Konflikt w Szpitalu Uniwersyteckim nr 2 w Bydgoszczy rozwiązany?

01 Marca 2019, 9:55 ozzl

Zarząd krajowy OZZL stwierdził w piątek, że wbrew stanowisku dyrekcji Szpitala Uniwersyteckiego nr 2 w Bydgoszczy – nie został rozwiązany konflikt między działaczem związkowym lek. Bartoszem Fiałkiem i dyrektorem ds. lecznictwa szpitala. Z kolei pracownicy szpitala ocenili, że tak daleko idące nagłaśnianie spraw wewnętrznych placówki jest "naganne", a nierzetelne przedstawianie przebiegu sporu, gdy został już rozwiązany, podsyca niezdrowe emocje.

„Dyrekcja szpitala nadal nie przyjmuje do wiadomości, że przedstawiciel związku zawodowego ma nie tylko prawo, ale i obowiązek upominać się o bezpieczne warunki pracy pracowników, w tym również wnioskować o kontrole Państwowej Inspekcji Pracy. Działania takie nie mogą być traktowane jako działania nieprawne albo wymierzone w dobre imię szpitala, co sugeruje oświadczenie dyrekcji" - podkreślają związkowcy w oświadczeniu wydanym w piątek.

"Trudno też zgodzić się z tezą głoszoną przez dyrekcję, ze bezpieczeństwu pacjentów służą rozwiązania, które nakładają na lekarzy takie zobowiązania, z których ci lekarze z pewnością nie będą mogli się wywiązać. Tak właśnie było w przypadku zarządzenia dyrekcji oprotestowanego przez OZZL, które – w istocie – uderzało w bezpieczeństwo nie tylko lekarzy, ale i pacjentów" - dodają.

Ponadto przypomnieli, że wbrew oświadczeniu dyrekcji, dr Fiałek zgłosił problem najpierw do dyrekcji szpitala, a dopiero po zlekceważeniu jego stanowiska przez dyrekcję – złożył wniosek do PIP.

"Nie służą rozwiązaniu konfliktu kroki podjęte ostatnio przez dyrekcję szpitala, które można odczytać jako represje wobec lek. B. Fiałka z jego działalność związkową. Takie własnie charakter ma w ocenie OZZL pozbawienie dra Fiałka możliwości dyżurowania na SOR. Został on bowiem wykreślony z listy dyżurowej na marzec br., a w jego miejsce wpisany został ordynator. Co więcej zmiana ta została dokonana 25 lutego br. wobec powyższego mało wiarygodne należy też uznać ustne zapewnienie dyrektora ds. lecznictwa, iż nie będzie ze strony dyrekcji żadnych „odwetowych” działań wobec lekarza, działacza związkowego" - czytamy w oświadczeniu.

Zarząd krajowy OZZL wezwał dyrektora ds. lecznictwa do pisemnego oświadczenia, że działania dra Fiałka należały do kompetencji działacza związkowego, nie naruszały prawa, nie godziły w interes i dobre imię szpitala, ale były motywowane troską o bezpieczeństwo lekarzy i pacjentów.

Ponadto związek oczekuje też pisemnej deklaracji, że dra Fiałka nie spotkają żadne działania „odwetowe” w związku z jego działalnością związkową i dalsze prowadzenie tej działalności nie będzie zagrożone przez dyrekcję.

Pracownicy szpitala bronią dobrego imienia placówki

Z kolei pracownicy szpitala także w piątek zajęli stanowisko odnosząc się do nagłaśniania sprawy dot. lek. B. Fiałka.

Według nich "nagannym" jest tak daleko idące nagłaśnianie spraw wewnętrznych szpitala w mediach społecznościowych i na bilbordach.  "Nie ma naszej zgody na ten sposób działania lek. Med. Barosza Fiałka” – podkreślili.

W ich ocenie, nierzetelne przedstawiane przebiegu sporu i eskalowanie go po tym, gdy został on już rozwiązany, nie służy budowaniu współpracy i podsyca niezdrowe emocje.

Zapewnili, że jako pracownicy szpitala starają się zapewnić Pacjentom opiekę na najwyższym poziomie i z poszanowaniem ich godności i prawa do intymności, a pomniejszanie ich zaangażowania na rzecz chorych jest krzywdzące i stawia szpital w fałszywym świetle. Domagają się też usunięcia przez OZZL bilbordów z krzywdzącymi hasłami.

„Mimo, że nie jesteśmy bezpośrednio stroną konfliktu, uważamy, że sposób jego eskalowania potajemne nagrywanie rozmów, nierzetelne przedstawianie sytuacji, uderza w dobre imię Szpitala, a tym samym w nas, Jego pracowników” – czytamy.

Dodatkowo pracownicy wskazali, że ich dotychczasowe doświadczenia współpracy  w dyrekcją szpitala przeczą obrazowi prezentowaniu w przestrzeni publicznej oraz mediach społecznościowych.

Wyrazili nadzieję, że postawę lojalności i dbałości o swoje miejsce pracy, jego interes i dobre imię, uda się im przekazać również grupie zdolnych, młodych i uczących się w ich szpitalu lekarzy.

BPO

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz