Powszechne szczepienie przeciwko rotawirusom, czyli jak zaoszczędzić 100 mln zł

04 Kwietnia 2019, 16:29

Śmierć, podatki i zakażenie rotawirusem - to w życiu rzeczy pewne, ale szczepiąc wszystkie dzieci przeciwko rotawirusom, możemy uchronić je przed groźnym odwodnieniem i koniecznością hospitalizacji – mówił w czwartek na konferencji pediatra dr hab. Ernest Kuchar, przewodniczący Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Wakcynologicznego. Równocześnie, oszczędności wynikające z unikniętych hospitalizacji mogą wynieść nawet 100 mln zł rocznie. Odejmując koszt finansowania szczepionek, roczny zysk netto NFZ może sięgnąć 30 mln zł a ZUS mógłby oszczędzić dodatkowo 40 mln zł rocznie wskutek unikniętych zwolnień lekarskich rodziców opiekujących się chorymi dziećmi – wynika z najnowszego raportu przygotowanego przez HealthQuest.

 Wprowadzenie obowiązkowego szczepienia przeciwko rotawirusom do Programu Szczepień Ochronnych (PSO) pozwoliłoby m.in. zaoszczędzić środki, które obecnie wydawane są na hospitalizację dzieci chorujących na nieżyt żołądkowo-jelitowy powodowany przez te wirusy – przekonują eksperci. Oszczędności wynikające z wprowadzenia powszechnych szczepień przewyższają koszty ich finansowania przez Państwo – potwierdzają to dane z krajów europejskich, które już zdecydowały się na takie rozwiązanie.

Jak wynika z zaprezentowanego w czwartek raportu „Nieżyt żołądkowo-jelitowy wywołany przez rotawirusy: kliniczne i ekonomiczne korzyści wynikające z wprowadzenia powszechnych, obowiązkowych szczepień profilaktycznych”, obecnie roczny koszt ok. 55 tys. hospitalizacji wynikających z zakażeń rotawirusowych to ponad 140 mln zł rocznie. Rozszerzenie PSO pozwoliłoby zmniejszyć te koszty o 100 mln zł jak również zaoszczędzić rocznie ok. 50 mln zł wskutek uniknięcia kosztów pośrednich wynikających z utraty produktywności rodziców (nieobecności w pracy z powodu opieki) dzieci chorujących na rotawirusy. Autorzy raportu skalkulowali przy tym same koszty absencji w czasie hospitalizacji dzieci.

Zwrot inwestycji w szczepienia przeciwko rotawirusom już w 2. roku od wprowadzenia

Dr hab. Maciej Niewada, prezes Zarządu HealthQuest i prezes Polskiego Towarzystwa Farmakoekonomicznego podkreślił, że inwestycja w szczepienie przeciwko rotawirusom wszystkich zdrowych niemowląt zwróciłaby się już w drugim roku po ich wprowadzeniu.

Jak mówił, wyniki badań prowadzonych na terenie Europy wskazują, że profilaktyka zakażeń rotawirusowych za pomocą 5-walentnej szczepionki przeciwko rotawirusom jest wysoce skuteczna i wiąże się z zapobieganiem występowaniu rotawirusowego zapalenia żołądka i jelit o ciężkim przebiegu (o 97 proc. w pierwszym roku i o 88 proc. w drugim roku od zaszczepienia). Ochrona, objawiająca się w znacznej redukcji liczby hospitalizacji i wizyt ambulatoryjnych z powodu rotawirusa utrzymuje się nawet do 7. roku życia dziecka.

- W Belgii już w trzecim roku po wprowadzeniu powszechnego szczepienia, odnotowano 75 proc. redukcję liczby zakażeń oraz 85 proc. redukcję wewnątrzszpitalnych zakażeń, a także skrócenie czasu hospitalizacji z 7,6 do 5,8 dni - dodał.

Jak wyjaśniali podczas konferencji klinicyści, istotne są również korzyści, gdy  np. w sytuacji, gdy dziecko w powodu wady serca, zapalenia płuc czy wypadku trafia do szpitala, a tam zaraża się rotawirusem i wydłuża to hospitalizację.

Dr M. Niewada wskazał, że szczepienie przeciwko rotawirusom jest powszechne w wielu krajach europejskich. W Polsce to szczepienie zalecane, więc rodzice muszą za nie sami zapłacić.

Ponad 50 tys. hospitalizacji dzieci rocznie z powodu rotawirusów

- Obecnie wyszczepialność w Polsce jest na poziomie kilkunastu proc. – mówił dr M. Niewada. Według szacunków, jeżeli szczepienie przeciwko rotawirusom weszłoby do kalendarza szczepień obowiązkowych, wyszczepialność szybko wyniosłaby ok. 80-85 proc., a liczba hospitalizacji z powodu zakażeń rotawirusowych dzieci spadłaby z obecnego poziomu ok. 50 tys. do kilkunastu tysięcy rocznie. Dodał, że oszczędności z tego tytułu wyniosłyby ok. 100 mln zł. Dodatkowe oszczędności wynikałyby z uniknięcia absencji rodziców w pracy, a byłoby to ok. 40 mln zł rocznie.

Z kolei dr hab. Ernest Kuchar, kierownik kliniki pediatrii z oddziałem obserwacyjnym WUM, przewodniczący Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Wakcynologicznego, zwracał uwagę, że przy zakażeniu rotawirusem dziecko odwadnia się na trzy sposoby, czyli poprzez wymioty, biegunkę oraz gorączkę – tzw. triada objawów związanych z zakażeniem rotawirusem. Jak mówił, każde dziecko do 5. roku życia będzie miało kontakt z rotawirusem, a wiele dzieci do 2. roku życia trafi z tego powodu do szpitala, zaś w trakcie pobytu w szpitalu zarażają się również matki i opiekunowie. Zwrócił uwagę, że dziecko z rotawirusem oznacza ryzyko rozprzestrzenienia się infekcji na całym oddziale szpitalnym. Co ważne, nasilenie infekcji rotawirusowych następuje w sezonie jesienno-zimowym, gdy do szpitala trafia też wiele dzieci z infekcjami dróg oddechowych. Dla część dzieci, braku je miejsca, leżą wtedy wręcz na łóżkach dostawionych na korytarzach.

Dr hab. Kuchar wskazywał, że jedyny sposób, aby łatwo i bezpiecznie ochronić dzieci przed zachorowaniem, a przy okazji – przed kosztami hospitalizacji, to włączenie szczepienia przeciwko rotawirusom jako obowiązkowego do Programu Szczepień Ochronnych.  Zapewniał, że jest to szczepienie skuteczne i bezpieczne, a jednocześnie unikalne, ponieważ doustne w formie łatwej do podania dziecku (kropelki o słodkim smaku).

Według dr. E. Kuchara, jedyną  trudnością do pokonania jest „krótkie okienko” na podanie szczepienia u małego dziecka, brak informacji na ten temat wśród przyszłych lub świeżo upieczonych rodziców, a także koszt szczepionki - biorąc pod uwagę liczne wydatki rodziny po urodzeniu się dziecka. - Te szczepienia powinny zostać sfinansowane przez Państwo, jako obowiązkowe dla wszystkich dzieci w ramach  Programu Szczepień Ochronnych, co pozwala zakładać, że szczepienie byłoby bezpłatne dla rodziców, a koszt szczepionki mógłby być wynegocjowany na poziomie niższym niż obecnie  - mówił.

Dr E. Kuchar zwrócił także uwagę, że na rotawirusy nie ma lekarstwa. - Możemy działać tylko objawowo i czekać, aż objawy przejdą, więc jedyną możliwością zmniejszenia skutków obecności rotawirusów jest szczepienie, jako profilaktyka – podkreślił.

Szczepienie przeciwko rotawirusom także dla wcześniaków

Także prof. Maria Katarzyna Borszewska-Kornacka, prezes Polskiego Towarzystwa Neonatologicznego podkreślała, że szczepienie to najlepsza inwestycja w zdrowie, jako profilaktyka pierwotna. Szczepienia są podawane wcześniakom, co potwierdza fakt, że są bezpieczne nawet w tej szczególnie wrażliwej populacji. Znalazły się dlatego w najnowszych „Standardach neonatologicznych” opracowanych w marcu br.

Według profesor, szczepienie przeciwko rotawirusom powinno być w obowiązkowe dla wszystkich nowo narodzonych dzieci w Programie  Szczepień Ochronnych, ponieważ to gwarantuje ochronę populacyjną wszystkich dzieci, również przedwcześnie urodzonych, których szczepienie  należałoby rozważyć, tam gdzie jest to możliwe, jeszcze na oddziale noworodkowym przed wypisem ze szpitala.

- Szczepienia przeciwko rotawirusom są skuteczne i bezpieczne u wszystkich dzieci, w zasadzie jest bardzo niewiele dzieci, które maja przeciwwskazanie do szczepienia.  Te szczepienia muszą się znaleźć w programie szczepień obowiązkowych jak najszybciej - przekonywała. – Nie zdarzyło mi się, by rodzice, nawet rodzice wcześniaków odmówili tego szczepienia, a wręcz przeciwnie: czasem upominali się o to, że wiedzą, że inne dziecko już je dostało, a ich dziecko jeszcze nie – mówiła prof. M. Borszewska-Kornacka.

Beata Pieniążek-Osińska

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz