J. Gryglewicz: przełomowy pomysł MZ ws. maksymalnego okresu oczekiwania

15 Kwietnia 2019, 15:46 szpital pacjenci pacjent kolejka wizyta lekarz

W piątek informowaliśmy o projekcie MZ zgodnie z którym NFZ w razie zbyt długiej kolejki do świadczenia, będzie refundować jego wykonanie w komercyjnych placówkach.  O opinię do tego pomysłu poprosiliśmy Jerzego Gryglewicza z Uczelni Łazarskiego.

W mojej ocenie przełomowe jest to, że Ministerstwo Zdrowia chce wprowadzić regulację, która daje prawo pacjentowi do realizacji wybranych świadczeń w danym terminie. To bardzo dobre rozwiązanie, które wychodzi naprzeciw pacjentom. Daje ono pacjentowi gwarancję, że będzie on mógł mieć zrealizowane świadczenie w określonym czasie. To jest przełom. Do tej pory maksymalny czas oczekiwania na świadczenia mieli jedynie pacjenci w ramach pakietu onkologicznego.

Kluczowe będą jednak szczegóły. W pierwszej kolejności pacjent dowie się, czy przychodnia, do której przyszedł będzie w stanie udzielić mu świadczenia w określonym czasie. Jeśli nie, placówka ma mu sprawdzić w systemie NFZ terminy w innych poradniach. Pytanie jednak, jaki ma taka poradnia interes, żeby temu pacjentowi w ten sposób pomóc i oddać go konkurencji. Mówiąc wprost, często jest tak, że poradnie czy nawet niektóre szpitale mają zakontraktowaną niewielką liczbę świadczeń, ale można je zrealizować w tych placówkach także komercyjnie. Wtedy w interesie placówki jest to, aby ten pacjent przyszedł do niej prywatnie, po południu. Tak działają małe poradnie, które mają niski kontrakt z NFZ np. w obszarze stomatologii. Wysokość kontraktu nie musi być kluczowa dla ich działania. Przychodzisz za darmo – termin na za dwa lata, a prywatnie - tego samego dnia, czy w tym samym tygodniu. Bywa, że logo NFZ jest wtedy wabikiem. Podobnie jest w poradniach, gdzie lekarz wypisuje skierowanie np. na badanie czy wizytę u specjalisty, a chory jest zderzany z odległym terminem lub szukaniem pomocy w wielu odległych placówkach, a jako alternatywę ma załatwienie świadczenia na miejscu i zapłacenie z własnej kieszeni.

Partnerem dla pacjenta nie jest świadczeniodawca, a NFZ. To NFZ musi wziąć odpowiedzialność za zapewnienie realizacji świadczenia pacjentowi.

Zapisanie maksymalnych okresów oczekiwania będzie zmuszać również NFZ do premiowania świadczeń, gdzie czas oczekiwania jest bardzo długi. To ogromna szansa, że zmieni nam się struktura wydatkowania kosztów. Przestaniemy leczyć szpitalnie. Jeśli chodzi o AOS, gdzie kolejki są najdłuższe, ryzyko płacenia za świadczenia udzielone poza systemem będzie wymuszało na płatniku lepszą organizacje świadczeń. Wydaje mi się jednak, że zdecydowanie prostszym rozwiązaniem jest zwiększenie umów tam, gdzie kolejki są najdłuższe.

Aleksandra Kurowska

Polecamy również:

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

1 komentarz

Joe Black Wtorek, 16 Kwietnia 2019, 7:59
juz to tak wykombinuja ze skorzystaja tylko zaprzyjaznieni z NFZ