Lekarze wypowiedzą klauzule opt-out i ograniczą zatrudnienie do jednego etatu

01 Lipca 2019, 12:25 lekarz

Blisko dwa lata od ostatniej głodowej akcji protestacyjnej lekarzy środowiska lekarskie, z ramienia Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, Porozumienia Rezydentów OZZL oraz Naczelnej Rady Lekarskiej, ponownie, wzywają lekarzy do wypowiadania klauzul opt-out oraz ograniczenia pracy do jednego etatu. Zapowiedziana akcja protestacyjna może być dotkliwa dla pacjentów.

- Od dłuższego czasu środowisko lekarskie stara się aby system ochrony zdrowia stał się ważnym tematem debaty politycznej.  Mijają dwa lata od głodówki lekarzy z Porozumienia Rezydentów OZZL i akcji wypowiadania klauzul op-out. Wszystko zakończyło się porozumieniem podpisanym między środowiskiem lekarskim i Ministrem Zdrowia. Dano nam nadzieje - mówił Krzysztof Bukiel, Prezes Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy. Te nadzieje zostały jednak pogrzebane. - Dziś zapowiadane działania to efekt stracenia nadziei na reakcje rządu - dodał.

- Lekarze! Wzywamy, abyście ograniczyli swoje zatrudnienie do jednego etatu i apelujemy o ograniczenia czasu pracy do przepisowych 48 godzin tygodniowo - wzywał środowiska lekarskie przewodniczący OZZL.

Do końca sierpnia wypowiedzenie opt-out-ów, do końca października jeden lekarz - jeden etat

Zarząd Krajowy OZZL wezwał wszystkich lekarzy do:

  • Wypowiedzenia klauzuli opt-out (czyli podejmowania pracy w wymiarze nie przekraczającym 48 godzin tygodniowo) – do końca sierpnia
  • Ograniczenia zatrudnienia przez lekarza do jednego etatu – do początku października 

- Naczelna Rada Lekarska  wzywa wszystkich lekarzy do ograniczenia czasu pracy. Wzywamy też inne zawody medyczne, pielęgniarki, położne, diagnostów, fizjoterapeutów, do podjęcia innych działań- tak jak lekarze-, których celem będzie zwiększenie finansowania oraz zwiększenia jakości usług dla pacjenta, w trosce o jego zdrowie – mówił Artur Drobniak, z-ca Sekretarza NRL.

- Kiedy zawieraliśmy porozumienie z ministrem Łukaszem Szumowskim, byłem pełen nadziei. Niestety teraz obawiam się, że nic się nie zmieni- mówił Jan Czarnecki z Porozumienia Rezydentów OZZL. W jego opinii, wszystkie dokonywane przez resort zdrowia zmiany, są jedynie "zmianami kosmetycznymi".

Z szacunków organizacji lekarskich, blisko 69 proc. lekarzy wypowie umowy opt-out, a 6 proc., głównie lekarzy w wieku emerytalnym złoży wypowiedzenie z pracy - w ogóle.

- Przechodzimy do bardziej radykalnych kroków i zaczynamy pracować tyle ile powinniśmy od samego początku - dodał J. Czarnecki.

- Przykre, że musimy organizować nowy protest. Ograniczenie czasu pracy będzie dotkliwe. Ale ten rząd dotyka tylko to co może wpłynąć na poparcie wyborców- mówił K. Bukiel. 

Zatrzymać protest?

- Naszą intencją nie jest walka z rządem. Chcemy się dogadać. Z ubolewaniem patrzymy, że różne dziedzina życia społecznego są naprawiane, kiedy zdrowie jest lekceważone – mówił K. Bukiel.

Jak usłyszeliśmy podczas dzisiejszego briefingu, by zatrzymać działania protestacyjne środowisk lekarskich, „rząd musiałby stać się bardziej wiarygodny”. Nieufne podejście lekarzy zostało podbudowane w ostatnich latach "próbami przechytrzenia środowisk", jak 6 proc. PKB na zdrowie dwa lata później i 10 mld zł mniej. Lekarze: To był kluczowy warunek porozumienia.

Lekarze domagają się „racjonalnego i rzetelnego programu ochrony zdrowia. Jak dodają w myśl zasady "nic o nas bez nas", deklarują wolę współpracy. 

- Ewolucja jest możliwa w sytuacji stabilnej. My mamy kryzys – odnosił się K. Bukiel do ostatnich wypowiedzi ministra Szumowskiego. - Opamiętajcie się, ludzie umierają w kolejkach do leczenia. Lekarze umierają na dyżurach. Codziennie zamykają oddziały – mówił. Zobacz: Ł. Szumowski o priorytetach w ochronie zdrowia. "Polacy nie chcą rewolucji"

 JK 

Zobacz również:

Fizjoterapia: M. Krawczyk ostro o nowym zarządzeniu NFZ. Tania siła robocza

Plan finansowy NFZ na 2020 r.: 0 zł dotacji z ustawy "6 proc. PKB na zdrowie"

T. Latos: Mamy 6 proc. PKB na zdrowie. Kiedyś to było marzenie, dziś nikt tego nie docenia.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

12 komentarzy

Nina Sobota, 14 Września 2019, 13:07
A ja wzywam, by lekarze zaprotestowali przeciwko temu przymuszaniu uczniow i pracownikow do poddawania sie przymusowym badaniom kontrolnym! Od razu bedzie wiecej lekarzy dostepnych dla ludzi, ktorzy chca sie leczyc.
Jaro Środa, 03 Lipca 2019, 8:46
Te biedaki zarabiają z jednego dyżuru po 20000 zł.Problem dotyczy raczej młodych lekarzy stare wygi mają na to wszystko wy- ne
Dorota Środa, 03 Lipca 2019, 21:53
Ciekawe skąd ma Pan taką wiedzę? Bajki z palca wyssane i kilkanaście do kilkudziesięciu razy przesadzone (zależnie od miejsca pracy i rodzaju umowy)... chyba jedyne na czym Panu zależy to podjudzanie do złej opinii o lekarzach... to niczemu dobremu nie służy...
Jan Wtorek, 02 Lipca 2019, 19:40
JEST WAS ZA MAŁO PIS DAJĘ KASĘ TAM GDZIE JEST WIĘCEJ WYBORCÓW JESTEŚCIE IM NIEPOTRZEBNI NIESTETY
Info Poniedziałek, 01 Lipca 2019, 17:33
A kto im każe więcej pracować ? To ich decyzja. A że chcą zarobić jak najwięcej $$$ to łapią wszystko co się da. Później idziesz do lekarza a on zamiast Cie wysłuchać to przysypia\odsypia. To jest lekarz ?
as Poniedziałek, 01 Lipca 2019, 19:07
Jak nie będzie wcale lekarza, tym bardziej Cię nie wysłucha.
Kiko Poniedziałek, 01 Lipca 2019, 15:41
Najlepszą formą strajku byłaby praca w trybie ostrodyżurowym, bez planowych przyjęć. Jesteście zbyt łagodni i wyrozumiali w stosunku do tego jak władza (poprzednia i obecna) traktuje temat ochrony zdrowia. Nie trzeba politycznych wycieczek, żeby uznać, że ochrona zdrowia to jeden z filarów dobrze funkcjonującego państwa a lekarze to specjaliści, którzy bez wątpliwości powinni za wymiar jednego etatu zarabiać co najmniej bardzo dobrze (2-3 średnie krajowe w zależności od doświadczenia) a każda praca ponad etat (przedłużające się operacje, dodatkowe minuty po dyżurze, które spędza się na odprawie, dodatkowe konsultacje telefoniczne) wszystko to powinno być wynagrodzone nadzwyczajnie dobrze. Wiem, że ten protest nie ma postulatów płacowych, jednak zauważcie, że również cena buduje markę i wpływa na odczucie jakości swiadczonych usług. Życzę lekarzom oraz innym zawodom medycznym aby w końcu uwierzyli w to, że nie jest łatwo ich zastąpić i są pożądani na rynku pracy, ale również swoją postawą i godzeniem się na niskie stawki, kształtują rynek. Pozdrawiam
Pacjent Wtorek, 02 Lipca 2019, 14:34
Lekarze specjaliści??? Szamani którzy diagnozuje metoda prób i błędów A nóż sie uda. Dla mnie lekarze jesteście TOTALNĄ PORAZKA, NIEDOUCZONE TLUKI traktujące pacjentów jak chomiki doświadczalne. Zalecacenie cos i moze sie uda.
Praktyk Wtorek, 02 Lipca 2019, 15:37
Wolność wyboru nie chodź do tych tlukow i po sprawie. Po co się masz stresować. Lepiej się pomodlić i dac na ofiarę może stanie się cud.
Artur Poniedziałek, 01 Lipca 2019, 14:23
Praca 48 godzin tygodniowo powinna być czymś normalnym, a nie formą strajku. Jakość ponad ilością! No, ale lekarze wolą dać się wykorzystywać w imię jakiegoś wyimaginowanego powołania.
Lekarz pracujący ponad 48 h/ tygodniowo Poniedziałek, 01 Lipca 2019, 19:26
To, że lekarze pracują ponad 48 h na tydzień ratuje ten chory system i tylko dzięki temu wszyscy potrzebujący, w tym może kiedyś Pan, otrzyma pomoc, a nie pocałuje klamkę od drzwi wejściowych na oddział. Oddziały powiatowe są zamykane. Co tydzień słychać, że kolejno likwiduje się mniejsze czy też bardziej peryferyjne placowki. Praca ponad wymiarowy czas pracy jest jedynie dobra wola lekarzy, albo niestety wynika z odgórnego przymusu, który idzie z dyrekcji. Dlatego też nie od można naszej pracy porównywać do 48 godzinnej pracy człowieka przy układaniu kostki brukowej, który po odfajkowaniu roboty, zapala papierosa i idzie do domu. My, czasami dostajemy pacjentów pilnych 10 min przed końcem pracy i musimy zostac, czasami 2 czasami 3 godziny dłużej. Nikt akurat za to nie płaci jeśli to nie jest dyżur. Dlatego proszę o więcej szacunku, bo niestety owo ,, wyimaginowane" jak Pan sądzi powołanie, jednak istnieje.
Artur Wtorek, 30 Lipca 2019, 12:15
Przepraszam, że odpisuję dopiero teraz, ale zwyczajnie zapomniałem o prowadzonej dyskusji.
Nikomu nie ubliżam, stwierdzam tylko jak bezsensowne jest zachowanie niektórych kolegów po fachu (jestem internistą) i w dodatku dorabianie do tego ideologii.Owszem nagłe przypadki się zdarzają, ale o ile nie pracuje Pan w miejscu typu urazówka czy hemodynamika to są one wyjątkiem, a nie normą. I o ile jeszcze zrozumiałbym mówienie o "powołaniu", gdyby kierowali się na dyżury właśnie do takich miejsc, ale z mich obserwacji wynika, że osoby biorące nadgodziny poza własnym oddziałem, kierują się albo tam, gdzie stawki są wyższe, albo praca łatwiejsza. Niektórzy do swoich prywatnych gabinetów, gdzie raczej ciężko o stany zagrożenia życia.
Owszem lekarze podtrzymują system, ale czy pomyślał Pan, że to właśnie biorąc coraz więcej i więcej godzin pozwolili politykom na odwleczenie niezbędnych reform, aż w końcu wszyscy znaleźliśmy się pod ścianą. W swoim czasie czytałem artykuł z 2002 lub 2003 roku, którego autor dokładnie przewiduje, to co obecnie widzimy (jak uda mi się go odszukać to wrzucę link). Ministerstwo wiedziało, Izby wiedziały, NFZ wiedział. Czy ktoś coś zrobił? Nie! Nie zrobił, bo nie musiał. Bo przez własną spolegliwość daliśmy im więcej czasu, który i tak zmarnowali.
Przy okazji co Pan zrobi, kiedy następny ze współpracowników nie da rady, albo odejdzie z innego powodu. Przeprowadzi się do szpitala?
Następna kwestia, jakość. Niektórzy twierdzą, że kolejny wzięty dyżur wcale nie wpływa na jakość ich pracy. "Ja pracuję dużo, ale rzetelnie". Coś jakbym słyszał kierowcę, który jadąc 120 km/h w zabudowanym tłumaczy, że on "wprawdzie jeździ szybko, ale bezpiecznie". Zupełnie jakby to co mieli na zajęciach z fizjologii akurat ich nie dotyczyło. A jak to wygląda w praktyce? Coraz częściej mam pacjentów, których leczenie zaczynam od odstawienia im połowy leków, jakie brali w domu i o dziwo im się poprawia. Coraz częściej też dostaję skierowania nie mające nic wspólnego z rzeczywistością. Skrajny przypadek: pacjent skierowany do szpitala jako niewydolność krążenia (którą faktycznie miał, ale przewlekłą i bez cech zaostrzenia). W czasie badania przy przyjęciu wyszedł mu udar/TIA (dokładnie nie wiem, bo po skierowaniu na neurologię już dalej nie śledziłem jego losów). Owszem, głęboko wierzę, że lekarz, który go kierował nie miał złych intencji. I być może był przemęczony. Ale nie zmienia to faktu, że pacjent mógł poważnie ucierpieć, chociaż nie zawinił. Zwłaszcza gdybym też przysypiał po dyżurze i zamiast go dokładnie zbadać przystąpił do normalizawania ciśnienia jak to się zwykło robić w niewydolności serca.
Tak wogóle, czy nie jest lekką hipokryzją wymagać od pacjenta zdrowego stylu życia opodczas, gdzy samemu się tego nie robi (deprywacja snu)?
Co do przymusu. Może pora w końcu zacząć być asertywnym? Bo kiedy z przepracowania popełni Pan błąd, to żaden sąd nie uzna "dyrektor kazał" za okoliczność łagodzącą. Lepszej okazji nie będzie. Bezrobocia wśród lekarzy praktycznie nie ma.
Co do zarobków. Zgadzam się, ze lekarze powinni zarabiać więcej ze względu na szczególny charakter ich pracy. Ale jednocześnie twierdzenie, że w Polsce nie da się przeżyć w sytuacji, kiedy każdy z małżonków zarabia średnią krajową uważam za niepoważne.
A powołanie? Każdy wierzy w co chce. Ja akurat w wolną wolę, ale dopuszczam, ze mogę nie mieć racji. Nie zamierzam natomiast tolerować polityków, którzy gadką o powołaniu probują przykryć własną niekompetencję.