Nazywali go "Polski Alfie Evans". Dziś został odłączony od aparatury. 11-miesięczny Szymon nie żyje

18 Czerwca 2019, 12:48
 
Zwołane na poniedziałek konsylium podjęło decyzję o odłączeniu 11-miesięcznego Szymona od aparatury podtrzymującej życie. Stwierdzono u niego śmierć mózgu.

- Rodzice są zdruzgotani - mówi pełnomocnik rodziny Arkadiusz Tetela. 11-miesięczny Szymonek, który trafił w styczniu do Szpitala Dziecięcego przy ul. Niekłańskiej w Warszawie, został we wtorek odłączony od aparatury podtrzymującej życie. Taką decyzję lekarze mieli podjąć wbrew woli rodziców. Dziecko zmarło. Przed szpitalem trwał protest przeciwników tej decyzji.

Przypomnijmy, że w styczniu br. chłopiec trafił do Szpitala Dziecięcego przy ul. Niekłańskiej w Warszawie. Po przyjęciu wystąpiły u niego gorączka oraz drgawki. Z informacji szpitala wynika, że chłopiec przebywał w szpitalu w stanie skrajnie ciężkim z nieodwracalnym uszkodzeniem centralnego układu nerwowego.

-W trakcie hospitalizacji odbyły się kilkakrotnie konsylia lekarskie, wynikiem czego ustalono przyczynę choroby dziecka. Ze względu na tajemnicę lekarską nie możemy jej upublicznić, natomiast pełne informacje są w posiadaniu Rodziców. Na każde z konsyliów Rodzice mogli zaprosić wybranych lekarzy specjalistów. W pierwszym przypadku nie skorzystali z tego prawa. W kolejnych konsyliach wziął udział lekarz rekomendowany przez Rodzinę. O wynikach konsyliów Rodzice zostali drobiazgowo poinformowani, o czym świadczą ich podpisy - odnosi się do sprawy szpital - informował w pierwszym tygodniu czerwca szpital. 

W komunikacie informował także, że "nie zachodzi obawa zaprzestania procesu leczenia"

 

Śmierć chłopca

Jak informuje Wprost, w poniedziałek (18 czerwca) odbyło się konsylium w sprawie dalszych losów Szymona. Po godz. 11 w sieci pojawiło się nagranie, na którym wystąpiła przedstawicielka rodziców dziecka. – Rodzicom obiecano, że o 10:30 zbierze się komisja i będą mogli być obecni, gdy podejmuje decyzje o śmierci mózgu. Oszukano ich. Decyzję podjęto o godz. 9, a o 9:30 dziecko odłączono od aparatury i zmarło – powiedziała przedstawicielka. – Byliśmy o godz. 10 na spotkaniu z panią dyrektor, która nawet nas nie poinformowała, że dziecko nie żyje, przyjęła wniosek od pełnomocnika, który miał przesunąć komisję na 29 czerwca – dodała. Zaznaczyła, że „nie uszanowano decyzji rodziców o zaproszenie tu specjalistów, którzy widzieli dla dziecka szansę”. – Nie uszanowano świętego prawa rodziców do obecności przy zabiegach medycznych i procedurach – podkreśliła. 

Zobacz: Lekarze w liście otwartym o śmierci 11-miesięcznego Szymona

W sprawę zaangażowała się Justyna Socha

W sprawę zaangażowało się m.in. Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP, a także poseł Paweł Skutecki. Nagłośnili ją też internauci np. poprzez hashtag #polskiAlfie, nawiązując do walki o życie Alfiego Evansa, który został odłączony od aparatury, a następnie zmarł w kwietniu 2018 roku.

Przedstawiciele ruchu antyszczepionkowego zapowiedzieli złożenie zawiadomienia do prokuratury. Zabiegają, by ciało dziecka zostało zabezpieczone tak, by sekcja zwłok nie odbyła się na terenie szpitala przy u. Niekłańskiej. Jak twierdzi Justyna Socha, prezes stowarzyszenia STOP NOP, stan dziecka to efekt podania szczepionki. Szpital temu zaprzeczał. 

 Zobacz również:

14-latek trafił do szpitala z zapaleniem mózgu. Dziecko nie było szczepione przeciw odrze

Rząd zmienił zapisy w Kodeksie Karnym. Chodzi o karanie za nieumyślne spowodowanie śmierci przez lekarzy, pielęgniarki, ratowników

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

5 komentarzy

Emk Sobota, 22 Czerwca 2019, 9:24
Pojawily sie informacje o stwierdzeniu u chlopca uszkodzenia genu RANBP2, ktore doprowadzilo do wystapienia ostrej encefalopatii indukowanej przez zakazenie. To rzadka choroba genetyczna, o ktorej nie wiemy zbyt wiele. Do wystapienia encefalopatii dochodzi jesli spelnione sa lacznie 2 warunki: genetyczny (mutacja w genie RANBP2) oraz czynnik srodowiskowy (zakazenie). Do wywolania choroby dochodzi zazwyczaj po zakazeniu powszechnymi wirusami, np. grypy. Mechanizm tego zjawiska jest niejasny. U tych chorych zaleca sie standardowe szczepienia oraz coroczne szczepienie przeciw grypie, mimo watpliwosci co do szczepienia zywa szczepiena przeciw grypie i pelnokomorkowym krztusccem. Brak badan wskazujacych na rozwoj tej encefalopatii po szczepieniu u pacjentow z mutacja genu RANBP2.
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/books/NBK258641/

Ciezko ocenic, jaki czynnik zainicjowal encefalopatie, gdy nie znamy historii choroby. Zachowalbym daleko idaca ostroznosc w ocenie roli szczepienia.
Ktoś Wtorek, 18 Czerwca 2019, 14:22
Jeszcze trochę to ludzie nie będą mieć nic do powiedzenia.Najpierw każą zaszczepić a teraz decydują czy ma umżeć. Posrany kraj
Kacper Wtorek, 18 Czerwca 2019, 15:14
Proszę sobie najpierw poczytać o śmierci mózgu oraz o sztucznym podtrzymywaniu życia. Lekarze nie zdecydowali o śmierci dziecka a jedynie o odłączeniu go od aparatury, która sztucznie podtrzymuję funkcje życiowe.
Alicja Wtorek, 18 Czerwca 2019, 22:30
Mowi Pan to jako rodzic czy osoba ktora o rodzicielstwie na razie moze tylko pomarzyc? Czy ten chlopiec mial szanse na zycie czy nie w sensie poprawy stanu, nikt nie ma prawa decydowac o jego dalszych losach. Skoro rodzice nie wyrazali na to zgody wystarczylo pozwolic im zabrac dziecko do domu i tam je nawet sztucznie podtrzymywac tak dlugo jak oni beda tego chcieli. Nie wolno robic takich rzeczy bo to nic innego jak brak czlowieczenstwa!!! Do tego zmierzamy ?

Ps wiem co to smierc mozgu ale wiem tez co to empatia i szacunek.....
Gosc Środa, 19 Czerwca 2019, 15:14
Zabrać do domu i co patrzeć na dziecko dla którego nic nie da się zrobić Czy to jest etyczne?