Pracownicy NFZ chcą podwyżek wynagrodzeń. Grożą strajkiem

14 Czerwca 2019, 14:01 NFZ

Na ręce ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego trafiło pismo związkowców z Solidarności działającej w NFZ, w którym domagają się podwyżek wynagrodzeń o co najmniej 20 proc. Związkowcy zapowiadają protesty - podaje Rzeczpospolita

 

Na ręce Łukasza Szumowskiego, ministra zdrowia, trafiło właśnie pismo związkowców z Solidarności działającej w NFZ, w którym domagają się podwyżek wynagrodzeń o co najmniej 20 proc.  

Podwyżki mają wyrównać "ubytek w pensjach", które zostały zamrożone jeszcze w 2009 r. Od tamtej pory nie było systemowej podwyżki płac. Jak przytacza Rzeczpospolita, nawet gdy w innych instytucjach wynagrodzenia rosły, w NFZ nic się nie zmieniało, bo jednym z pomysłów poprzedniego ministra zdrowia była likwidacja Funduszu.

Koszt realizacji postulatów może wynieść nawet 70 mln zł rocznie, jeśli nie więcej, bo wieloletni pracownicy chcą nie tylko wyrównania skutków zamrożenia ich pensji, ale też realnych podwyżek wynagrodzeń. Związkowcy argumentują to tym, że zadań ciągle przybywa, a pracowników ma być coraz mniej. Każdy, kto może, wybiera ścieżkę rozwoju w prywatnym sektorze, gdzie płaci się za wiedzę przyswojoną w urzędzie.

 – Czujemy się oszukani. Dlatego, jeśli nie zostaną zrealizowane nasze postulaty, przeprowadzimy akcję strajkową. Mamy już kilka pomysłów na to, by nasz protest został zauważony przez opinię publiczną. Bez narażania życia i zdrowia pacjentów, których leczenie finansuje NFZ – mówi dla Rzeczpospolitej Bronisława Czarska-Marchelewicz, przewodnicząca komisji zakładowej NSZZ Solidarność działającej przy NFZ.

źródło: Rzeczpospolita

JK

 

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

7 komentarzy

Aniela. Piątek, 21 Czerwca 2019, 12:02
Słuchajcie to jakieś jaja - każdy (POWTARZAM KAŻDY) pracownik szpitala mający związek z leczeniem (w tym rozliczaniem świadczeń z NFZ-tem) i pracą na oddziałach oraz w poradniach powinien zarabiać minimum 3000 zł netto, czyli na rękę. Od tej kwoty, w zależności od wykształcenia oraz zajmowanego stanowiska powinno się zarabiać proporcjonalnie więcej.
PIS chce z dniem 01.01.2020 r. podwyższyć najniższą krajową do 2450 zł brutto (1774 zł netto). Teraz osoby z współczynnikiem 0,64 z dniem 01.01.2020 r. powinny zarabiać 2688 brutto (1940 zł netto). Takie niskie pensje mają zmotywować młodych ludzi do nauki i pracy na takich stanowiskach? Już lepiej pójść na kasę, albo wyjechać. To śmiech na sali i brak szacunku do pracy pracowników służby zdrowia.
Moim zdaniem: pielęgniarki, diagności laboratoryjni, sanitariuszki, sekretarki medyczne, opiekunki medyczne, rejestratorki, fizjoterapeuci, technicy radiologii, archiwiści powinny masowo zastrajkować! Znowu te pasożyty z wiejskiej oszczędzają na ochronie zdrowia z personelu niższego niż lekarze, a przecież nasze społeczeństwo się starzeje. W każdej sferze szpitala zmiany są diametralne - mniej ludzi, więcej obowiązków związanych z informatyzacją, administracją, RODO i sposobami leczenia. To co się nauczyło 10 lat temu aktualnie ma tylko zastosowanie w 50-60%. Kto płaci za samokształcenie pracowników PUBLICZNYCH ośrodków? Solidarność powinno zrobić ogólnopolski strajk dotyczący wszystkich pracowników ochrony zdrowia! Nie dzielmy się na pielęgniarki, sekretarki medyczne, czy radiologów... od pracy WSZYSTKICH ZALEŻY SZYBKOŚĆ I JAKOŚĆ LECZENIA PACJENTÓW! W interesie także społecznym jest podwyżka płac, bo teraz 1 pielęgniarka robi na ~3 różne wakaty. A jak one odejdą na emeryturę to kto zapcha te 3 wakaty?
Anonim Piątek, 14 Czerwca 2019, 19:37
Doświadczona kadra odchodzi nie ma szans na podwyżki a zakres obowiązków coraz większy... Nowi pracownicy jeżeli zgłoszą się do pracy to któż ich nauczy...
łukasz Piątek, 14 Czerwca 2019, 14:33
Dziwicie się? Moja siostra tam pracuje. Miasto ponad pół miliona ludzi. jest po ekonomii i pracuje w dziale ekonomiczno-finansowym. Zarabia UWAGA: 2800 brutto. Ale ze pracuje 11 lat to dają jej stażowe. 1% za każdy rok..To pracuj j za 3100 bruttu w dużym mieście i słuchaj od ludzi, ze NFZ nie daje na leczenie bo sobie pensje płaci.
Prawda o nfz Piątek, 14 Czerwca 2019, 19:21
Nie musisz nic mówić kumpel pracuje robota za trzech mł specjalista staż 8 lat pracy na rękę 2500 dwa fakultety. Bryndza odchodzą ludzie doświadczeni odzial się sypie nikt nie chce przyjść tyrac za 3100 czy 3200 brutto
konsta Piątek, 14 Czerwca 2019, 17:34
Dziwię się - moja praca wymaga kontaktu z takimi pracownikami jak Twoja siostra. Miasto 45 tys ludzi, baza pacjentów 12 tysięcy. wykształcenie zawodowe, trzy szkoły- ekonomia, administracja, asysta stomatologiczna. 10 lat pracy na rejestracji - obsługa pacjenta, kontrahentów, umów komercyjnych i z nfz, księgowość, koordynacja pracowników, rekrutacja, szkolenia, dokumentacja medyczna, cyfryzacja przychodni, rodo, sanepid, radiologia.
Ale gdy mam cokolwiek załatwić właśnie z NFZ to się zastanawiam, czy na Boga ludzie w tym kraju pracują czy chodzą do pracy pić kawę? Zarabiam mniej niż Twoja siostra.
i nie uważam, że zarobki są dobre czy złe, uważam, że wysokość wynagrodzenia powinna być stosowna do wykonanej pracy. A lata współpracy z pracownikami NFZ, oraz styczność z nimi jako interesant nauczyły mnie że na 15 osób jedna lub dwie potrafią mnie mile zaskoczyć - reszta nie odnajduje się w aktach prawnych, w obowiązkach i najsprawniej potrafi 'przekierowywać' czy odwlekać sprawy.
życzę wszystkim jak najlepszych i godnych warunków pracy, życzę też bycia kompetentnym pracownikiem.
sprawiedliwycat Czwartek, 20 Czerwca 2019, 7:35
I słusznie zauważyłaś Konsta. Niekompetencja bierze się z patologii w tej instytucji. Odchodzą doświadczeni, bo się nie da wytrzymać, a nowi przyjęci na niskie wynagrodzenia, nic nie wiedzą. Nie ma kto uczyć.
Aniela Piątek, 21 Czerwca 2019, 12:14
Dokładnie - jaka płaca taka praca. To żadna nowość, że jakość ochrony zdrowia i kompetencje pracownika są wypadkową wypłaty. Do tego szpitale niechętnie z własnej puli chcą nauczyć pracownika, czy go dokształcać. Wolą zwalić to na odchodzącego pracownika, czy kolegów/koleżanki. NFZ nie chce płacić za odpowiednie kształcenie pracownika. Ja natomiast nie widzę powodu dla którego pracownik miałby we własnym wolnym czasie się dokształcać - po pierwsze patrząc na pensję, po drugie patrząc na obowiązki nałożone na pracodawcę. Nikt odpowiedzialny i wykształcony nie pójdzie pracować w publicznej jednostce zdrowia, jeśli może wyjechać, bądź robić w prywacie. Niech lepiej społeczeństwo zacznie o tym myśleć, bo nie ma młodych ludzi chcących się kształcić w tych zawodach (to się nie opłaca: płaca < obowiązki) oraz chętnych za "miskę ryżu" (gorąco pozdrawiam premiera Morawieckiego) odpowiadać za tyle rzeczy za około 1800 zł netto + znosić humory pacjentów (często zasadnych, ale nie zależnych od rejestratorki/pielęgniarki/sekretarki medycznej, a lekarza). NFZ to golem na glinianych nogach - dosłownie. Wy jako osoby z zewnątrz nie wiecie ile na głowie ma przeciętny pracownik w szpitalu, bez względu na zajmowane stanowisko, no może za wyjątkiem lekarzy. Oni zarabiają BARDZO dobrze i pochłaniają większą część puli pieniędzy przeznaczonych przez jednostki na płace.