Największe zagrożenie dla systemu; brak lekarzy czy pielęgniarek?

14 Maja 2019, 15:12 pielęgniarka pacjent łóżko

Największym zagrożeniem dla systemu ochrony zdrowia na najbliższe lata są kadry medyczne, a nie finanse - ocenia wiceminister zdrowia Sławomir Gadomski. Najbardziej obawia się problemu z dostępnością lekarzy. Tymczasem prezes NFZ Andrzej Jacyna wskazuje na problem z brakiem pielęgniarek.

Podczas posiedzenia podzespołu ds. ochrony zdrowia Rady Dialogu Społecznego przedstawiono prezentację PEX Pharma Sequence dotyczącą prognoz zmian w systemie ochrony zdrowia w najbliższych latach.

Według prognoz liczba lekarzy wzrośnie ze 138 tys. w 2018 r. do 150 tys. w 2024 r., co oznacza wzrost w przeliczeniu liczby lekarzy na 1 tys. osób z 3,64 na 3,97. Z kolei liczba pielęgniarek i położnych spadnie z 258 tys. w 2018 r. do 2017 tys. w 2024 r., co oznacza spadek w przeliczeniu liczby pielęgniarek i położnych na 1 tys. mieszkańców z 6,78 na 5,74.

- Jest faktycznie problem z pielęgniarkami i to główne zagrożenie w najbliższych latach. Będzie się pogłębiało. Powstała dziura, która obserwujemy. Właśnie za 5-10 lat będzie ten moment gdzie deficyt sięgnie dna. Nie uda nam się go nadrobić. Musimy szukać rozwiązań poprzez dodatkowe zawody uzupełniające prace pielęgniarki, gdzie szkolenie jest dużo krótsze. Np. sekretarki medyczne, bo w zawodzenie pielęgniarki część pracy związanej z administracją dałoby się zastąpić innymi osobami i np. sekretarkę medyczną udałoby się wyszkolić przez rok - mówił prezes NFZ.

Jednak jak stwierdził, niestety podejmowane w tym kierunku działania są hamowane głównie przez środowisko samych pielęgniarek.

Dodał, że nie obawia się zaś tego kryzysu w zawodzie lekarza, ponieważ wzrost liczb szkolących się medyków da efekt za 10 lat. - W przypadku zawodu pielęgniarki obecne działania są niewystarczające - ocenił.

Z kolei wiceminister zdrowia Sławomir Gadomski stwierdził, że największym wyzwaniem na najbliższe lata są kadry medyczne, a nie finanse. - Strategia na najbliższe 5 -10 lat to strategii wzmocnienia kadr medycznych - mówił.

- Najbardziej obawiam się problemu z dostępnością lekarzy a nie pielęgniarek, w związku z przeniesieniem form opieki ze szpitalnych do ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, gdzie ta rola pielęgniarek może być inna, mniejsza - wskazał.

- Czy dziś można zrobić coś więcej w zakresie pielęgniarskim? - pytał i wskazał już podejmowane przez resort zdrowia działania jak podwyżki wynagrodzeń, stypendia, większe limity na studia, uatrakcyjnienie programu studiów i budowę centrów symulacji medycznej. – To są te zachęty - dodał. 

W jego ocenie problemem w reformowaniu systemu ochrony zdrowia nie są pieniądze. Jak podkreślił, problem jest polityczny. - Brakuje konstytucji dla zdrowia dla wszystkich opcji politycznych, na 10 lat, którą realizowałyby kolejne ekipy rządzące - wskazał.

Bufor na kłopoty kadrowe

Według prezesa NFZ , nieuruchomione dotychczas pole, bufor, który może złagodzić kłopoty kadrowe w najbliższym czasie to wprowadzenie pewnych wymogów dla świadczeniodawców i likwidacja części oddziałów szpitalnych.

- Przygotowujemy pewne wymogi, które będą musieli spełnić świadczeniodawcy, np.  w położnictwie - zapowiedział. Jak mówił, utrzymywanie oddziałów realizujących mniej niż np. 200 porodów jest nieporozumieniem. - To niebezpieczne rodzić w szpitalu, gdzie jest poniżej 200, a może poniżej 500 porodów i trzeba w tej sprawie rozpocząć różne działania - stwierdził

Jednak jak sam przyznał są to kwestie polityczne, ponieważ politycy bronią utrzymania takich nierentownych oddziałów szpitalnych w miejscowościach, z których pochodzą lub startują w wyborach, nawet gdy nie ma to uzasadnienia.

- Więc takie działania mogą napotkać opór, ale to są miejsca, gdzie możemy zrobić oszczędności kadr i finansów. To jest pole nieuruchomione, bufor, który może złagodzić kłopoty kadrowe w najbliższym czasie - ocenił A. Jacyna.

BPO

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz