej

31 Stycznia 2019, 17:53 Apteka

Kilka dni temu w mediach ukazała się informacja na temat błędu do jakiego doszło w jednej z jarocińskich aptek. Pomyłka dotyczyła wydania dziesięciokrotnie zawyżonej dawki morfiny przez technika farmaceutycznego rodzinie pacjentki chorej na nowotwór. Zgodnie przepisami tego typu lek wydać może tylko magister farmacji.

Odkąd sprawa ujrzała światło dzienne w środowisku trwa natomiast ożywiona dyskusja na temat wspominanego błędu. Głos w tej sprawie zabierają zarówno farmaceuci jak i technicy farmaceutyczni.

Publikujemy stanowisko Związku Zawodowego Techników Farmaceutycznych RP, jednej z organizacji, która szeroko skomentowała sprawę.

"W związku z nagonką jaka  rozpętała się w związku  nieszczęśliwym  zdarzeniem, do którego doszło  w aptece ogólnodostępnej w Jarocinie pragniemy stanowczo zaprotestować przeciw wykorzystywaniu tego  zdarzenia - głównie przez środowiska związane z Izbą Aptekarską - do  prowadzenia negatywnej kampanii przeciw technikom farmaceutycznym. Niestety  pomyłki, czasami nawet bardzo tragiczne zdarzają się.  Sytuacja  taka może mieć miejsce w każdej dziedzinie życia” - tłumaczy Aneta Klimczak, wiceprezes ZZTF.

Błąd techniczny, nie merytoryczny?

„Może przydarzyć się pilotowi samolotu  czy mechanikowi, który  naprawia hamulce w naszym samochodzie. Może przydarzyć się lekarzowi.  Może  również  dojść  do niej  w aptece, w której wykupuje się leki z  recepty którą tenże lekarz wypisał. Taka  właśnie sytuacja miała miejsce we wspomnianej we wstępie aptece. Doszło do błędu, w którym została wydana zbyt duża ilość lub dawka leku. Mniej istotne jest, który z tych  parametrów został pomylony ważne  jest,  że była to pomyłka techniczna; pomyłka wynikająca czy to z  chwili roztargnienia  czy z nieuwagi. Ważne jest jeszcze raz to podkreślam,  iż była to pomyłka techniczna,  związana z błędem przy  wydawaniu sprzedawanego leku, a nie pomyłka  merytoryczna wynikająca z braku wiedzy fachowej. Do tego rodzaju zdarzeń niestety dochodzi w aptekach, zdarzają się one  zarówno technikom jak i magistrom.  Niestety wszyscy jesteśmy  tylko  ludźmi i chwile słabości wpisane są w naszą jaźń. Jeszcze raz należy podkreślić, że eliminacja tego typu zdarzeń w żaden  sposób nie ma związku poziomem wykształcenia zawodowego, niestety  żadna najlepsza nawet szkoła nie uczy nieomylności […]. Tymczasem rozpoczęła się wielka nagonka, w której próbuje się obciążyć  odpowiedzialnością za to zdarzenie cale środowisko techników  farmaceutycznych. Tak naprawdę nie ma znaczenia dla zaistniałego  zdarzenia czy  farmaceuta był czy nie było go w pracy. Również on wydając ten lek  mógłby popełnić taki sam błąd bo podkreślmy jeszcze raz - jest to błąd  techniczny - pisze wiceprzewodnicząca ZZTF RP.

„Faktem jest, że technicy nie mają uprawnień do wydawania leków  narkotycznych, jednak te ograniczenia wynikają z zupełnie innej  przyczyny. Leki narkotyczne podlegają z wiadomych względów specjalnej  ewidencji dlatego wydawać je mogą tylko osoby mające prawo wykonywania  zawodu, dla których prowadzony jest określony rejestr, niestety prawo  wykonywania zawodu jaki i stosowny rejestr techników nie funkcjonuje  już od początku lat dziewięćdziesiątych. Jak widać złamanie prawa w tym zakresie nie miało wpływu na samo zdarzenie. Trzeba jeszcze wyjaśnić sprawę tzw. retaksacji. W prawidłowo  działającej aptece  po zakończeniu dnia pracy recepty powinny być  sprawdzone najlepiej przez inną osobę. W omawianym przypadku albo do takiego sprawdzenia nie doszło, albo  jeżeli była to ta sama osoba, która dokonała sprzedaży  mogła po  prostu zduplikować swój błąd (jest to bardzo częste zjawisko). Dlatego na przykład w przemyśle lotniczym istnieje obowiązek  sprawdzenia pracy przez inną osobę. W aptece nie ma obowiązku zatrudniania kilku osób, dlatego trudno  uznać, że to iż technik sam (bo nie było innej osoby) sprawdził  wydane przez siebie leki za samoistną przyczynę zdarzenia - w  przeciwnym wypadku trzeba by zamknąć wszystkie placówki jednoosobowe. Pamiętajmy też, że przepis dotyczący obecności farmaceuty na zmianie  obowiązuje  zaledwie  od trzech  lat. Wcześniej w aptece wymagana  była tylko obecność kierownika w godzinach swej pracy. Błędy związane z wydawaniem zdążają się zarówno technikom jak i farmaceutom. Jednak te dotyczące farmaceutów zamiatane są pod dywan natomiast takie jak ten eksponowane do granic możliwości.


W świetle powyższego rozważania oczywistym jest, że wypowiedzi i  publikacje wielu osób są  próbą wykorzystania nieszczęśliwego  zdarzenia do wytworzenia swego rodzaju nagonki na techników  farmaceutycznych. Cała sprawa wpisuje się w trwający od pewnego czasu  trend spychania techników farmaceutycznych do roli zawodu  pomocniczego. Odcinania ich kształcenia Wielką winą czynników władczych jest to, że technicy farmaceutyczni  nie mogą podnosić kwalifikacji jak na przykład  pielęgniarki. Kończyły one  przecież te same szkoły policealne co technicy  farmaceutyczni, jednak ich możliwości rozwoju zawodowego są zupełnie inne.

Dlatego pragniemy stanowczo zaprotestować oraz zaapelować o właściwą ocenę sytuacji” - zaapelowała organizacja zrzeszająca techników farmaceutycznych.

Trzeba należycie wyjaśnić przyczyny zdarzenia

Kilka dni wcześniej do sprawy odniosła się także NIA zwracając uwagę, by zdarzenie wyjaśnić w następujących kwestiach:

- W jaki sposób doszło do sytuacji, w której technik farmaceutyczny wydał lek zawierający morfinę, mimo że nie miał do tego uprawnień? Dlaczego posługiwał się przy tym loginem i hasłem należącym do farmaceuty?

- Kto podjął decyzję o otwarciu apteki tego dnia, mimo braku fachowego personelu (urlop farmaceutki)?

- Kto udzielił urlopu kierowniczce tej apteki? Dlaczego na ten czas nie zapewnił zastępstwa innego farmaceuty posiadającego odpowiednie uprawnienia kierownicze?

Anna Grela

Źródło: ZZTF RP/NIA

Zobacz również:

Polityka: pacjentom zabrano ponad 7 mld zł. Na TVP dano 1,2 mld zł

Apteki: MZ wychodzi naprzeciw żądaniu techników ?

E-recepta: 97 proc. aptek podłączonych do systemu e-zdrowia

Izba aptekarska: kiedy kierownik apteki nie odpowiada za fachowość obsady

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz