OZZL o konwencji PiS: zawód dla pracowników służby zdrowia i pacjentów

25 Lutego 2019, 10:40 ozzl

Ostatnia konwencja „Prawa i Sprawiedliwości” stanowiła kolejny i głęboki zawód dla pracowników publicznej ochrony zdrowia i dla polskich pacjentów (...) - ocenia OZZL i podkreśla, że pieniądze publiczne są na wszystko, tylko nie na poprawę sytuacji w ochronie zdrowia.

- Ostatnia konwencja „Prawa i Sprawiedliwości” (Zdrowie? Jakie zdrowie? Konwencja PiS z obietnicami socjalnymi, ale...) stanowiła kolejny i głęboki zawód dla pracowników publicznej ochrony zdrowia i dla polskich pacjentów, od lat zmagających się z wielkimi trudnościami w dostępie do pomocy medycznej. Znowu okazało się bowiem, że – w tym samym czasie, gdy brakuje pieniędzy na leczenie Polaków, gdy publiczne szpitale powiększają swoje zadłużenie, a ich dyrektorzy „żebrzą” u ministra o środki na przeżycie, gdy kolejki do leczenia stale się wydłużają – pieniądze publiczne są na wszystko, tylko nie na poprawę sytuacji w ochronie zdrowia. Problem ochrony zdrowia w czasie konwencji PiS nie istniał i można by pomyśleć, że jest to oaza szczęśliwości wśród pozostałych zaniedbanych dziedzin naszego życia społeczno - gospodarczego - czytamy w liście otwartym skierowanym do premiera Mateusza Morawieckiego oraz prezesa PiS, Jarosława Kaczyńskiego.

Jak przypomina przewodniczący OZZL Krzysztof Bukiel, ponad rok temu w czasie protestu lekarzy rezydentów, domagali się oni szybkiego i odpowiedniego wzrostu nakładów na leczenie, a usłyszeli że: „pieniędzy po prostu nie ma i nie będzie” (na ochronę zdrowia) wcześniej niż w roku 2025.

Leczenie Polaków nie jest priorytetem rządu

- Dzisiaj okazuje się, że pieniądze są, tylko leczenie Polaków nie jest priorytetem rządu, a trzeba mieć świadomość, że niedobór środków na publiczną ochronę zdrowia to nie to samo, co brak środków na trzynastkę dla emerytów, połączenia autobusowe czy wyprawkę dla ucznia. Tutaj brak pieniędzy przelicza się wprost na ludzkie cierpienie, a niekiedy utratę życia. Można łatwo wyliczyć, że kilkanaście tysięcy Polaków umiera każdego roku (choć mogłoby żyć) tylko dlatego, że rządzący mają inne priorytety niż ochrona zdrowia - podkreśla K. Bukiel.

Według niego, ogromne wieloletnie zaniedbania wszystkich poprzednich rządów w finansowaniu publicznej ochrony zdrowia oraz szybko wzrastające zapotrzebowanie na świadczenia zdrowotne starzejącego się społeczeństwa powodują, że obiecywany przez obecny rząd wzrost nakładów na lecznictwo do 6 proc. PKB w roku 2024 jest dalece niewystarczający.

- Co więcej, zanim jeszcze zaczął on być realizowany został zmniejszony przez odniesienie odpowiedniego wskaźnika nakładów do PKB nie planowanego na dany rok lecz osiągniętego dwa lata temu. Dodatkowo, do wydatków dołączono koszty inne niż świadczeń zdrowotnych - tak, jakby rządzący robili wszystko, aby jak najwięcej „uszczknąć” z obiecywanych nakładów. Dzisiaj, gdy dowiadujemy się o kolejnych wielomiliardowych zobowiązaniach rządu na inne cele niż opieka zdrowotna można mieć duże wątpliwości, czy zadeklarowane nakłady na publiczne lecznictwo w ogóle kiedykolwiek zostaną osiągnięte - dodaje K.Bukiel.

Zobacz: 
NFZ: kolejki do fizjoterapii i rehabilitacji jeszcze dłuższe
Badanie: Polacy wolą zdrowie bez kolejki niż niższe podatki

Brak koncepcji naprawy publicznej ochrony zdrowia

- Jeszcze większą trwogę budzi fakt, że nie widać oznak, aby rząd miał jakąkolwiek spójną i logiczną koncepcję naprawy publicznej ochrony zdrowia. Zapowiadana przed rokiem przez ministra zdrowia „wielka narodowa debata”, która miała określić kierunki zmian w tej dziedzinie, okazała się cyklem objazdowych akademickich konferencji poruszających tematy poboczne i „dzielących włos na czworo”. Nie odpowiedziano tymczasem na tak podstawowe pytania, jak: czy system ma być ubezpieczeniowy, czy budżetowy, jak wielkie powinny być nakłady aby zlikwidować permanentne niedofinansowanie lecznictwa i kolejki do leczenia, jaki powinien być system wynagradzania personelu medycznego itp. Minister Zdrowia zupełnie nie radzi sobie z tym problemem, a Premiera Rządu, ani Prezesa partii rządzącej najwyraźniej ta sprawa nie interesuje - ocenia przewodniczący OZZL.

W jego ocenie, zmiany już zrealizowane, które miały przynieść radykalną poprawę w dostępie Polaków do leczenia (jak: wprowadzenie sieci szpitali i ich „deekonomizacja”, wdrożenie – tu i ówdzie - tzw. koordynowanej opieki zdrowotnej albo zmiany w POZ) nie skróciły kolejek do leczenia, a wręcz przeciwnie – kolejki te stale rosną,  z wyjątkiem niektórych procedur, gdzie zwiększono (doraźnie) finansowanie.

Apel do premiera i prezesa PiS

OZZL zaapelował do premiera i prezesa PiS o poważne potraktowanie naprawy publicznej ochrony zdrowia, co musi oznaczać radykalny i szybki wzrost nakładów na ten cel i określenie spójnego programu zmian.

- Apelujemy o podjęcie poważnego dialogu z tymi, którzy na co dzień służą polskim pacjentom i walczą z trudnościami wywołanymi nieodpowiedzialnością kolejnych rządów: z przedstawicielami pracowników ochrony zdrowia, dyrektorami szpitali, przedstawicielami organów założycielskich, organizacjami pracodawców ochrony zdrowia - czytamy w liście otwartym.

Źródło: OZZL

BPO

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz