Krajowa Izba Fizjoterapeutów zleciła międzynarodowej firmie badawczej Kantar zbadanie m.in. sytuacji finansowej polskich fizjoterapeutów. Wyniki są optymistyczne pod względem wieku tej grupy zawodowej, lecz zasmucają jeśli chodzi o płace czy plany wyjazdu do pracy za granicę.
W badaniu udział wzięło ponad 16 tysięcy spośród ok. 61 tys. fizjoterapeutów posiadających prawo wykonywania zawodu. – Niewątpliwie próba w badaniu jest reprezentatywna, zarówno ze względu na swoją imponującą liczebność jak i na strukturę, odzwierciedlającą m.in. rozkład geograficzny czy wykształcenie czynnych zawodowo fizjoterapeutów - mówi dr Izabella Anuszewska z Kantar. - To, że mieliśmy do dyspozycji tak dużą próbę otwierało nam wiele możliwości analitycznych, mogliśmy prezentować dane w różnych ujęciach a wnioskowanie obciążone jest bardzo małym błędem statystycznym – nieprzekraczającym 1%. Warto też zwrócić uwagę na tempo spływu danych – w trakcie pierwszych dwóch dni od uruchomienia ankiety odpowiedziało na nią ponad 6000 osób. Świadczy to o zaangażowaniu fizjoterapeutów, którzy docenili inicjatywę KIF i chętnie wzięli udział w badaniu.
Wyniki badania zaprezentował prof. dr hab. n. med. Maciej Krawczyk, prezes KIF. – Typowy polski fizjoterapeuta to młoda, ok. 36-letnia kobieta, która skończyła pięcioletnie studia. Zazwyczaj pracuje w przychodni lub szpitalu, ale bywa, że z konieczności dorabia w kilku miejscach. Zarabia w podmiotach leczniczych w oparciu o umowę o pracę 2 158 zł netto. Dla porównania średnie wynagrodzenie netto w kwietniu 2019 r. w Polsce wynosiło 3680 zł. – mówił prezes. – Każda średnia pokazuje tylko część obrazu, ale wnioski nasuwają się same: wynagrodzenie polskiego fizjoterapeuty jest znacznie poniżej średniej krajowej, więc żeby zapewnić minimum niezbędne do przeżycia dla siebie i rodziny musi on pracować na blisko półtora etatu, w więcej niż jednym miejscu pracy. Nic dziwnego, że jest przemęczony i sfrustrowany.
Niezbyt optymistycznie nastraja również fakt, iż relatywnie najstarsza grupa fizjoterapeutów pracuje w szpitalach. Oznacza to, że nie ma chętnych, którzy naturalnie zastąpią kolegów odchodzących na emeryturę. – To problem, z którym borykamy się w polskich szpitalach, a więc w placówkach, w których praca jest najbardziej odpowiedzialna i najtrudniejsza. Tu z reguły są pacjenci tzw. „ostrzy”. Niewielu jest młodych, którzy podejmą takie wyzwanie za tak marne pieniądze… Nie dziwmy się więc, że w szpitalach są wakaty. - mówił Krawczyk. – Podobnie zła jest sytuacja w sanatoriach, gdzie pracuje się też długo, w dodatku za średnio jeszcze mniejsze pieniądze – dodał prezes.
W sytuacji, w której Ministerstwo Zdrowia mówi o pieniądzach do fizjoterapeutów, które de facto do nich nie trafią, a Narodowy Fundusz Zdrowia proponuje wzrost wyceny świadczeń z zakresu fizjoterapii o 60 groszy, nie dziwi, że fizjoterapeuci czują się poniżeni. Najpierw lata kształcenia, kursy opłacane z własnej kieszeni, a na koniec brak możliwości utrzymania siebie i swojej rodziny. Przykrego obrazu polskiej fizjoterapii dopełnia brak perspektyw rozwoju i jasnej ścieżki kariery w zawodzie. – Pracujemy i będziemy dalej pracować na rzecz poprawy sytuacji fizjoterapii. Reforma jest niezbędna i trzeba ją wreszcie przeprowadzić. KIF nie zamierza ustać w działaniach, których celem jest poprawa stanu polskiej fizjoterapii. Dzięki raportowi z badania Kantar uzyskaliśmy kolejne merytoryczne potwierdzenie tego, co powtarzamy od dawna: w fizjoterapii nie jest źle, jest bardzo źle - podsumował spotkanie
dr Krawczyk.
AK
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!