O patomorfologii w Senacie: dramatyczne braki kadrowe

12 Lutego 2019, 11:59 badania technik diagnosta mikroskop naukowiec

W Polsce na jednego patomorfologa przypada 84 tys. mieszkańców, to najniższy wskaźnik w Europie. Specjaliści są przeciążeni, a średnia wieku wysoka. - Standardem dla patomorfologa na Zachodzie jest około 4 tys. szkiełek na rok, podczas gdy w Polsce nierzadko jeden patomorfolog wykonuje nawet do 200 tys. badań (szkiełek) - wskazuje prof. dr hab. n. med. Andrzej Marszałek, prezes Polskiego Towarzystwa Patologów.

Stan polskiej patomorfologii oraz propozycje rozwiązań systemowych w tym obszarze były przedmiotem 90. posiedzenia Senackiej Komisji Zdrowia. Z inicjatywy prof. Tomasza Grodzkiego senatorowie wysłuchali informacji na temat aktualnego stanu oraz finansowania badań patomorfologicznych w Polsce.

Eksperci nie mają wątpliwości, że jakość wykonywanej diagnostyki patomorfologicznej jest kluczowa dla podejmowania decyzji o rozpoczęciu leczenia drogimi lekami.  

- Patomorfologia jest pewnego rodzaju sygnałem GPS, dzięki któremu lekarze mogą poruszać się po mapie leczenia onkologicznego- podkreślił Waldemar Kraska, otwierając dzisiejsze posiedzenie komisji.

Patomorfologia królową dyscyplin

W ocenie prof. Tomasza Grodzkiego każda z dyscyplin medycyny jest ważna, ale zawsze spajać je będzie patomorfologia.

- Bez patomorfologii nie można rozwijać terapii, ani tez rozwijać nowoczesnych technologii lekowych. Problemów w patomorfologii ostatnio narosło. Dlatego chcemy wysłuchać z ust ekspertów, praktyków w tej dziedzinie - co zrobić, by ta kluczowa dziedzina medycyny była tą specjalnością z której wszyscy będziemy dumni, a nie tylko będzie ona przedmiotem naszych zmartwień – wskazał senator.

Niewłaściwa organizacja i brak kadr

Zdaniem środowiska patomorfologów poważne obawy budzi fakt, że bardzo często diagnostyka – histopatologiczna czy molekularna – wykonywana jest poza placówkami. W efekcie generowane są opóźnienia w przekazywaniu w materiałów. Powoduje to, że bardzo często przekazywane próbki mogą być już w stanie nie nadającym się do dalszej diagnostyki z przyczyn utraty jakości. Wyzwaniem jest również niewystarczająca liczba kadr, które dodatkowo są mocno obciążone pracą.

Dodaje również, że praca patomorfologa to nie tylko ocena materiału pod mikroskopem, ale to praca obejmująca określone etapy opracowane w standardach naukowych. Pozostaje pytanie – czy będziemy w stanie wykonać tą pracę tymi siłami, jakimi obecnie w systemie dysponujemy? - Dane Naczelnej Izby Lekarskiej oraz dane wynikające ze spisu ludności są mocno rozbieżne – pierwsze wskazują, że mamy 580 lekarzy patomorfologów, podczas gdy spis ludności mówi o 455. Niestety na to wszystko musimy mieć nałożyć kwestie starzejącej się kadry i faktu, że średni wiek patomorfologów w Polsce to 56+ – mówi prof. Andrzej Marszałek. W efekcie w Polsce na jednego patomorfologa przypada 84 tys. mieszkańców, natomiast są też kraje – jak na przykład Norwegia, gdzie na jednego lekarza tej specjalności przypada 24 tys. mieszkańców. 

- Europejska średnia wynosi 36 tys., natomiast wartości wyższych niż Polska nie ma żaden inny kraj- przyznaje prezes PTP.

Dlatego też środowisko oczekuje wejścia w życie rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie standardów organizacyjnych opieki zdrowotnej w dziedzinie patomorfologii. Kluczowe dla poprawy sytuacji w ocenie prof. dr hab. n. med. Andrzeja Marszałka może okazać się również wydzielenie procedur diagnostyki patomorfologicznej i odrębne ich finansowanie- adekwatne do nakładów pracy.

- Jeśli to będzie uregulowane to nie mam wątpliwości, że pojawi się wówczas przestrzeń dla nowych etatów, a i liczba chętnych do pracy ulegnie zwiększeniu- ocenił prof. Andrzej Marszałek.

 AM

Zobacz również:

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

9 komentarzy

AB Niedziela, 17 Lutego 2019, 9:31
Z dużą dozą pewności stwierdzam, że diagnostyką histopatologiczną na równych uprawnieniach powinni zajmować się również diagności laboratoryjni posiadający specjalizację z cytomorfologii.
robo Poniedziałek, 18 Lutego 2019, 14:17
A le to już było! I zostało definitywnie wyjaśnione !Wyrok Trybunału Konstytucyjnego (wyrok z d. 23 czerwca 2005; sygn. akt. K 17/04) oraz opinię prawną (z 2011 roku).
sdf Poniedziałek, 18 Lutego 2019, 14:01
Z dużą doża pewności stwierdzam , że jak najbardziej diagności laboratoryjni mogą się zajmować diagnostyką histopatologiczną PO UKOŃCZENIU 6-LETNICH STUDIÓW NA WYDZIALE LEKARSKIM I ZROBIENIU SPECJALIZACJI Z PATOMORFOLOGII. Patomorfologiem zostaje się po pieciu latach ciężkiej specjalizacji. Potem jeszcze trzeba zdać egzamin, który jak można tu przeczytać do łatwych nie należy.Muszę jeszcze dodać, że aby zostać w pełni samodzielnym patomorfologiem, to po uzyskaniu specjalizacji , trzeba jeszcze co najmniej. pięciu do dziesięciu lat pracy pod okiem i przy współpracy z doświadczonymi kolegami. Świadomi swoich ograniczeń młodzi lekarze w większości przypadków za wszelka cenę starają się więc znaleźć etatową prace w szpitalu, klinice, centrum onkologii , czyli tam gdzie będą mogli poszerzać swoja wiedzę i nauczyć się jeszcze czegoś od swoich doświadczonych kolegów. Ogromnie mi przykro koledzy diagności ale NIE DA SIĘ ZOSTAĆ LEKARZEM PATOMORFOLOGIEM PO TRZYMIESIĘCZNYM KURSIE PRZYUCZJĄCYM DO ZAWODU. Patpomorfologia nie ma nic albo bardzo niewiele wspólnego z analityką medyczną.Musicie starać się dowartościować w inny sposób. Ale właściwie po co. Wasza praca jest równie ciekawa i niezbędna w procesie leczenia. Musicie tylko skutecznie zawalczyć o podwyzke płac, bo zarabiacie naprawdę mizernie. SERDECZNIE POZDRAWIAM. P.S: I jak tu się dziwić, że pacjenci , chociaż od prawidłowej diagnozy patomorfologa zależy często ich życie nie wiedzą co to za lekarz, skoro nie wiedzą tego nawet każący siebie nazywać medykami [ skończyli analitykę medyczną na AM] diagności labolatoryjni
AB Środa, 20 Lutego 2019, 9:21
Nikt z moich koleżanek i kolegów nie każe siebie nazywać jakkolwiek. Nazwa naszego zawodu i pełnionego przez nas stanowiska jest zapisana w karcie stanowiskowej i chociażby na identyfikatorze. Z całym szacunkiem do kolegów patomorfologów wiemy, jak nikt inny, jak żmudną pracę wykonujecie i jak istotna jest wasza rola w procesie diagnozy i leczenia. Chcę jeszcze raz tylko podkreślic że nam diagnostom kompetencji nie brakuje szczególnie jeśli chodzi o analityków ze specjalizacją z cytomorfologii W żaden sposób nie należy ciężkich 5cio letnich medycznych studiów i równie ciężkiej 4letniej spezcjalizacji kończącej się egzaminem kojarzyć z "3miesiecznym przyuczeniem do zawodu". Nie wiem skąd tak mylne spostrzeżenia. Program nauczania analityków medycznych ułożony jest tak aby przyszły specjalista mógł w pełni służyć pacjentom w zakresie szeroko pojętej medycyny laboratoryjnej. I tak jak już słusznie zauważono samo przygotowanie do zawodu zarówno lekarzy jak analityków medycznych ni jak się ma w stosunku do nabytego doświadczenia, które jest niezbędne do samodzielnej pracy w pracowni histopatologicznej. Pozdrawiam
Har Niedziela, 17 Lutego 2019, 8:40
Częściowo patomorfologa mógłby odciążyć diagnosta laboratoryjny z odpowiednią specjalizacją....
Zdegustowany Piątek, 15 Lutego 2019, 0:31
Niech mnie pan marszałek lepiej nie rozśmiesza ,może powie prawdę jak wyglądają za jego rządów egzaminy specjalizacyjne . Niech opowie o ostatnim egzaminie i o cyrkach jakie się działy i dzieją i o tym że gdy zdaje 1-2 osoby to stwierdza że zdało ich za dużo i trzeba to zmienic. Jak słucham i czytam to pierdzielenie o braku specjalistow to ręce opadają.
Vin Sobota, 16 Lutego 2019, 10:06
Ad Zdegustowany. Czyli jak w wielu specjalizacjach. Ciężko wymagać, żeby patomorfologom pytania układali chirurdzy, ale może za każdym razem powinna być weryfikacja na zasadzie - układający pytania wewn. rozwiązują test z pewnyn nadzorem, a wyniki podawane są do wiadomości publicznej. Może wtedy, by układali by sprawdzić wiedzę, a nie by uwalić, bo konkurencja.
werty Piątek, 15 Lutego 2019, 14:52
Nie denerwuj się tak. Jak już zostaniesz młodym specjalista, to w dzisiejszych warunkach najprędzej znajdziesz prace jako samozatrudniony w prywatnej firmie, w której szef niekoniecznie będzie patomorfologiem , a koledzy zatrudnieni tak jak ty, szanując swój czas i możliwośc zarobienia kolejnych paru złotych, nie zawsze będą chcieli ci pomoc w trudniejszych przypadkach. Musisz więc cos umieć i być w miarę samodzielny, bo jak inaczej dasz sobie w rade. Przecież są tacy co zdaja zarówno egzamin teoretyczny jak i praktyczny. i to na calkiem przyzwoite oceny. Zapytaj może, jak to zrobili i w następnej sesji się przyłóż bardziej. Metodą na zwiększenie liczebności kadr na pewno nie jest czynienie specjalistami wszystkich , którzy chcą nimi być, niezależnie czy maja odpowiedni zakres wiedzy i umiejętnośći.
sceptyk Piątek, 15 Lutego 2019, 14:30
Eeee, tam zdało więcej niż 1-2 osoby ! Czyżby zwyczajnie więcej umieli niż ci co oblali?