Rak prostaty: im więcej terapii, tym większe szanse ma pacjent

26 Marca 2019, 12:14 rak prostata pacjent

Choć choroba ta kojarzy się z podeszłym wiekiem, bywa diagnozowana nawet u 30-latków. Do jakich technik diagnostycznych i terapii mają dostęp pacjenci, a czego brakuje? O tym w programie Kuracja opowiedzieli nam dr Leszek Borkowski oraz dr Iwona Skoneczna, onkolog kliniczna specjalizująca się w nowotworach urologicznych. Zwracają uwagę m.in. na to, dlaczego ważna jest szeroka paleta leków refundowanych. - Podając pacjentowi choremu na raka prostaty lek z początku mamy remisję, ale niestety po pewnym czasie pojawia się progresja choroby i lekooporność na dotychczas stosowany środek – mówi dr Borkowski. I podkreśla, że pacjenci niezależnie od grubości portfela powinni mieć równe szanse m.in. skorzystania z terapii „prechemo”.

- W przypadku diagnozowania i leczenia raka prostaty obserwujemy duży postęp – ocenia dr. Iwona Skoneczna. Przypomina, że rak prostaty jest najczęściej występującym nowotworem wśród mężczyzn. I ma nadzieję, że coraz bardziej powszechna jest wiedza, że wczesny rak prostaty nie daje żadnych objawów. - Jeżeli go nie będziemy szukać wcześniej, możemy zostać zaskoczeni przez diagnozę choroby zbyt zaawansowanej. Wtedy staramy się o przedłużenie życia, a nie skupiamy się na trwałym wyleczeniu choroby - mówi.

Jak wykryć chorobę? - Prawdopodobnie większość osób słyszało o badaniu PSA, natomiast nie jest to doskonała metoda, ma swoje ograniczenia. Nie każda osoba, która ma podwyższony poziom markera PSA będzie miała raka prostaty, a niektóre osoby, z prawidłowym poziomem markera, też mogą mieć raka, który nie produkuje białka PSA – mówi dr Iwona Skoneczna.

Mamy też coraz bardziej dostępne inne metody diagnostyki np. badanie ultrasonograficzne (przez odbyt). - Teraz coraz bardziej dostępnym staje się badanie za pomocą rezonansu magnetycznego. Nie jest to zbyt tanie i nie do końca refundowane przez NFZ, ale w sytuacji mężczyzny, u którego zastanawiamy nad wykonaniem biopsji – a to jest inwazyjny zabieg - wykonanie rezonansu często może nam odpowiedzieć czy ta biopsja jest potrzebna, czy też nie – dodaje dr Iwona Skoneczna.

- W ogóle w raku prostaty ciągle chodzi o to, aby go wcześnie wykryć. Duża część nowotworów ma też bezpieczny przebieg, gdzie możemy pozwolić sobie na odroczenie leczenia. Jest bardzo dużo sytuacji, gdzie indywidualnie dopasowujemy naszą agresję w szukaniu i leczeniu choroby do jej cech. Wcześniej musimy jednak wiedzieć z czym mamy do czynienia – mówi dr Skoneczna. - Raka niskiego ryzyka możemy obserwować i opóźnić jego leczenie. Raka ryzyka wysokiego, stanowiącego zagrożenie przerzutu nowotworu, chcemy leczyć  agresywnie od początku - wyjaśnia.

- Jestem onkologiem i zajmuje się tylko chorobami zaawansowanymi, ale koledzy chirurdzy mają więcej możliwości mniej inwazyjnego leczenia. Popularne w Polsce są już operacje prostaty z wykorzystaniem sprzętu laparoskopowego. Zaczynają się też pojawiać roboty Da Vinci, chociaż w tej dziedzinie jako kraj jesteśmy opóźnieni, a wchodzenie tej minimalnie inwazyjnej chirurgii nie jest zbyt wspomagane - wyjaśnia lekarka. Jak mówi, poprawia się za to dostępność radioterapii. Jest coraz więcej ośrodków i zazwyczaj są bardzo dobrze wyposażone.  

- Jeśli jest potrzeba leczenia bardziej zaawansowanej choroby, to mamy dostęp do części leków, ale nie wszystkich i nie w takim zakresie jakim byśmy sobie życzyli, ale to się stopniowo poprawia – ocenia.

Choroba nie tylko seniorów

- Rak prostaty to niewątpliwie choroba raczej dojrzałych mężczyzn. Najczęściej diagnozowana jest u 70-latków. To nie oznacza jednak, że osób w wieku 60, 50, 40 lat ta choroba nie dotyczy. W ostatnim czasie sama miałam przypadki mężczyzn po 30-tce, u których zdiagnozowano raka prostaty z przerzutami. W wieku dwudziestu-trzydziestu kilku lat rak prostaty to rzadkość, ale młody wiek nie chroni nas przed nowotworem – zaznacza dr Iwona Skoneczna.

- Od kilku lat, zgodnie z zaleceniami, rekomendujemy wykonywania pierwszego pomiaru markera PSA u mężczyzn w wieku 30-45 lat. Czynnik występowania choroby w rodzinie też jest istotny – wtedy mężczyźni powinni badać się wcześniej. Na dziś rekomendujemy, aby oznaczać pierwsze PSA u osoby nawet bez dolegliwości – mówi dr Skoneczna.

Dostępność do produktów leczniczych jest zróżnicowana

- Sytuacja pacjentów jest dynamiczna. Z jednej strony wzrasta świadomość potrzeby badania się i efektywnego leczenia. Z drugiej strony wzrasta dostępność produktów leczniczych, które niosą postęp terapeutyczny, z tym że ta dostępność ewidentnie wzrasta dla ludzi zamożnych – ocenia dr Leszek Borkowski.

- Bardzo niedobra rzecz, którą obserwuję jako farmakolog kliniczny w szpitalu, to rozdźwięk finansowy, który pojawia się coraz mocniej nie tylko w nowotworze prostaty, ale także i w innych chorobach. Ludzie, którzy mają pieniądze, inwestują w swoje zdrowie poprzez kupowanie terapii, które dla osób z mniej pękatym portfelem są niedostępne – mówi mówi dr Borkowski. - Etycznie uważam, że taki rozdźwięk jest trudny do zaakceptowania, pomimo że wynika on z możliwości finansowych każdego systemu – dodaje.

Borkowski podkreśla, że żeby móc dobrze zabezpieczyć pacjentów z nowotworem prostaty, trzeba mieć produkty lecznicze o różnym mechanizmie działania. To daje szanse na lepsze leczenie. - Podając dany produkt leczniczy mamy na początku remisję, ale niestety po pewnym czasie pojawia się progresja. Często w progresji pojawia się oporność na dotychczas stosowany lek. Zatem trzeba mieć w zanadrzu inny lek, o innym mechanizmie działania, aby skutecznie walczyć z komórkami nowotworowymi - mówi dr Leszek Borkowski.

- Dzisiaj mamy w Polsce dwa leki: Abirateron i Enzalutamid. O obu mam bardzo dobra opinię. Mam świadomość, że to nie są jedyne przedłużające i ratujące życie pacjentom leki – muszą być stosowane zamiennie - mówi dr Borkowski. - W leczeniu nowotworów prostaty mamy system prechemo i postchemo (przed chemioterapią i po chemioterapii). W mojej opinii w procedurze prechemo dostępne powinny być oba produkty. Abirateron, który jest dostępny i Enzalutamid, który nie jest dostępny. Nie ma żadnego uzasadnienia naukowego, aby nie był on dostępny w palecie produktów leczniczych. Leki te mają różne mechanizmy działania, wobec tego włączenie drugiego nie będzie powodowało dodatkowych kosztów dla systemu. To co zawsze powtarzam moim studentom, to że leki, to nie cukierki – nie jemy ich garściami. Chorzy nie będą brali obu leków na raz. Powinna być jednak dowolność w stosowaniu, co pozwoliłoby uzyskać lepsze efekty terapeutyczne - mówi dr Borkowski. - Co z tego, że ludzie mają świadomość swojej choroby, skoro za tym nie idzie możliwość właściwego leczenia? – dodaje.

L. Borkowski, który sam też jest pacjentem onkologicznym informuje, że wkrótce pojawią się kolejne leki, które czekają w FDA i EMA na dopuszczenie do sprzedaży. - My jednak nie możemy czekać na to, co przyjdzie za parę lat. Chodzi o to, byśmy wszyscy doczekali momentu „za parę lat”. Apelowałbym o to, by produkt leczniczy Enzalutamid był również w procedurze prechemo – mówi dr Leszek Borkowski.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz