Z. Małas o sytuacji kadrowej w zdrowiu mówiła na konwencji PiS

06 Lipca 2019, 19:00

- Mamy problem z kadrami i to kadrami medycznymi szeroko pojętymi w naszym kraju. Ten problem ma cały świat. Brakuje na świecie, jak podaje WHO, 5 mln kadr medycznych, w UE ponad 1 mln. Tak więc nie jest to nasz tylko problem polski, ale problem ogólnoświatowy  - mówiła dziś Zofia Małas. Podkreślała, że od 2015 r. w różnych obszarach dotyczących pielęgniarstwa sytuacja wyraźnie się poprawiła. Poza politykami, na konwencję PiS zaproszono też ekspertów. W panelu poświęconym zdrowiu wystąpienie miała właśnie szefowa Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych. 

O dzisiejszym kongresie pisaliśmy też m.in. tutaj:

Piątka ministra Ł. Szumowskiego na następną kadencję

Premier: jeśli PiS wygra, będzie 160 mld zł na służbę zdrowia

A. Niedzielski: o zmianach w płaceniu szpitalom i POZ za efekty

Małas podkreślała, że jako Europejczycy mamy dodatkowo problem z demografią. Starzejące się społeczeństwo powoduje wzrost zapotrzebowania na świadczenia medyczne. - A ktoś musi je wykonywać - wyjaśniała. 

- Liczby najlepiej pokazują, jaka jest obecnie sytuacja stanu kadr, przynajmniej tych wiodących, największych. Każdy pracownik pracujący w ochronie zdrowia jest bardzo ważny i bardzo potrzebny. Mamy według statystyk lekarskich 130 tys. pracujących lekarzy, mamy 260 tys. pracujących pielęgniarek i położnych, położnych to 10 proc. z tego stanu. Można powiedzieć, że w liczbach to jest dużo, ale niestety za mało w stosunku nawet do średniounijnych danych - mówiła szefowa samorządu pielęgniarek i położnych. I liczby te zestawiała z liczbą mieszkańców oraz średnią europejską, wskazując że przy takim ujęciu nasz kraj wypada najgorzej lub niemal najgorzej w UE. - Wskaźnik na 1000 mieszkańców wynosi w tej chwili 5,2, przy średniej unijnej 9,4 - wskazała prezes NRPiP mówiąc o pielęgniarkach. Dodała, że i w przypadku lekarzy, średnia unijna jest dużo, dużo wyższa. 

- My już od trzech lat, odkąd zostałam prezes Naczelnej Rady powiedzieliśmy: koniec narzekania. Działamy! - mówiła prezes. 

Strategi naprawy, zatrzymanie migracji

- Od 2015 r. zbudowaliśmy strategię dla naprawy polskiego pielęgniarstwa i położnictwa. I co się wydarzyło w tych trzech latach? Przed 2015 r. 1500 pielęgniarek, położnych pobierało zaświadczenie potrzebne do wyjazdu za granicę, a w 2018 r. tylko 430 pielęgniarek pobrało takie zaświadczenie. Czyli zainteresowanie pracą za granicą wśród pielęgniarek i położnych maleje - mówiła. I wyjaśniała, że poprawiono warunki płacowe. - Następny czynnik to zbudowanie strategii długoletniej - dodała. I za premierem i ministrem zdrowia powtórzyła, że nie da się odbudować kadr medycznych w ciągu paru lat. 

- Niszczono je przez 15-20 lat. To były fale strajków. Zawsze pielęgniarki i inni medycy byli zbędnym balastem i kosztem, a powinni być dobrem narodowym - podkreślała. 

I odnosząc się do wystąpienia ministra Szumowskiego mówiła o kosztach absencji chorobowych i rent, więc w zdrowie trzeba inwestować. - Nie ma jakości bez odpowiedniej liczby personelu medycznego - mówiła Małas. 

Pielęgniarek przybywa

- Postawiliśmy na odbudowanie kadr medycznych, kadr pielęgniarskich. I co się z tym czasie zadziało? W ciągu czterech lat liczba pielęgniarek w systemie zwiększyła się o 20 tys. - dodała. - Można powiedzieć, że za wolno, i to prawda. Żebyśmy utrzymali niechlubny, jeden z najniższych wskaźników 5,2 pielęgniarki na 1000 mieszkańców potrzeba podwoić liczbę absolwentów kierunków pielęgniarstwa, bo średnia wieku pielęgniarek i położnych w tej chwili to 52 lata. Jeżeli szybko nie podwoimy liczby absolwentów pielęgniarstwa, to w 2030 r. średnia wieku wyniesie 60 lat - ostrzegała.

Oferta dla pielęgniarek emerytek

Małas podkreślała, że system ratuje "wielozatrudnienie pielęgniarek i położnych", a także lekarzy. To, że jak ukończą 60 lat, chcą jeszcze być czynni zawodowo. Podkreślała - zwracając się do ministra zdrowia - że trzeba stworzyć dobrą ofertę już dla potencjalnych emerytek pielęgniarek i lekarek. - Bo one chcą pozostawać w pracy, mają jeszcze trochę zdrowia i siły - mówiła Małas, tłumacząc, że nie zawsze na pracę na pełnym etacie. I nad taką ofertą, jak stwierdziła "już pracujemy". 

Mówiła, odnosząc się do sytuacji w pielęgniarstwie i odbudowie kadr medycznych, że pociąg ustawiono na właściwe tory. - Coś pozytywnego się zadziało. Chcielibyśmy, by ruszyło to jak Pendolino – mówiła o zmianach w ochronie zdrowia Małas. A odbudowanie kadr medycznych trzeba realizować od podstaw. Wskazała, że z problemem braku kadr borykają się także fizjoterapeuci, diagności i przedstawiciele innych zawodów medycznych. 

5 tys. absolwentów rocznie

Małas mówiła o tym, że co roku wypuszczane jest 5 tys. absolwentów. - Ale co się dzieje w ostatnim roku, choćby teraz? Dziś odebrało 220 absolwentów na UJ kierunku pielęgniarstwa i położnictwa [dyplomy]. W ubiegłym roku było ich 160 - mówiła. I opowiadała też, jak niedawno na Śląsku była na czepkowaniu pierwszego roku pielęgniarstwa. - Wcześniej 150-160 miało czepek wręczany, w tej chwili jest to 300 osób - dodała. Rośnie liczba uczelni z kierunkami pielęgniarskimi i rośnie liczba absolwentów.

Każdy już odbiera dokumenty, ważne płace i normy

- Co najważniejsze już 100 proc. kadry pielęgniarskiej w tej chwili odbiera prawo wykonywania zawodu. Mało tego, wracają ci, co nie pracowali w zawodzie - dodała. Wyjaśniła, że to dzięki lepszym wynagrodzeniom i warunkom pracy, a także wprowadzeniu minimalnych norm zatrudnienia. (Warto jednak przypomnieć że akurat podwyżki pielęgniarek i położnych wprowadził i ustalił na kolejne lata w formie 4X400 zł, minister Marian Zembala, który był w rządzie PO-PSL). 

-  Naszym celem jest to, by jedna pielęgniarka miała nie kilkunastu pacjentów na dyżurze, czy kilkudziesięciu jak się to zdarzało, 20-30, tylko kilku pacjentów, bo wtedy możemy mówić o jakości opieki pielęgniarskiej. I tu jest to dobre przesłanie, żebyśmy nie zepsuli tego co dobrze się zaczęło dziać i żebyśmy nadal prowadzili dialog - mówiła Zofia Małas. I przypomniała, że strategia dla polskiego pielęgniarstwa czeka na zatwierdzenie i stanie się polityką państwa, wieloletnią. 

Ściana Zachodnia - brak młodych do nauki zawodu?

- Ale mamy też jedno zmartwienie – Ścianę Zachodnią - stwierdziła szefowa samorządu pielęgniarek. Wyjaśniła, że w większości Polski jest chętna młodzież do studiowania pielęgniarstwa, ale zwłaszcza w Zachodniopomorskim i w Wielkopolsce jest spory problem, by uzupełnić pełen nabór na pielęgniarskie kierunki. Jej zdaniem powodem jest to, że jest tam... za mało uczelni. - Gdyby te uczelnie były w mniejszych miejscowościach, nawet otwierały się filie, wtedy moglibyśmy tam zadziałać. Tam jest rzeczywiście drastyczny brak kadry pielęgniarskiej - mówiła. Zaraz jednak dodała, że na szczęście jest zbudowana strategia dla polskiego pielęgniarstwa i jeśli będziemy ją realizować, tak jak założono to w ciągu 10-15 lat może uda  się dojść do wskaźnika 9,4 pielęgniarek na 1000 mieszkańców jak średnio w krajach unijnych.

Zawody pomocnicze

Szefowa NRPiP wspomniała też o zawodach pomocniczych, które na całym świecie są bardziej popularne niż u nas. Takim zawodem w strategii dla pielęgniarstwa jest opiekun medyczny. Może wykonywać proste czynności higieniczne, sanitarne przy pacjentach i opiekunów "kształcimy non stop", ale nie są zatrudniani w polskich szpitalach. A mogą odciążyć pielęgniarki, by miały czas na bardziej skomplikowane czynności, do których pielęgniarki są już dobrze przygotowane i wykształcone w nowym systemie po wejściu Polski do UE. 

Dla lekarzy zawodem pomocniczym jest asystent.

Aleksandra Kurowska

Polecamy także ocenę sytuacji z drugiej strony: P. Biliński: Polska ma raka. System ochrony zdrowia gnije, ale mutuje

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz