Zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych – choroba nadal nieznana?

24 Kwietnia 2019, 15:45 szczepienie dziecko

Zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych to choroba, która w bezpośredni sposób może zagrażać życiu, a najczęściej chorują na nią dzieci. O tym, jak rozpoznać jej objawy, dlaczego ważna jest szybka interwencja, jakie mogą być jej skutki i co zrobić, aby zapobiec zachorowaniu – mówili eksperci podczas konferencji w ramach kampanii „Wyprzedź meningokoki. Liczy się czas”.

Co roku na zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych ( ZOMR) choruje na świecie 2,8 mln osób, a w Polsce ok. 3,7 tys. osób, z czego większość stanowią dzieci.

– Wydaje się, ze choroba jest znana w społeczeństwie, ale nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, jak bardzo jest niebezpieczna. Dla nas, lekarzy,  podejrzenie u pacjenta ZOMR jest równoznaczne ze stanem zagrożenia życia – mówi lek. Piotr Hartmann ze szpitala w Dziekanowie Leśnym, prezes Fundacji Rozwoju Pediatrii.

Zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych jest chorobą zakaźną wywoływaną przez rożne drobnoustroje: najczęściej bakterie i wirusy, a rzadziej przez grzyby i pasożyty. Bakteryjna postać choroby jest poważniejsza i nawet w przypadku szybkiej diagnoza i leczenia, umiera do 20 proc. pacjentów, a  spośród tych, którzy przeżywają, od 10 do 30 proc. zostaje trwale okaleczonych – dochodzić może do uszkodzenia mózgu, zaburzenia jego rozwoju, utraty słuchu, zaburzeń narządu wzroku, porażeń nerwów.

Jak podkreślał P.Hartman, nie zawsze zmiany są widoczne w pierwszej chwili, a dziecko, które przeżyło ZOMR może mieć np. gorsze wyniki w nauce, problemy z koncentracją, zaburzenia pamięci.

- Szczególnie groźnym patogenem są dwoinki zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych, czyli meningokoki. Nie dość, że powodują najcięższą ropną postać choroby, to rozwija się ona błyskawicznie, nawet w ciągu 24 godzin. Rano pacjent, zarówno w ocenie lekarza, jak i rodziców, wygląda na zupełnie zdrowego, a wieczorem może być już umierający – wskazywał P.Hartman.

Dodatkowo w ok. 60 proc. przypadków Inwazyjna Choroba Meningokokowa przebiega w postaci meningokokowego ZOMR wraz z sepsą, a rzadziej jako samo ZOMR lub sepsa.

Jak rozpoznać chorobę?

Lek. Łukasz Durajski, przewodniczący Zespołu ds. Szczepień Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie, zwracał uwagę, że kluczowe jest szybkie rozpoznanie i wdrożenie leczenia, a to nie jest łatwe, ponieważ z początku infekcja daje niespecyficzne objawy, przypominające przeziębienie lub grypę. – Inwazyjna Choroba Meningokokowa często rozpoczyna się łagodne, co usypia nie tylko czujność rodziców, ale także lekarzy – mówił. Wskazywał, że w przypadku infekcji grypopodobnej należy bacznie obserwować stan dziecka, czy nie ma przeczulicy skórnej (charakterystycznej dla niemowląt w przebiegu ZOMR), pulsującego ciemiączka lub wybroczyn na skórze.

Eksperci podkreślali, że przed najcięższymi zachorowaniami wywołanymi przez bakterie, przede wszystkim meningokoki, można chronić się za pomocą szczepień.  Dr n. med. Alicja Karney, kierownik oddziału hospitalizacji jednego dnia w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie przypomniała, że w Polsce za pomocą szczepień wyeliminowano gruźlicze ZOMR, ograniczono istotnie liczbę poświnkowego ZOMR - dawniej najczęstszej w Polsce przyczyny głuchoty, a także ZOMR wywoływane przez bakterie HiB.

Obecnie, jak podkreślała, w kalendarzu szczepień ochronnych nie ma obowiązkowego szczepienia przeciwko meningokokom. Jak mówiła ochrony przed ZOMR wymagają zwłaszcza dzieci uczęszczające do żłobka czy przedszkola, z racji bezpośredniego kontaktu (bakterie przenoszą się drogą kropelkową).

Konferencję zorganizowano w Światowym Dniu Zapalenia Opon Mózgowo-Rdzeniowych rozpoczynającym Europejski Tydzień Szczepień.

BPO

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz