4 mln Polaków cierpi na tę chorobę. Tylko 10 proc. z nich o tym wie

12 Marca 2019, 15:51 szpital pacjenci pacjent kolejka wizyta lekarz

Szacuje się, że aż 4 mln Polaków cierpi na przewlekłą chorobę nerek (PChN), z czego jedynie 10 proc. z nich jest świadomych swego stanu zdrowia. Z tego powodu w Polsce rocznie umiera blisko 80 tys. osób, a leczenie tej prostej w zdiagnozowaniu choroby u zaledwie 31 tys. pacjentów kosztuje nas blisko 2 mld zł rocznie. Co powoduje, że wykrywalność choroby jest na tak niskim poziomie i generuje tak duże koszty dla państwa? 

Przewlekła choroba nerek jest drugim, po nadciśnieniu tętniczym najczęstszym przewlekłym schorzeniem w naszym kraju. W wyniku następstw tej choroby, w Polsce, przedwcześnie umiera 80 tys. osób rocznie. Mimo, że PChN jest łatwa do wykrycia i stosunkowo prosta w leczeniu w początkowej fazie choroby, to ponad 90 proc. Polaków wciąż żyje w nieświadomości o stanie swojego zdrowia – przekonywali nefrolodzy i dietetycy podczas konferencji prasowej zorganizowanej z okazji obchodów Światowego Dnia Nerek.

-W początkowych stanach PChN może przebiegać bezobjawowo, a pacjent przez długi czas nie będzie odczuwał żadnych niepokojących symptomów. Niestety, im później wykryta, tym rokowania pacjenta mogą być gorsze – mówi prof. Przemysław Rutkowski z Kliniki Nefrologii, Transplantologii i Chorób Wewnętrznych GUM. – PChN jest najczęściej powikłaniem chorób cywilizacyjnych jak cukrzyca czy nadciśnienie tętnicze. Obecnie na cukrzycę choruje ok 3 mln osób, a połowa z 10,5 mln chorych z nadciśnieniem tętniczym nie jest nawet świadoma swojego stanu zdrowia. To ogromna liczba potencjalnie chorych – wylicza.

Leczenie poprzez odpowiednie jedzenie

Zgodnie z wytycznymi Amerykańskiej Fundacji Nefrologicznej (NKF-KDOQI)  oraz Zespołu Krajowego Konsultanta w dziedzinie Nefrologii, kluczowym elementem leczenia niewydolności nerek jest wdrożenie niskobiałkowej diety pacjenta.

Ograniczenie podaży białka obniża poziom fosforu, zmniejsza kwasicę metaboliczną, redukuje stres oksydacyjny i ryzyko hiperkalemii. Przede wszystkim zmniejsza generację związków azotowym, a tym samym spowalnia postęp choroby.

Eksperci podkreślali jednak, że istotą przy leczeniu farmakologicznym i dietetycznym jest uzupełnienie brakujących substancji odżywczych. –Zbyt drastyczne obniżenie spożywanego białka może skutkować niedożywieniem równie groźnym, co sama choroba. Część spożywanego białka można natomiast zastąpić analogami aminokwasów – związkami, które strukturalnie odpowiadają aminokwasom wytwarzanym w procesie trawienia białka, ale pozbawionymi w swojej budowie atomów azotu, którego nadmiar sprzyja zwiększeniu poziomu mocznika w surowicy – mówi prof. Ryszard Gellert, Konsultant Krajowy w dziedzinie Nefrologii, dyrektor CMKP.

Dieta niskobiałkowa uzupełniana ketoaminokwasami ma na celu wydłużenie okresu do rozpoczęcia leczenia nerkozastępczego i istotnie zwiększa szanse na dłuższe przeżycie pacjenta – podkreślali eksperci.

Prawidłowa, zbilansowana, personalizowana i niskobiałkowa – uzupełniania ketoaminokwasami- dieta ma szczególne znaczenie terapeutyczne i dla większości pacjentów jest ona nie do zrealizowania bez kompleksowej opieki dietetyka – przekonuje dr Danuta Gajewska, Prezes Polskiego Towarzystwa Dietetyki.  – Niestety, w Polsce dostęp do dietetyka w poradniach nefrologicznych jest bardzo ograniczony, a porady dietetyczne nie są refundowane przez Fundusz pomimo ich pozytywnych efektów w leczeniu pacjenta – dodaje.

Polskie Towarzystwo Diabetologów walczy z tym od lat- z nie najlepszym skutkiem. Pacjenci nefrologiczni są pozbawieni dostępu do profesjonalnej porady. Dietetycy nie mają możliwości kształcenia się w dziedzinie nefrologii (w tym obszarze nie ma żadnych instytucjonalnych rozwiązań ) – mówi przytaczając wyniki badań wykonanych na grupie 265 pacjentów. W wyniku badań stwierdzono, że wcześnie wprowadzone poradnictwo dietetyczne wpłynęło istotnie na wzrost efektywności i zmniejszenie prawdopodobieństwa rozpoczęcia dializoterapii. Wprowadzenie diety niskobiałkowej i poradnictwo dietetyczne (tylko na tej grupie kontrolnej) przyczyniło się do oszczędności o warto blisko 4 mln euro rocznie.

Ogromne koszty łatwego leczenia 

-Niezależnie od tego jak wielkimi odkryciami dla medycyny są dializoterapia i przeszczepy, to koszty z wykonywanej medycyny naprawczej powinny być skierowane na medycynę prewencyjną – mówi prof. Gellert.

W Polsce wciąż wzrasta liczba chorych, rośnie liczba hospitalizacji, co za tym idzie też ryzyko przedwczesnego zgonu oraz generowanie dalszych kosztów związanych z leczeniem.  Łącznie dializy i przeszczepy nerek 31 tys. pacjentów w 2018 r. kosztowały budżet państwa prawie 2 mld zł.

Gdyby refundowana była diagnostyka, która jest niezwykle prosta i skuteczna (pobór krwi na kreatyninę i badania ogólne moczu) oraz moglibyśmy zapewnić kompleksową opiekę nad chorym to koszt opieki nad pacjentami byłby znacznie niższy, a  –nawet zakładając, że tylko połowa pacjentów będzie stosować się do lekarskich zaleceń- przeżywalność w Polsce mogłaby wzrosnąć o dwa lata - przekonywał prof. Rutkowski.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz