OZZL: Strajkowy system kształtowania płac w publicznej ochronie zdrowia

24 Maja 2019, 12:20 Bukiel

W publicznej ochronie zdrowia brakuje jakiegokolwiek racjonalnego systemu kształtowania wynagrodzeń, a wręcz panuje wyłącznie „strajkowy system kształtowania płac” - ocenia OZZL.

OZZL w związku z trwającym protestem głodowym fizjoterapeutów, diagnostówi przedstawicieli niektórych innych zawodów medycznych, przypomina o poparciu, jakiego udzielił protestującym. Trzeci dzień głodówki fizjoterapeutów i diagnostów. "Nie jest...

- Z ubolewaniem trzeba zauważyć, że Minister Zdrowia – zamiast pochylić się nad problemami zgłaszanymi przez protestujących – próbuje znaleźć jakiś pretekst, aby nie spełnić ich postulatów płacowych - podkreśla OZZL w wydanym w piątek oświadczeniu.

Według związku, takim – wyłącznie - pretekstem jest twierdzenie jakoby nie było możliwości prawnych, aby pieniądze na podwyżki dla protestujących pochodziły ze specjalnie przeznaczonych na ten cel środków budżetowych, jak stało się to wcześniej w przypadku niektórych innych grup zawodowych. Przewodniczący  Zarządu Krajowego OZZL Krzysztof Bukiel przypomniał, że jeszcze parę lat temu przedstawiciele obecnie rządzącej partii (podobnie jak i obecnej opozycji) przekonywali pracowników medycznych, że nie jest prawnie możliwe uchwalenie ustawy o płacach minimalnych w ochronie zdrowia, a teraz wszystkie partie poparły to rozwiązanie.

Chaos w wynagrodzeniach

- Właściwym problemem, który ujawnił się ze szczególną siłą w związku z obecnym protestem jest zupełny brak jakiegokolwiek racjonalnego systemu kształtowania wynagrodzeń w publicznej ochronie zdrowia. Ten problem nie jest poruszany przez ministra zdrowia i –podobnie jak wiele innych problemów – „zamiatany pod dywan” w postaci doraźnych działań. Dzisiaj w tym zakresie panuje kompletny chaos: Część pieniędzy na płace pochodzi ze środków otrzymywanych przez placówki medyczne za wykonane świadczenia zdrowotne, część w postaci dopłat z budżetu państwa do wynagrodzeń, przy czym dopłaty te są różne dla różnych grup zawodowych, miejsc pracy i dotychczasowych wynagrodzeń - ocenia OZZL.

Jak dodaje, niemal zupełnie zarzucony został system, który miał obowiązywać wraz z wprowadzeniem powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego. Wynagrodzenia pracowników medycznych miały zależeć od przychodów placówki medycznej, a te przychody od tego, jak wielu pacjentów zechce skorzystać z usług danej placówki. System ten musiał upaść wobec powszechnego limitowania świadczeń przez publicznego płatnika i zaniżania refundacji za większość świadczeń.

Ustawa o płacach minimalnych w ochronie zdrowia nie spełniła swojej roli

Według OZZL, nie spełniła swojej roli ustawa o płacach minimalnych w ochronie zdrowia, a główną tego przyczyną jest fakt, że poziom wynagrodzeń tam ustalonych (względem przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce) jest tak niski, że nie poprawia to sytuacji finansowej pracowników medycznych a jedynie stabilizuje ich biedę. - Nic więc dziwnego że żaden związek zawodowy i żadna grupa zawodowa pracowników medycznych nie wyraziła zgody na płace zaproponowane w powyższej ustawie - czytamy w oświadczeniu.

Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy, a wcześniej również Porozumienie Zawodów Medycznych, skupiające największe ogólnopolskie związki zawodowe pracowników ochrony zdrowia, zwracały się wielokrotnie do Premiera RP (najpierw do pani Beaty Szydło, później pana Mateusza Morawieckiego) z wnioskiem o podjęcie negocjacji w sprawie „umowy społecznej”, która by uregulowała w sposób trwały sposób wynagradzania i inne warunki pracy w publicznej ochronie zdrowia.

- Nigdy nie uzyskaliśmy jakiejkolwiek merytorycznej odpowiedzi na nasz wniosek. Nikogo zatem nie powinny dziwić protesty i strajki pracowników publicznej ochrony zdrowia, bo w tej dziedzinie – z woli rządzących - panuje wyłącznie „strajkowy system kształtowania płac” - podsumowuje Krzysztof Bukiel.

Źródło: OZZL

BPO

Polecamy także:

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz