Solidaryzm 3 proc. polskich pacjentów generuje ponad 46 proc. kosztów leczenia w NFZ

04 Marca 2019, 9:24 Pacjent i kolejki

Społeczny solidaryzm w obszarze ochrony zdrowia, który jest podwaliną polskiego systemu finansowania służby zdrowia, bywa kwestionowany. Narodowy Fundusz Zdrowia prezentując jedną grafikę obrazującą stratyfikację łącznych kosztów opieki nad pacjentami rozwiewa wątpliwości związane z zasadnością jego utrzymania.

Z ust wielu Polaków rozgoryczonych funkcjonowanie systemu ochrony zdrowia nie raz i nie dwa padło pytanie „na co idą moje składki?”. Niejednokrotnie sfrustrowanie przemieszane z bezsilnością wobec problemów, jakie napotykają w systemie, powoduje, że w przestrzeni publicznej pojawiają się postulaty związane z rezygnacją z obowiązkowego ‘opodatkowania’ na zdrowie. Dlaczego jest to niezwykle błędny tok myślenia? Odpowiedź na to przynoszą dane zaprezentowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia z okazji 20-lecia powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego. Opublikowana w serwisie społecznościowym Twitter grafika zawierająca dane z 2018 roku daje do myślenia. Okazuje się bowiem, że blisko połowę wydatków na opiekę zdrowotną ‘konsumuje’ grupa najciężej chorujących pacjentów stanowiąca zaledwie 3 proc. ubezpieczonej populacji. Kolejne 23 proc. kosztów zdrowotnych pochłaniane jest przez 7 proc. chorych, których jednostkowy koszt leczenia jest określany mianem wysokiego. Natomiast 18,3 proc. kosztów opieki zdrowotnej przypada na 15 proc. chorych, których koszt leczenia jest średni. Co ciekawe co drugi pacjent kontrybuujący do zdrowotnego budżetu to osoba zdrowa. Opieka na tą grupą pacjentów pochłania zaledwie 3 proc. wszystkich kosztów opieki zdrowotnej.

AM
 
Zobacz również:
Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

3 komentarze

danuta Piątek, 15 Marca 2019, 9:17
A gdzie zarządzanie służby zdrowia które generuje ogromne koszty i brak leczenia? Przykład . Mój wnuczek 5lat słabo mówi, śpi z otwartymi ustami. Był badany przez laryngologów wiele razy. Ostatnio podejrzany jest o rozrost trzeciego migdału. Skierowanie do CSiM w Kajetanach. Oczekiwanie na wizytę 8 miesięcy. Nareszcie wizyta., badanie słuchu itd. Diagnoza .Rozrost migdała, aparat słuchowy prawidłowy, woda w uchu, wentylacja 15%, leczenie i ewentualne usunięcie migdała. Następny termin wizyty "marzec 2020", zapisana rehabilitacja (inhalacje) "zapisów nie przyjmujemy wcale i nie wiadomo kiedy będą" może na Mochnackiego. Operacja za 1,5 roku może w innym szpitalu np. w Dziekanowie będzie szybciej. Czemu to wszystko służy? To marnotrawienie funduszy i brak leczenia. Dlaczego NFZ płaci za takie coś? W Dziekanowie oczywiście znowu wizyta, badania - to samo i te same koszty- trzeci raz. Czas płynie, dziecko szybko rośnie i pogłębiają się wady związane z tą dolegliwością. O co tu chodzi? Przecież to proste i tanie leczenie (inhalacje) i prosty i tani zabieg ( wycięcie migdałów) ? Po co robią badania kolejny raz jak i tak wiedzą że nie są w stanie leczyć pacjenta? A po dwóch latach dziecko będzie miało zły zgryz, wadę słuchu, źle rozwinięty aparat mowy, złą sylwetkę i to dopiero będą koszty do leczenia. Jak oczywiście nie udusi się w nocy bo migdał się rozrasta. A może chodzi o różne spółeczki którymi obrosło Centrum p. Skarżyńskiego? Dlaczego NFZ przydziela pieniądze na wizyty a nie przydziela ich na rehabilitację i zabiegi? Przecież to nie jest wina lekarzy i chorych.
O co chodzi Poniedziałek, 04 Marca 2019, 14:50
Chyba autor artykułu nie przeczytał tych danych - przecież one POTWIERDZAJĄ, że nasze składki są marnotrawione. Z niego wprost wynika, że wykluczenie tych 3% z systemu spowoduje spadek kosztów prawie o połowę! Czyli owszem, w systemie nie opłaca się uczestniczyć, gdyby nie państwowy monopol, generujący sztuczne obciążenie, mielibyśmy o połowę tańsze usługi.
Rozsadny czlowiek Piątek, 08 Marca 2019, 19:17
Inaczej: gdybys trafil do tej puli najciezej chorujacych- to bez tego systemu bys nie przezyl, chyba ze masz dochody jak kulczyk. Chociaz jesli w niej nie jestes to faktycznie masz prawo czuc sie pokrzywdzony, bo od siebie dajesz duzo a bierzesz malo, bo nawet jakbys chcial wziac- kolejki, masa procedur, latajacy cyrk. Dlatego jesli nie zlikwidowac panstwowej opieki zdrowotnej, to nalezaloby zlamac przynajmniej monopol- i niech ludzie sami decyduja czy wola placic skladki na rzecz nfz, czy prywatnych ubezpieczycieli