Łódź: Dyrektor RCKiK z funduszy placówki opłacił swój doktorat w zamian...zobowiązał się do 15 lat pracy

02 Kwietnia 2019, 9:18 krew krwiodawstwo oddawanie krwi pobór krwi

Jak ustaliła Najwyższa Izba Kontroli, 20 czerwca 2013 r. zastępczyni dyrektora Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Łodzi zawarła z nim umowę, na podstawie której Centrum skierowało go na 3,5-letnie studia doktoranckie. W zamian za pokrycie kosztów, dyrektor zobowiązał się do pracy na rzecz RCKiK przez 15 lat od obrony pracy doktorskiej.  Ponadto NIK zwraca uwagę na to, że Centrum sfinansowało ze środków publicznych zakup "odzieży roboczej" jedenastu pracownikom na kwotę ok. 15 tys. zł.

 

 

Na skutek skargi Delegatura NIK w Łodzi zajęła się tamtejszym centrum krwiodawstwa.

Największe wątpliwości wzbudziła niegospodarność w wydatkowaniu przez Centrum Krwiodawstwa pieniędzy na prywatne potrzeby pracowników. Z zestawień wydatków wynika, że sfinansowana ówczesnemu dyrektorowi przez Centrum teczka kosztowała prawie 1,5 tys. zł, buty prawie 400 zł, garnitur 750 zł. Główna księgowa otrzymała garsonkę za prawie 600 zł, teczkę za ponad 850 zł, marynarkę i spodnie za ponad 800 zł. Podobne wydatki, choć niższe, dotyczyły też dwóch kierowników i kilku pracowników.

Tylko w latach 2012-2018 Centrum sfinansowało ze środków publicznych zakup odzieży jedenastu pracownikom na kwotę ok. 15 tys. zł - czytamy.

 

Doktoraty za koszt Centrum

Na koszt Centrum ówczesny Dyrektor i jeden z jego pracowników postanowili przeprowadzić przewody doktorskie. Zawarto stosowne umowy z Uniwersytetem Medycznym w Łodzi. RCKiK zobowiązało się pokryć koszty przewodów po 15 tys. zł za każdą osobę. Przelew miał nastąpić w terminie 14 dni od daty otrzymania rachunku. Rachunki nie wpłynęły, mimo to Centrum przelało na konto Uniwersytetu 30 tys. zł. Główny Księgowy oświadczył, że płatności dokonano na podstawie zaświadczeń Rady Wydziału Nauk o Zdrowiu UM o wszczęciu przewodów doktorskich oraz umów z Uniwersytetem.

Co ciekawe, w umowie na mocy której Centrum skierowało Dyrektora na 3,5-letnie studia doktoranckie, zobowiązał się on przez okres 15 lat świadczyć pracę na rzecz RCKiK. NIK zwraca uwagę, że postanowienie takie zawarto w umowie mimo wiedzy, że po obronie pracy doktorskiej Dyrektor będzie bliski osiągnięcia wieku emerytalnego.

Samochody zamiast krwi woziły pracowników do pracy

Jako niegospodarne Izba uznała również wykorzystywanie samochodów wynajmowanych dla potrzeb przewozu krwi do innych celów. Z dokumentów wynika, że takim samochodem była dowożona z domu do pracy i z powrotem zastępca Dyrektora Centrum (od ok. 7 lat), a kierownik Działu Dawców i Pobierania korzystał z ambulansu do przejazdów z innego miejsca pracy do RCKiK (od ok. 4 lat).

Wynajęty samochód jeździł też na pocztę i po zakupy, mimo że Centrum dysponowało samochodami służbowymi. Nie jest możliwe dokładne określenie całkowitych kosztów poniesionych przez RCKiK na te cele, jednak Izba, na podstawie umów zawartych z wykonawcą usług transportowych oszacowała, że koszty te tylko w 2017 r. mogły wynieść ponad 25 tys. zł.

W wyniku kontroli ustalono również, że w latach 2014 - 2017 Centrum kupowało w hurtowni farmaceutycznej leki na prywatne potrzeby niektórych pracowników, bez przedstawiania na nie wymaganych recept. Dotyczyło to m. in. leków antykoncepcyjnych, psychotropowych, przeciwpadaczkowych, antybiotyków, silnych leków przeciwbólowych i sterydowych. Centrum płaciło za faktury, a pracownicy zwracali koszt zamówionych farmaceutyków.

NIK oceniła, że taki proceder stanowił obejście rozporządzenia Ministra Zdrowia określającego wydawanie leków na receptę.

Źródło: NIK

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz