Rzecznik Praw Dziecka: "Nigdy nie powiedziałem, że można dawać dzieciom klapsy"

24 Czerwca 2019, 11:34 depresja psycholog psyciatra

-Z wielkim zdumieniem przyjmuję skalę manipulacji i nieprawdziwych informacji, które są rozpowszechniane w mediach po moim wywiadzie dla „Dziennika Gazety Prawnej”- pisze w oświadczeniu Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak. 

Przypomnijmy, że chodzi o wypowiedź RPD opublikowaną w  wywiadzie dla Gazety Prawnej pt. „Trzeba rozróżnić, czym jest klaps, a czym jest bicie. Klaps nie zostawia wielkiego śladu” z 16 czerwca 2019 r., która po publikacji wywołała burzę w mediach oraz środowisku psychologów i rodziców.

Zobacz: Związek Psychologów: klaps wymierzony dziecku jest formą przemocy

"Nigdy nie powiedziałem, że można dawać dzieciom klapsy. Nigdy nie powiedziałem, że pochwalam bicie dzieci. Wręcz przeciwnie, w wywiadzie, za który jestem niesprawiedliwie atakowany, powiedziałem wyraźnie, jasno i jednoznacznie: „nie wolno bić dzieci i koniec pieśni”. Oświadczam raz jeszcze: uważam stosowanie jakiejkolwiek przemocy wobec dziecka za absolutnie niedopuszczalne zachowanie. Zawsze broniłem i będę bronił dzieci, ich praw i godności" - pisze w oświadczeniu Rzecznik Praw Dziecka, Mikołaj Pawlak.

Zarzuca też "Dziennikowi" złą wolę i świadome wprowadzenie opinii publicznej w błąd. "Z wielkim zdumieniem przyjmuję skalę manipulacji i nieprawdziwych informacji, które są rozpowszechniane w mediach po moim wywiadzie dla „Dziennika Gazety Prawnej” - pisze.

Głównym celem wypowiedzi medialnych skierowanych przeciw Rzecznikowi są stwierdzenia, że:  „klaps nie zostawia wielkich śladów” oraz „trzeba odróżnić, czym jest klaps, a czym jest bicie”. Według M. Pawlaka "skandaliczną manipulacją jest cytowanie tych wypowiedzi bez uwzględnienia ich kontekstu (...)". (Cała rozmowa na końcu artykułu)

- Przemoc wobec dziecka musi być karana z całą stanowczością. Nie zawsze jednak skarcenie dziecka musi się kończyć odpowiedzialnością karną - stwierdza Rzecznik. "Ustawa zabrania stosowania kar cielesnych i uważam to za przydatny i mądry przepis, jednak obligatoryjne skazywanie rodziców za incydentalne skarcenie byłoby absurdem. Takim samym absurdem, jak wyciąganie z tej opinii wniosku, że jestem za biciem dzieci - czytamy.

Rzecznik Praw Dziecka powołuje się na wypowiedzi Marka Michalaka (RPD w latach 2008-2018), który miał stwierdzić, że wykładnia terminu "użycie siły" czy "kara cielesna" w ustawie musi być dokonywana w sposób wyważony i w odniesieniu do konkretnej sytuacji. - Przepis ma zwiększyć skuteczność działań przeciwko rodzicom dopuszczającym się wobec dzieci rzeczywistej przemocy, okrucieństwa i wyzysku, a „nie tylko zbyt kazuistycznie pojmowanych zachowań” - przytacza M. Pawlak 

Rzecznik publikuje także treść rozmowy, która według niego miała być przeprowadzona przed publikacją artykułu:

„(...) Różni ministrowie mówią mi, że muszę się uczyć zarządzania, również swoim czasem, że za dużo biorę na siebie i do siebie. Doby nie wystarcza. Każdego dnia w Polsce dzieje się coś na szkodę dzieci. Zaniedbania, pobicia, znęcania. Do szpitali trafiają dzieci, które „miały wypaść z łóżeczka”, lekarz w przychodni zauważa siniaki, wielki ślad ręki na plecach dziecka.

Może to był tylko klaps. Pan jest za klapsem?

Klaps nie zostawia wielkiego śladu.

Skąd pan wie? A jaki ślad zostawia?

Trzeba rozróżnić, czym jest klaps, a czym jest bicie.

A da się rozróżnić?

Wiele osób nawet podniesienie głosu może uznać za przemoc

Pytam pana o klaps, a nie podniesienie głosu.

Absolutnie nie wolno bić dzieci. I to jest bezwzględne. Koniec pieśni”.

źródło:

JK

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz