Debata o SM: rozwój medycyny szansą na zatrzymanie postępu choroby (relacja)

23 Maja 2019, 11:10

Kolejne grupy pacjentów chorujących na stwardnienie rozsiane (SM), dzięki rozwojowi medycyny mają szanse na aktywne życie społeczne i zawodowe.  Jedna z trzech grup pacjentów, najbardziej liczna, jest już dość dobrze zabezpieczona w leki. Pacjenci z SM pierwotnie lub wtórnie postępującym, czekają na dostęp do leków.

W przyszłym tygodniu obchodzimy Światowy Dzień Stwardnienia Rozsianego. Z tej okazji redakcja Polityki Zdrowotnej zorganizowała debatę poświęconą zmianom w leczeniu tej choroby, która jeszcze dwie, trzy dekady temu była niczym wyrok. Dzięki szybszej diagnostyce i nowoczesnym lekom umożliwiono jednak wielu pacjentom aktywne życie społeczne i zawodowe. Szanse na sprawniejsze leczenie niosą też plany uruchomienia opieki koordynowanej nad pacjentami – NFZ kończy już prace nad pilotażem.

Jedna choroba, trzy różne postacie i różny dostęp do leczenia

Jak mówiła prof. Alina Kułakowska z Kliniki Neurologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, liczba chorych na SM w Polsce waha się między 42 a 45 tys. osób, a chorobowość wynosi ok. 110 przypadków na 100 tys. mieszkańców.

- Nie jest to jednolita grupa chorych. Ok. 65 proc. pacjentów to osoby z postacią rzutowo-remisyjną, kolejne ok. 25 proc. to pacjenci z postacią wtórną postępującą i 10 proc. – z postacią pierwotną postępującą. Postacie postępujące wiążą się z szybszą niepełnosprawnością. Wynika to z faktu, że pacjenci chorujący na postać rzutowo-remisyjną mają już od wielu lat dostęp do leczenia modyfikującego przebieg choroby. Na przestrzeni lat dostęp do leczenia systematycznie się poprawia a dostępność do leków w I linii jest obecnie w Polsce naprawdę duża – mówiła prof. A. Kułakowska. Dla postępujących postaci choroby leki dopiero się pojawiają. Jeden jest już w trakcie procesu refundacyjnego.

- Pacjenci z postacią pierwotnie postępującą i wtórnie postępującą na dzień dzisiejszy nie mają dostępu do leczenia modyfikującego przebieg choroby. W Polsce czekamy na refundację zarejestrowanych już na świecie leków. Myślę tu przede wszystkim o postaci pierwotnie postępującej, gdzie lek zarejestrowano już półtora roku temu. Pacjenci czekają na to leczenie - przekonywała. Dodała, że obecnie ci pacjenci są leczeni jedynie lekami objawowymi.

-   Większość leków jest na postać rzutową choroby, ale mamy też postacie postępujące wtórnie i pierwotnie. Ta pierwotnie postępująca postać najszybciej powoduje znaczącą niepełnosprawność i jest najtrudniejsza do leczenia. Pojawił się lek, pierwszy skuteczny lek w leczeniu PPMS i jest oczekiwanie od pacjentów, którym do tej pory mogliśmy zaproponować tylko leczenie objawowe, aby ci pacjenci mogli mieć dostęp do nowoczesnego leczenia – stwierdził prof. Selmaj.

Co z refundacją nowych terapii?

Wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski podkreślał w czasie debaty, że w ostatnich latach wchodziły  do refundacji nowe terapie lekowe na SM i dla bardzo wielu osób zwiększyła się dostępność w zakresie programów lekowych. - Ten wzrost jest znaczący pod względem liczby pacjentów i wartości środków finansowych przeznaczonych przez NFZ. Jest to jeden z najwyższych wzrostów w dziedzinie programów lekowych, który trwa od 10 lat – mówił wiceminister.

- Aktualnie w Ministerstwie Zdrowia mamy kolejne terapie do negocjacji. Okrelizumab jest w negocjacjach cenowych, po pozytywnej decyzji prezesa AOTMiT, który stwierdził, że ta terapia powinna być refundowana, jednak pod warunkiem znacznego obniżenia kosztu terapii do wysokości kosztów aktualnie stosowanych leków – poinformował wiceminister. Mówił on też o mechanizmie w jakim MZ byłoby gotowe płacić za lek, który według producenta zapewnia skuteczne leczenie na 10 lat.

Także prof.  Krzysztof Selmaj, z Centrum Neurologii w Łodzi, zwracał uwagę, że sytuacja pacjentów zmieniła się w związku z wprowadzeniem nowych terapii. - Mamy obecnie zarejestrowanych kilkanaście terapii. Leki działają najskuteczniej na początku choroby, więc ważne jest wczesne zdiagnozowanie i wczesne rozpoczęcie leczenia. Leki, którymi dysponujemy to leki prewencyjne, które ograniczają proces chorobowy pacjenta, co się przekłada na to, że wielu pacjentów wchodzi w długoletnią remisję, u innych choroba rozwija się dużo wolniej. Takie najczarniejsze scenariusze, jak chodzenie z kulą, wózek inwalidzki, to perspektywa, która się oddala. Nowoczesne leczenie powoduje też, że zaangażowanie społeczne pacjentów jest dużo większe, pracują dłużej, w mniejszym stopniu korzystają z rent i pomocy bliskich - mówił.

Andrzej Śliwczyński, zastępca dyrektora departamentu świadczeń opieki zdrowotnej w Centrali NFZ poinformował, że rocznie na leczenie SM Fundusz przeznacza pół miliarda zł, z tego 380 mln zł to koszt programów lekowych. Jak mówił, w przypadku SM leki biologiczne są dużą szansą, jednak zastrzegł, że nie do końca wiemy, jakie będą długofalowe skutki ich stosowania

- Naszym celem  jest maksymalne zwolnienie postępu choroby, ale nie można mówić o wyleczeniu SM – mówił. Jak wskazywał, ważne jest usprawnianie pacjentów, a system rehabilitacji jest obecnie zmieniany, aby zwiększyć dostęp do tych świadczeń. Fizjoterapeuci dostali nowe uprawnienia, NFZ chce wprowadzić ocenę skuteczności rehabilitacji, a  ponadto ZUS planuje wprowadzenie rehabilitacji neurologicznej. - Chcemy też wprowadzić ocenę skuteczności rehabilitacji – mówił Śliwczyński.

Według T. Połcia większy nacisk należy też położyć na rehabilitację osób, które są jeszcze sprawne, aby powstrzymać postęp ich niepełnosprawności.

Linie leczenia SM

Kolejną poruszaną kwestią były kryteria włączania pacjentów do kolejnych linii leczenia. Chodzi o to, że gdy dotychczasowy lek nie działa wystarczająco, pacjent dostaje droższą terapię. Ale musi spełnić bardziej restrykcyjne kryteria, dotyczące zwykle stopnia pogorszenia stanu zdrowia.

- Przejście z I do II linii leczenia jest trudne, bo polskie kryteria są ostrzejsze niż kryteria rejestracyjne leków, niż wymogi w innych krajach europejskich – mówił prof. K. Selmaj.

Biorący udział w debacie profesorowie postulowali, by MZ rozważyło połączenie linii leczenia. Wtedy lekarz mógłby podejmować decyzję, który lek kiedy należy zastosować. To ważne, gdyż w przypadku części chorych potrzeba wcześniejszego włączenia skuteczniejszych leków. Teraz pacjentowi musi się pogorszyć stan zdrowia na tyle by spełnił wytyczne w programie lekowym, a na dodatek część zakwalifikowanych do II linii leczenia pacjentów  (według prof. Ryglewicz na początku roku ok. 180 osób), zamiast z niego korzystać, czeka w kolejce.

Dostęp do ośrodków

Prof. Danuta Ryglewicz, krajowy konsultant w dziedzinie neurologii poinformowała, że mamy 128 ośrodków leczenia SM, w tym 59 ma podpisane kontrakty na leczenie lekami I i II linii. W czasie debaty zastanawiano się, czy wszystkie powinny mieć dostęp do bardziej skomplikowanego leczenia lekami II linii.

Jak przekonywała konsultant, liczba ośrodków jest wystarczająca, a nawet mogłaby zostać ograniczona ponieważ są też takie, które leczą np. wyłącznie 10 chorych. - Potrzebujemy nie więcej niż 70-80 ośrodków z doświadczonymi lekarzami oraz zapleczem sprzętowym - oceniła.

Zbyt mało neurologów, kolejki do leczenia

Kolejnym wyzwaniem według prof. D. Ryglewiecz  jest problem z liczbą neurologów, których nadal jest za mało. Brakować zaczyna ich zwłaszcza w szpitalach. Dodatkowo zbyt niska wycena kosztów obsługi programów lekowych powoduje, że lekarze ci nie chcą  brać do programu kolejnych pacjentów. Zwróciła także uwagę, na wymóg comiesięcznych wizyt pacjenta, co według niej jest niepotrzebne przy nowych lekach.

- Jeżeli 300 chorych przychodzi do ośrodka co miesiąc, to wymaga to dużego zespołu ludzi. Ci pacjenci powinni przychodzić co kwartał i powinno to być rozliczane ryczałtowo, co nie zwiększyłoby wydatków NFZ, a ułatwiło życie pacjentom i pomogło lepiej wykorzystać czas specjalistów - przekonywała.

Także według prof. A. Kułakowskiej, trzeba wprowadzić takie zmiany, aby ośrodki mogły przy tym samym nakładzie środków inaczej, bardziej optymalnie zorganizować pracę.

Wiceminister M. Miłkowski przyznał, że zna te postulaty i w MZ trwają już prace nad zmianami organizacyjnymi w programach lekowych. W przypadku części nowych leków na SM, o ile lekarz uzna to za zasadne, można byłoby wydawać je pacjentowi raz na trzy miesiące. Dodał, że resort ma także sygnały o potrzebie zmiany wyceny kosztów obsługi programów lekowych zwłaszcza w przypadku dożylnego podawania leków. Przyznał, że rozważane jest włączenie wszystkich leków na SM stosowanych w I i II linii do jednego programu lekowego.

Pomysł taki poparł prof. K. Selmaj. - Też jestem za wprowadzeniem jednego kompleksowego programu lekowego. Korzystne byłoby też, gdyby były refundowane wszystkie zarejestrowane w UE leki - wskazał.

Ponadto pojawił się postulat, by najlepszych specjalistów skoncentrować w ośrodkach, które oferowałyby kompleksową opiekę chorym. Krajowa konsultant jak i wiceminister M. Miłkowski mówili o pomyśle przygotowania dla SM map potrzeb zdrowotnych.

Kontynuacja leczenia po powrocie do Polski

Z kolei Tomasz Połeć, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego zaznaczył, że problemem jest także kontynuacja leczenia po powrocie z zagranicy, ponieważ nasze kryteria włączenia do II linii są ostrzejsze. Oznaczałoby to, że chory wracając z emigracji, musi się cofnąć w leczeniu do nieskutecznej dla niego terapii.

Agnieszka Wernik, dyrektor departamentu strategii i działań systemowych w Biurze Rzecznika Praw Pacjenta przyznała, że biuro ma zgłoszenia w tej sprawie głównie z Wielkiej Brytanii i Australii. - W tym roku wystąpiliśmy  do Ministra Zdrowia w sprawie pacjentów, którzy chcieliby kontynuować leczenie w II linii po powrocie do kraju. Resort zapewnił, że problem ten będzie analizowany – mówiła.

Koordynowana opieka coraz bliżej

Poza dostępem do diagnostyki, leków czy rehabilitacji, ważna jest też kompleksowa i skoordynowana opieka, by pacjent nie „błąkał” się od placówki do placówki, ustawiając w kolejkach do badań i różnych specjalistów.

- Projekt koordynowanej opieki nad pacjentem z SM powstaje – przypominał dyr. A. Śliwczyński. - Konsensus jest i jeszcze w maju lub czerwcu Prezes NFZ uruchomi taki pilotażowy program opieki kompleksowej - zapowiedział.

- Przewidujemy na dziś, że w ramach pilotażu, będzie po jednym wyspecjalizowanym ośrodku w województwie. Chcemy, aby te ośrodki wypracowały standardy opieki dla wszystkich  pozostałych. Celem jest zwolnienie postępu choroby w sposób maksymalny – wyjaśniał A. Śliwczyński.

Według niego, zmiana rytmu wizyt i większa elastyczność działań lekarza to słuszny kierunek.

Prof. K. Selmaj podkreślił, że opieka nad pacjentem z SM musi być kompleksowa, ponieważ taki pacjent ma dużo problemów. - Opieka skoordynowana wpisuje się w trendy europejskie, aby leczenie SM koncentrować  w wysokospecjalistycznych ośrodkach - dodał.

BPO, AK

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz