Dziękujemy Twój adres email został pomyślnie dodany do newslettera Polityki Zdrowotnej.

Wymogi wobec szpitali: opinie Sanepidu tylko wskazówką

06 Marca 2019, 9:25 szpital

Niewielka zmiana w przepisach dotyczących sanitarnych wymogów wobec placówek medycznych, dotycząca fizjoterapeutów, wywołała na nowo dyskusję o bezpieczeństwie szpitali i przychodni. Wiele nie zwróciło się o audyt, co więcej zdarza się że nawet przy nowych inwestycjach nie zasięgają opinii GIS, bo już nie muszą. Szpitale czy oddziały, w których stwierdzono, że zagrażają bezpieczeństwu pacjentów i personelu, nie są zamykane. Negatywna opinia - to raczej wskazówka dla wojewody i zarządzającego (by znał ryzyko). W tekście publikujemy też zestawienie z podziałem regionalnym. 

1189 zakładów leczniczych nie dostosowało warunków sanitarnych do ustawowych wymogów, które weszły w życie ponad rok temu.

Do końca 2017 roku szpitale i przychodnie miały dostosować się do zapisów rozporządzenia ministra zdrowia z 2012 r. w sprawie szczególnych wymagań, jakimi powinny odpowiadać pomieszczenia i urządzenia podmiotu wykonującego działalność leczniczą. Warto podkreślić, że wymogi wcześniej łagodzono, a termin wejścia norm w życie łagodzono. 

Założenie było takie, że szpital czy przychodnia, która nie spełnia znika z rejestru podmiotów leczniczych. Zostać miały tylko te, które - przynajmniej w teorii są bezpieczne - bo spełniają normy. Część zarządzających podjęła się więc inwestowania, a część odkładała dostosowanie wierząc, że i tak nikt ich placówki nie zamknie. I oczywiście mieli rację. Przy okazji jednej z nowelizacji ustawy o działalności leczniczej wprowadzono furtkę, by nawet ci, którzy norm nie spełniają, mogli działać dalej.

Było wiadomo, że nie wszyscy poradzą sobie z wymogami m.in. w zakresie sal operacyjnych czy sterylizacji, więc wprowadzono furtkę, by placówek nie trzeba było zamykać. Wiedząc o tym, niektórzy szefowie i właściciele nadal nie realizują niezbędnych inwestycji, powołując się na brak środków. 

Ta furtka to opinie Sanepidu, który na wniosek placówki lub jej właściciela sprawdza, czy warunki w szpitalu czy poradni nie spełniającym norm, nie zagrażają zdrowiu i życiu chorych. Kto nie dostosował się do przepisów do 2018 r. może wystąpić o opinię. Tam, gdzie inspekcja nie została zaproszona, kontrole prowadzi w ramach działań doraźnych.

Wnioski o opinię co do spełniania norm złożyło do połowy lutego 876 podmiotów. 

Na razie sprawdzono 800 placówek – w 164 wykryto poważne uchybienia. Żadnego szpitala jednak nie zamknięto, jedynie w pięciu przypadkach zamknięto salę lub oddział. To bardzo niewiele. 

O to jakie przełożenie mają przepisy dotyczące norm sanitarnych na realne działania pytali w tym tygodniu przedstawiciele związkowców i pracodawców. I trudno było o jednoznaczną i satysfakcjonującą odpowiedź. Opinia inspekcji sanitarnej jest bowiem raczej wskazówką, nawet negatywna nie powoduje podjęcia działań z automatu. 

A "niedociągnięcia" w szpitalach nie zawsze są kwestią wysokich inwestycji. Oczywiście przebudowa budynku, tak by było więcej toalet i pryszniców czy poszerzenie korytarzy kosztuje, ale zapewnienie zmywalnych ścian to już nie aż tak duży wydatek, a zakupienie dozowników mydła - jeszcze mniejszy.  

Przy okazji dyskusji z partnerami społecznymi, przedstawiciele szpitali zwrócili też uwagę, że część przepisów dotyczących norm trzeba poprawić. 

 

Aleksandra Kurowska

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz