GIS podaje liczbę, ale nie listę placówek zagrażających zdrowiu pacjentów. Dlaczego?

27 Marca 2019, 13:58 szpital chirurg operacja lekarz

Jak informowaliśmy, część placówek nie dostosowała się do wymogów resortu zdrowia i w wydawanych indywidualnie opiniach Sanepid stwierdził, że uchybienia są na tyle poważne, że mogą zagrażać zdrowiu pacjentów. Fundacja MY Pacjenci poprosiła o listę, ale jej nie dostała. 

Do końca 2017 roku szpitale i przychodnie miały dostosować się do zapisów rozporządzenia ministra zdrowia z 2012 r. w sprawie szczególnych wymagań, jakimi powinny odpowiadać pomieszczenia i urządzenia podmiotu wykonującego działalność leczniczą. Warto podkreślić, że wymogi wcześniej łagodzono, a termin wejścia norm w życie łagodzono. 

1189 zakładów leczniczych nie dostosowało warunków sanitarnych do ustawowych wymogów, które weszły w życie ponad rok temu.

Na razie sprawdzono 800 placówek – w 164 wykryto poważne uchybienia - podawał niedawno Sanepid.

Zobacz: Wymogi wobec szpitali: opinie Sanepidu tylko wskazówką

Sprawę komentuje dla nas Ewa Borek, prezes MY Pacjenci

Informacja o tym, że 164 placówki ochrony zdrowia nie spełniają krytycznych wymogów sanitarnych ujawniona przez Główny Inspektorat Sanitarny stanowi dla nas wobec widocznego kryzysu ochrony zdrowia, widocznego zwłaszcza w psychiatrii dzieci i młodzieży oraz ostatnio na SORach niezwykle ważny sygnał dotyczący bezpieczeństwa leczenia pacjentów.

Jako thinktank specjalizujący się w analizie danych dotyczących systemu ochrony zdrowia chcieliśmy uzyskać od GIS informacje dotyczące jakie to placówki i z jakiego rodzaju problemami się mierzą. Okazało się że nie uzyskamy ich od GIS, który odmówił nam tych informacji, odsyłając nas do agent wojewódzkich i powiatowych Inspekcji Sanitarnej. Zadziwia że GIS zna skalę problemu ale nie zadał sobie trudu zgromadzenia danych od swoich agend, choć jest przecież instytucją odpowiedzialną za bezpieczeństwo zdrowotne. Podejrzewamy że GIS informacje ma ale nie chce ich nam przekazać.

Zastanawia nas brak jednak bardziej zainteresowania tą krytyczną informacją dotyczącą bezpieczeństwa lecenia pacjentów ze strony wielu innych instytucji publicznych, za bezpieczeństwo odpowiedzialnych – Ministerstwa Zdrowia, Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia, Rzecznika Praw Pacjenta czy w końcu Narodowego Funduszu Zdrowia. Zwłaszcza dla płatnika który ma narzędzia wpływania na świadczeniodawców w sposób finansowy, brak zainteresowania tą kwestą oznacza zaniechanie wykorzystania swojego zmieniającego system potencjału wpływu na świadczeniodawców.

W domenie publicznej jest ogromna liczba danych dotyczących bezpieczeństwa leczenia. Są one rozproszone w bazach Rzecznika Praw Pacjenta, NFZ, GIS, PZH, CMJ, Rejestrach Orzeczeń Sądowych, są wreszcie możliwe do monitorowania choćby poprzez codzienne doniesienia mediów tradycyjnych czy społecznościowych o zgonach pacjentów w wyniku nieudanych interwencji na SOR. Zebranie tych danych i stworzenie społecznościowego rejestru bezpiecznych placówek nie jest dużym problemem. Wobec opieszałości Ministerstwa Zdrowia we wdrażaniu ustawy o jakości i bezpieczeństwie leczenia stworzenie takiego rejestru przez stronę społeczną wydaje się po prostu pilne i konieczne.

Aleksandra Kurowska

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz