Biliński: Polska ma raka. System ochrony zdrowia gnije, ale mutuje

09 Lipca 2019, 8:49

W weekend relacjonowaliśmy optymistyczne wystąpienia dotyczące ochrony zdrowia na konwencją PiS. Jednak słuchając opinii wielu lekarzy i pacjentów, można odnieść wrażenie, że życie toczy się w dwóch równoległych światach. Dziś prezentujemy ostry komentarz Jarosława Bilińskiego, wiceprezesa Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie. - Gnijąca masa nowotworowa w postaci polskiego systemu ochrony zdrowia sama w sobie jest autonomiczna, ale nadal mutuje. Chce trwać, ewoluować, czasem nawet weźmie poprawkę na błędy, które popełnia, i wyprodukuje swój bardziej trwały i doskonalszy klon. Ten klon tylko niszczy organizm z większą mocą - pisze Biliński. 

Tekst pochodzi ze strony OIL w Warszawie.

Jarosław Biliński pisze:

Główne cechy nowotworu złośliwego to zdolność do nieograniczonego podziału komórkowego (nieśmiertelność), zdolność do naciekania okolicznych tkanek oraz przerzutowania (z zasady nowotwór złośliwy jest chorobą ogólnoustrojową). W świadomości pacjentów często rak jest intruzem, pacjent darzy go nienawiścią, chce wyrzucić z siebie, wyciąć, zniszczyć, spalić. Rak budzi odrazę – zarówno psychiczną, jak i fizyczną (często ta gnijąca masa ulega rozpadowi).

Czy polski system ochrony zdrowia nie jest takim tworem, rakiem niszczącym duży polski organizm?

System ochrony zdrowia w Polsce jest „nieśmiertelny” (niereformowalny). Wielokrotnie można usłyszeć od osób niebędących lekarzami, ale zajmujących się problematyką ochrony zdrowia (np. adwokatów, radców prawnych, artystów), że to jeden z ostatnich reliktów PRL, że inne branże już w większości wyszły ze stęchłego marazmu Polski Ludowej, niewydolnego, niewydajnego i wsobnego, ale ochrona zdrowia nadal w nim tkwi po uszy. Trudno się nie zgodzić – często pracownicy ochrony zdrowia nie dostrzegają, z przyzwyczajenia, jak daleko odbiega infrastrukturalnie, rozwojowo, mentalnie ten system od innych branż usługowych, mających kontakt z klientem (pacjentem). Wiele elementów pozostaje w sferze „załatwiania” (ty mi załatwisz coś, ja ci załatwię coś w zamian – nie będziemy stać w kolejce), często zarządzający szpitalami naginają rzeczywistość, tkwiąc ślepo na stołkach i mówiąc, że system działa, ciesząc się, że wyremontowano pion kanalizacyjny (!) w szpitalu, co ma być oznaką skuteczności podejmowanych przez nich działań.

Gnijąca masa nowotworowa w postaci polskiego systemu ochrony zdrowia sama w sobie jest autonomiczna, ale nadal mutuje. Chce trwać, ewoluować, czasem nawet weźmie poprawkę na błędy, które popełnia, i wyprodukuje swój bardziej trwały i doskonalszy klon. Ten klon tylko niszczy organizm z większą mocą.

System „wie”, że jest niedoskonały, tworzące go komórki, czyli pracownicy ochrony zdrowia, widzą to doskonale. Sami próbują coś zrobić dla ogólnej poprawy i czasem coś się udaje, powstaje lepszy klon. Jednak struktura guza jest z góry zaplanowana, można dokonać drobnych modyfikacji, ale nie da się jej gruntownie zmienić. Dlatego gnije, rozpada się. Co więcej, w guzie są komórki macierzyste nowotworu, supermutanty, komórki „obserwujące”, co się dzieje, czekające prawie w uśpieniu, zużywające minimum energii, którym zależy, aby było tak jak jest. Czy w systemie nie widzimy takich „nadkomórek”? Czy są analogie?

System w Polsce ma zdolność naciekania okolicznych tkanek. Rozprzestrzenia się przez ciągłość, wżera się we wszystko dookoła, niszczy to, co zastanie, przegryza zdrowe tkanki i psuje się w kolejnych narządach. Nazywamy go „służbą zdrowia” (de facto termin ten powstał za czasów PRL i po reformach w 1999 r. miał bezpowrotnie zniknąć ze słowników). Pod płaszczykiem służby, pomocy, otwierając drzwi tej patologicznej masie, widzimy, jak zaraża wszystko, niszczy to, w co wejdzie, i na koniec konstatuje: „inaczej się nie dało”. System ubezpieczeń społecznych, rehabilitacja, opieka społeczna i socjalna
– te tkanki są trawione od dawna i nie mogą się zreformować, powiązań patologicznych jest bowiem za dużo.

Nowotworowy system ochrony zdrowia wżera się także w żyły, tętnice, naczynia chłonne i rozprzestrzenia się po całym organizmie – przerzutuje. Zagnieżdża się czasem w zupełnie dalekich i niezwiązanych z pierwotnym guzem organach, zaczyna tam nowe życie, oczywiście niszcząc wszystko, co zastane. W realiach naszego doczesnego życia widać to najbardziej w sferze nauki. Tam, gdzie w nauce dominuje klon nowotworowy systemu ochrony zdrowia, tam zaczyna gnić także pion naukowy, mnożą się problemy, konstrukcja potrafi się szybko rozpaść i przybrać – jak system zdrowia – formę bezładnej masy. Próbuje się reformować, ale wie, że nie ma szans.

Trzeba zastosować radykalne leczenie! Świat przecież idzie do przodu, w wielu przypadkach potrafi przechytrzyć raka! Najpierw chirurgia – radykalna, wycięcie wszystkiego, co możliwe, aby maksymalnie zredukować gnijącą masę guza. Następnie chemioterapia w oparciu
o nowoczesne technologie, leki biologiczne, celowane, aby zabezpieczyć organizm przed nawrotem nowotworu. Na koniec skrupulatny nadzór, skrining nowotworowy, aby ewentualne nowo powstałe patologie gasić w zarodku.

Spieszmy się, bo rak jest na tyle głupi, że potrafi zabić cały organizm, powalić nawet największego kolosa na kolana. I tak umierają obaj.

Aleksandra Kurowska

Zobacz również:

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

11 komentarzy

Mama Piątek, 12 Lipca 2019, 9:16
Wydaje sie tez ze wyzej postawieni profesorowie nie sa zainteresowani reforma. Murowane kontrakciki od nfz, prywatne konsultacje po kilkaset pln-zyc w tym burdelu a nie umierac.
Ministrem NIE MOZE ZOSTAC LEKARZ - BO MA KONFLIKT INTERESU !!!!
WAZAS Czwartek, 11 Lipca 2019, 14:32
ALE JAK LECZYC RAKA KIEDY JEGO ROZWOJ JEST STYMULOWANY PRZEZ WLADZE ??? WPIERW WYCIAC WLADZE I WTEDY DOPIERO ZA RAKA !!!
WAZAS Czwartek, 11 Lipca 2019, 14:31
bardzo trafna diagnoza- ja bym tego KRYMINALNEGO raka nazwal OBCYM- BO MA WROGIE ZAMIARY
Były pacjent Czwartek, 11 Lipca 2019, 11:56
Co się stało, że śmiertelność Polaków w 2018 roku jest największa od czasów II Wojny Światowej? Czy to jest sukces medycyny? "Proszę Pana tego się nie da wyleczyć, polska medycyna jest bezradna w Pana przypadku".
Baramo Piątek, 12 Lipca 2019, 9:11
Da sie to wyleczyc bez problemu tyle ze bedzie bolec niektorych swiadczeniodawcow bo nie wiedza co to konkurencja-a pracownikow traktuja jak smieci. NO i zabraknie przyjaznej reki nfz.
Dr n med Piotr Klimeczek Wtorek, 09 Lipca 2019, 14:08
A jakieś konkrety poza grafomania ?
Jakieś propozycje
Jakieś recepty ?
Bo to bicie pianę specyficzne dla przyrośniętych do stołków działaczy jest
maruda Czwartek, 11 Lipca 2019, 14:34
NIE widze tu bicia piany- recept jest tysiace- wystarczy zrobic przeglad obcych systemow- chociazby czeskiego. Wazne zeby operowac i to szybko. Mamy stan agonalny.
Dr n. o zdr. Józef B. Czwartek, 11 Lipca 2019, 21:22
Nie ma żadnej recepty panie marudo w tym artykule. To są grafomańskie pierdoły w czystej formie. Nic o przeglądach obcych systemów. Sam to sobie wymyśliłeś. To że "operować", nic nie znaczy. Że trzeba coś zrobić, to wie każdy głupi.
Lek. Michał Wilk Wtorek, 09 Lipca 2019, 15:56
A co Szanowny Pan dr zrobił w trakcie swojej kariery w celu poprawy sytuacji w tym chorym systemie zwany ochrona zdrowia? Proszę śledzić poczynania Porozumienia Rezydentów, Porozumienia Zawodów Medycznych, dopiero później proszę o komentarze tego typu. Doktorowi Bilińskiemu należy się ogromny szacunek za to co robi.
Lek. Wściek Piątek, 12 Lipca 2019, 17:04
No może nie do końca za wszystko. Ta "twórczość literacka" jest kiczowata i nie zawiera treści, więc chwalił go za to nie będę. Nie przemilczę tego, bo zmarnowałem czas na czytanie, spodziewając się konkretów a dostałem jakąś paplaninę bez sensu.
Tony Czwartek, 11 Lipca 2019, 9:42
Oczywiście ze to racja tyle ze decydują decydenci i politycy którzy łapami się kurczowo trzymają starego systemy byle by ludziom nke powiedzieć ze nie da się kupic merola w cenie punto a ile można rozkraść .....po drodze , społeczeństwu się podoba bo ma chwilowo złudny cash to jak zachoruje to se załatwię jestem bogaty .....