Rząd podnosi akcyzę na alkohol i wyroby z nikotyną. Szuka pieniędzy

16 Kwietnia 2019, 21:49 ALKOHOL

Likwidacja OFE i potrącenie 15 proc. opłaty od transferu środków, namierzenie przedsiębiorców z jednym zleceniodawcą, a teraz do tego wzrost od 2020 r. akcyzy na alkohole (poza cydrem) i wyroby z nikotyną, to nowe pomysły  - jak można sądzić na sfinansowanie tzw. piątki Kaczyńskiego. O akcyzie dowiedzieliśmy się dziś z Wieloletniego Planu Finansowego Państwa na lata 2019–2022 . Ciekawe czy rząd przekaże te środki właśnie na zdrowie. 

O dokumencie, który w tym miesiącu musimy wysłać do Brukseli, pisaliśmy już dziś w kontekście tego, że w tabelach dotyczących wydatków nadal nie uwzględniono 6 proc. PKB na zdrowie, mimo, że pierwszą ustawę w tej sprawie przyjęto półtora roku temu. Dziwne to dość.

Za to w innej jego części ujawniono, że rząd podniesie akcyzę na część używek. I to od 2020 r. Dochody budżetu w ujęciu rocznym mają wzrosnąć o ponad 1,1 mld zł w 2020 r., choć równocześnie MF informuje, że przy założeniu, że sprzedaż wyrobów akcyzowych objętych podwyżką będzie na poziomie z 2018 r.  - oczekiwany skutek budżetowy wyniesie 353 mln zł w przypadku napojów alkoholowych z wyłączeniem cydru i perry oraz 579 mln zł w przypadku wyrobów tytoniowych, suszu tytoniowego, wyrobów nowatorskich. Z indeksacji akcyzy na używki wyłączono cydr i perry (wyroby te są opodatkowane preferencyjną stawką podatku akcyzowego w wysokości 97 zł od 1 hektolitra gotowego wyrobu) "w celu rozwoju tego rynku i pośredniego wspierania rynku surowców, z których są produkowane". 

MF nie nazywa zmiany podwyżką akcyzy, a jej... indeksowaniem. Jak czytamy w dokumencie: ostatnia zmiana akcyzy dla alkoholu etylowego miała miejsce 1 stycznia 2013 r. i wynosiła 15%, zaś dla papierosów i tytoniu do palenia ok. 5% (również 1 stycznia 2013 r.). Wskaźnik wzrostu stawki o 3% wynika ze wzrostu inflacji od ostatniej zmiany.

Nie ma za to zmian dotyczących cukru. 

Ale to i tak nic z porównaniu ze zmianami w OFE, które wygenerować mogą nawet ok. 22 mld zł. Pierwsza dość oczywista sprawa to to, że do OFE nie będą już przekazywane z ZUS składki. Ale o wiele poważniejszy, choć jednorazowy zastrzyk finansowy wynikać ma z tego, że pieniądze jakie zostały w OFE (mimo zmian wprowadzonych przez PO-PSL), zostaną przetransferowane na indywidualne konta emerytalne i potrącone przy tej okazji zostanie 15 proc. z nich w formie opłaty. Plan zakłada, że środki ulokowane w OFE trafią na prywatne indywidualne konta emerytalne lub do ZUS. 

15 proc. opłaty przekształceniowej będzie pobierane, by - według słów premiera - zachować sprawiedliwość i zapewnić równe traktowanie emerytur z ZUS. - Jeżeli są wypłacane środki przez ZUS - dzisiejsze emerytury - one są obciążone 18 proc. podatkiem, a dla niektórych 32 procent. (...) Bez opłaty przekształceniowej środki z IKE byłyby uprzywilejowane - ocenił premier podczas poniedziałkowej konferencji, prezentując założenia likwidacji OFE.

Kolejne środki mają pochodzić z kolei z efektów kontroli przedsiębiorców. I może to dotyczyć też części pracowników medycznych. MF chce sprawdzić, które firmy jednoosobowe mają jednego zleceniodawce, co może oznaczać, że działalność ma charakter taki jak etat i jest wybiegiem by płacić niższe daniny państwu.  

O 1,4 mld zł więcej ma trafić do budżetu np. dzięki zaostrzeniu przepisów dotyczących toreb na zakupy. Chodzi głównie o to, że nie było obowiązku wnoszenia opłaty recyklingowej na torby powyżej 50 mikrometrów.

Aleksandra Kurowska

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz