T. Jędrzejczyk, były szef NFZ, ocenia propozycje R. Biedronia

03 Lutego 2019, 19:13

- Pomysł na finansowanie świadczeń specjalistycznych z użyciem mechanizmu refundacji jest spotykany w systemach ubezpieczeniowych. Pojawiają się jednak pytania o szczegóły. Refinansowanie będzie, zgodnie z ulotką programową dostępną w sieci do wysokości ogólnopolskiego limitu - czyli nie 100 proc. każdego rachunku z gabinetu – ocenia dla Polityki Zdrowotnej propozycje Roberta Biedronia Tadeusz Jędrzejczyk, ekspert od zdrowia publicznego i były szef NFZ. 

W niedzielę odbyła się konwencja nowej partii Roberta Biedronia. 
Jego zdrowotne postulaty opisaliśmy tutaj: R. Biedronia pomysły na zdrowie. Wizyta u specjalisty w 30 dni
 
O opinię na temat rozwiązań programowych nowego ugrupowania zapytaliśmy Tadeusza Jędrzejczyka, który w latach 2014-2016 piastował funkcję prezesa NFZ. Poniżej prezentujemy komentarz.
 
Zapłata za prywatne wizyty z NFZ
Pomysł na finansowanie świadczeń specjalistycznych z użyciem mechanizmu wtórnej refundacji (czyli po "wyłożeniu" pieniędzy przez korzystającego) jest spotykany w systemach ubezpieczeniowych. Sam więc mechanizm nie jest zatem zupełnie nowy - właściwie tak wyglądały początki systemów ubezpieczeniowych. Byłbym zatem ostrożny z otwartym krytykowaniem samego mechanizmu. Pojawiają się jednak pytania o szczegóły. Refinansowanie będzie, zgodnie z ulotką programową dostępną w sieci do wysokości ogólnopolskiego limitu - czyli nie 100 proc. każdego rachunku z gabinetu. Innymi słowy skorzystam za poradę za 150 PLN czy wręcz 300 PLN a otrzymam z NFZ do limitu 120. Znajdę gabinet, który będzie tańszy - mam szansę na uzyskanie pokrycia całości.
Powstaje zatem pytanie o równy dostęp - i budzi wątpliwości co do zgodności z art. 68 Konstytucji RP. Rozwiązanie takie wymagałoby zatem uruchomienia kosztownego i skomplikowanego biurokratycznego mechanizmu kompensującego owe dopłaty dla niezamożnych. Czyli jest to bezpiecznik - ale jak każde tego typu rozwiązanie jest proste tylko na poziomie haseł. Oczywiście kolejki to nie tylko porady specjalistyczne. Jeśli porada ambulatoryjna byłaby potraktowana w sposób szczególny to szybko pojawiłby się postulat, żeby tak samo potraktować leczenie szpitalne czy np. rehabilitację. Zupełnie niejasne jest, jak to ma być sfinansowane.
W innym miejscu ulotki możemy przeczytać, że NFZ czeka jeszcze jeden wydatek - dopłata do nadwyżki aktualnych dopłat prywatnych do leków (w domyśle chodzi zapewne o leki refundowane?), jeśli owe przekroczą 200 PLN rocznie. To także pomysł sam w sobie ciekawy i adresowany do realnego problemu. Przy okazji bardziej zgodny niż stan obecny ze wspomnianym artykułem ustawy zasadniczej.
 
Pojawia się jednak pytania, kosztem jakich obecnie ponoszonych wydatków nowe projekty zostaną sfinansowane? Pytanie uzasadnione jest tym, że jednocześnie w tym samym dokumencie można przeczytać, że z jednej strony wykluczone jest podniesienie danin (zatem i składki na ubezpieczenie zdrowotne), natomiast z drugiej - że dzięki sprawnej opiece zdrowotnej gospodarka ma zyskać 10 miliardów złotych, a budżet zaoszczędzić 3,6 miliarda złotych.
Z niecierpliwością czekam na odpowiedzi, w jaki sposób taki wspaniały efekt uda się uzyskać.
 
Bez kopalni nie będzie smogu?
Postulat zamknięcia kopalni do 2035 roku brzmi dobrze - chociaż bardziej w kontekście zapobiegania zmianom klimatycznym niż ochrony samej jakości powietrza. Oczywiście równie istotna, co termin zaprzestania wydobycia, jest ścieżka i szybkość jego wprowadzenia oraz sposób sfinansowania kosztów samej transformacji energetycznej. Do osiągnięcia dobrej jakości powietrza zamknięcie kopalń to za mało - przecież nigdzie nie znajdujemy zapisu o zakazie importu węgla i spalaniu go w gospodarstwach domowych. Ponadto do osiągnięcia powyższego niezbędna jest transformacja transportowa. Ta ostatnia pojawia się w innym miejscu, chociaż bardziej pod kątem społecznym, jako sposób wykluczenia transportowego poprzez rozwój transportu publicznego. Nie mniej to dobry kierunek myślenia i miejmy nadzieję, że niezależnie od wyników wyborów przestawimy się z obowiązkowego wciąż w polityce krajowej kultu autostrad i dróg szybkiego ruchu na rzecz odbudowy i rozbudowy kolei oraz innych, czystszych form transportu. Aleksandra Kurowska
 
Aleksandra Kurowska
 
Polecamy także:
Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

3 komentarze

Pajton Poniedziałek, 04 Lutego 2019, 17:17
W praktyce ten "równy dostęp" wygląda tak, że ja na zlecony jako pilny rezonans czekałem 3 miesiące (w moim rozumieniu to trochę tak, jakby karetka do wypadku jechała 3 miesiące), a w tym samym czasie więzień, który skarżył się na bóle głowy i wcale nie był "pilny" załatwione miał badanie tego samego dnia poza jakąkolwiek kolejką. Różnica między mną a nim jest taka, że ja jestem płatnikiem składki zdrowotnej, a on nie jest - płaci za niego "państwo", czyli znowu m. in. ja. Pan Jędrzejczyk był znakomitym stróżem tego pseudo systemu ochrony zdrowia, więc może lepiej niech się już nie wypowiada.
Alex Niedziela, 03 Lutego 2019, 21:30
aby taki System przyjac nalezy zdecydowanie oddzielic lecznictwo tzw POZ od Szpital- albo lekarz pracuje na swoim i sie NFZ rozlicza albo w szpitalu.- inaczej doprowadzi do to kolejnych patologii ,pisze kolejnych bo wiele patologii w ochronie zdrowia funcjonuje od lat, w ciagu 30 lat mozna bylo system poprawic nie powiem ze calkowicie uzdrowic ale wielu gramiom sie to po prostu nie oplaclo- bo straciliby na kasie
Pajton Poniedziałek, 04 Lutego 2019, 17:25
No to wyobraź sobie, że każdy lekarz jednak będzie wolał pracować "na swoim". Powoli się już tak dzieje i powoli zamykane są oddziały szpitalne - na razie w małych miastach, a sporadycznie w dużych. Ale to się też zmieni. W miejscowości, z której wywodzi się moja lepsza połowa, zamknięto duży oddział wewnętrzny, o wszyscy lekarze właśnie poszli "na swoje". Karetki chorych z zawałami i udarami wiozły do oddalonego o 45 kilometrów szpitala wojewódzkiego. Nie wszyscy chorzy przeżyli tą podróż.