Światowy Dzień Walki z Rakiem: pacjenci z nowotworem prostaty pytają o dostęp do leczenia

04 Lutego 2019, 10:04 rak nowotwór chemioterapia onkologia pacjent

W ten dzień pacjenci starają się zwrócić uwagę na problemy z dostępem do diagnostyki i leczenia. W przypadku raka prostaty zwracają uwagę m.in. na zasięg i warunki w programie lekowym.

Stowarzyszenia UroConti zaapelowało dziś o zmiany w programie lekowym dedykowanym osobom z nowotworem prostaty. - Nadal w leczeniu przed chemioterapią chorzy z zaawansowanym rakiem prostaty mają dostęp tylko do jednego leku, choć konsultant krajowy ds. urologii i towarzystwo naukowe wnioskują o uznanie w tym wskazaniu równoważności klinicznej abirateronu i enzalutamidu, a niemal cały świat leczy w ten sposób od dawna – piszą w informacji prasowej. Podkreślają, że nadal obwiązuje też w Polsce warunek kwalifikacji do programu lekowego na podstawie stopnia złośliwości mierzonego skalą Gleasona, która  - zdaniem chorych - w niesprawiedliwy i sztuczny sposób dzieli chorych.

Pół roku czekania

Najpierw była entuzjastycznie przyjęta przez pacjentów opinia Prezesa Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji rekomendująca objęcie refundacją enzalutamidu u pacjentów niestosujących dotychczas chemioterapii (sierpień 2018). Potem informacja o tym, że kolejny producent złożył wniosek o refundację innego leku, kabazytakselu w ramach programu (ICD-10 C61).

- Po niepokojących doniesieniach Europejskiej Agencji Medycznej (EMA) dotyczących bezpieczeństwa niektórych leków na raka prostaty cieszyła nas każda kolejna opcja terapeutyczna - mówi przewodniczący sekcji prostaty UroConti Bogusław Olawski.

Dodaje, że mimo upływu kolejnych miesięcy, pacjenci nie zyskali dostępu do leku. - W praktyce osoby, które z różnych powodów nie mogą przyjmować jedynego leku znajdującego się w programie przed chemioterapią, skazuje się na śmierć. Choć nowoczesna medycyna ma dla nich alternatywne i co najważniejsze skuteczne i bezpieczne terapie – alarmuje Olawski.

- Tempo zmian w dostępie do leków w obszarze raka prostaty nadal jest niezadowalające – mówi dr Leszek Borkowski, prezes organizacji „Razem w Chorobie”, który sam jest pacjentem onkologicznym. - Jeżeli nawet jakiś lek możemy podać pacjentowi, to ograniczenia wynikające z programu lekowego powodują, że podajemy go choremu za późno. W następstwie tych ograniczeń przeżywalność 5-letnia pacjentów z nowotworem raka prostaty jest mniejsza w Polsce niż w innych krajach Europy. Nie robimy nic, aby w sposób efektywny to zmienić – stwierdza Borkowski. - Odnoszę wrażenie, że bardzo dużo się rozmawia na ten temat, bardzo mało się robi. Musimy działać, a nie wciąż dyskutować – podkreśla.

Podobnie jak UroConti zwraca uwagę na dostęp do enzalutamidu. - Jest to bardzo ciekawy lek z punktu widzenia farmakologa onkologicznego, o wielokierunkowym mechanizmie działania, który według mojej opinii, bazującej też na doświadczeniach międzynarodowych, powinien być stosowany przed chemioterapią, w tzw. procedurze pre-chemo. Brak decyzji w tej sprawie powoduje, że w bezmyślny sposób tracimy chorych mężczyzn – wyjaśnia Borkowski, który m.in. był szefem urzędu rejestracji leków.

Chcą szybkich negocjacji

Pacjenci z rakiem prostaty apelują do MZ, by szybciej negocjowało zasady refundacji w firmami. - W sierpniu 2018 r. była już rekomendacja prezesa AOTMiT dotyczącą enzalutamidu i do końca roku resort zdrowia nawet nie rozpoczyna negocjacji – żalą się. Wiadomo, że w MZ, mającym ograniczone zasoby kadrowe trwały wtedy renegocjacje cen ponad 2 tys. leków, którym kończyły się w 2018 r. decyzje refundacyjne. Był to pierwszy raz z takim nawałem decyzji do wydania. Jednak nie trudno się dziwić, że dla chorych na raka, dla których dostęp do refundacji to często kwestia życia, nie jest to wystarczające wyjaśnienie.

- Domagamy się takiego samego dostępu do leczenia, jak w innych krajach, wcale nie tych bogatych, ale choćby takich, jak Rumunia czy Bułgaria – piszą przedstawiciele Uroconti.

Operacje robotyczne

Poprawy wymaga też  - zdaniem pacjentów – dostęp do technologii innych niż lekowe. Wymieniają m.in. robotykę – to operacjach takich pacjent szybciej wraca do sprawności, jest mniej powikłań. Szpitale mają m.in. roboty Da Vinci, ale nie ma na nie kontraktów z NFZ, a koszt operacji to zwykle powyżej 20 tys. zł. Da Vinci w warszawskim szpitalu. Ile za operację? Kto kolejny?

Terapia zależy od specjalisty – brak standardów postępowania

Chorzy zwracają też uwagę na problemy z jakością leczenia i brak standardów postępowania, a także koordynacji opieki. - Wszystko zależy od tego, do jakiego lekarza trafia pacjent - mówi B. Olawski. - Jeśli do onkologa, to zwykle jest leczony radioterapią, jeśli do urologa, to lekarze proponują zabieg chirurgiczny – dodaje.

AK

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz