A. Wasielewski: Czy tylko korporacje borykają się z mobbingiem?

16 Lipca 2019, 12:29 adrian wasilewski

Występowanie mobbingu w sektorze służby zdrowia często bywa zaskoczeniem dla społeczeństwa - wskazuje Adrian Wasielewski, Doradca Kancelarii Doradczej Rafał Piotr Janiszewski i dodaje, że mobbing w miejscu pracy kojarzy się wszystkim raczej z dużymi korporacjami.

 

 

Mobbing w miejscu pracy kojarzy się wszystkim głównie jako zjawisko występujące w dużych korporacjach, w których trwa ciągła praca pod presją wyników i pogoń za wykonaniem mocno wyśrubowanych planów. Jednakże niewiele osób zdaje sobie sprawę, że w dzisiejszych czasach te mityczne korporacje w znacznej części uporały się ze zjawiskiem mobbingu nie mogąc sobie pozwolić na straty marketingowe. Zupełnie inaczej ma się sytuacja w sektorze, który rzadko o występowanie mobbingu podejrzewamy – w służbie zdrowia - komentuje A.Wasielewski.

- Występowanie mobbingu w sektorze służby zdrowia często bywa zaskoczeniem dla społeczeństwa nie dlatego że go nie widać, a dlatego że jako pacjenci nie zwracamy zupełnie uwagi na jego występowanie. Każdy beneficjent systemu służby zdrowia w Polsce z uwagi na specyficzne uwarunkowania zakresu działania tego sektora zwraca uwagę na jakość obsługi pacjenta i często bywa niezadowolony przypisując to niezadowolenie problemom finansowym z jakimi boryka się ten sektor. Ponadto jako obserwatorzy systemu z pozycji pacjenta przeważnie jesteśmy skupieni wyłącznie na naszym problemie z jakim zgłosiliśmy się do szpitala czy przychodni pozostając „ślepi” na problemy takie jak mobbing - podkreśla.

- Tymczasem zjawisko mobbingu w polskich szpitalach czy przychodniach zaczyna występować coraz częściej - zwraca uwagę A.Wasielewski i dodaje, że przyczyn takiego stanu rzeczy jest wiele.

- Można tu wyróżnić przede wszystkim przemęczenie personelu, które powoduje drażliwość, słabą kondycję finansową podmiotów medycznych, która przekłada się na warunki płacowe oraz na warunki pracy powodując frustrację. Również ogromna wręcz ilość pracy wykonywanej pod presją i powodująca duży stres czy duże zróżnicowanie personelu medycznego pod kątem wykształcenia powoduje, że przy takiej mieszance czynników ryzyko występowania zjawiska mobbingu jest ogromne - wylicza.

Według A. Wasielewskiego, jedną z ważniejszych przyczyn występowania mobbingu w sektorze służby zdrowia jest duże zróżnicowanie personelu pod kątem wykształcenia.

- Każdy człowiek posiada naturalną skłonność do oceny innych stosując własną miarę i często porównując innych do siebie. Problem ten, jeśli nie jest uświadamiany w danym miejscu pracy może stanowić czynnik zapalny i jednocześnie paliwo dla mobbingu. Upraszczając wiele osób ocierających się o stosowanie mobbingu, często stawia wymagania pozostałemu personelowi, by ten miał taką wiedzę i umiejętności jak oni sami. Wynika to z nie uwzględnienia faktu, że zakres zadań i przygotowanie np. lekarzy, pielęgniarek czy ratowników medycznych jest zupełnie inne, inna jest też odpowiedzialność i inne procedury działań dla tych zawodów. Czynnik ten przy znacznym obciążeniu pracą, na które składa się przepracowanie, praca pod presją czasu i często w stresie powoduje, że bezpośrednia współpraca znacząco narażona jest na występowanie mobbingu - uważa A.Wasielewski.

 

Dlaczego zatem wywołanie do tablicy korporacji jako środowiska mobbingującego?

Jak podkreśla A. Wasielewski, stereotyp mobbingujących korporacji wywodzi się z okresu transformacji ustrojowej w Polsce, kiedy takie zjawiska faktycznie zdarzały się, jednakże korporacje tracąc na tym marketingowo podjęły stosowne przeciwdziałania już wiele lat temu by zapobiegać występowaniu tego typu zjawisk. Praktycznie w każdej korporacji w Polsce funkcjonują procedury antymobbingowe.

Według A. Wasielewskiego, Służba Zdrowia jako sektor nie wymagający tak znacznego PR i marketingu, nie będąc narażoną na „utratę klientów” z powodu złej opinii czy też borykając się ze znacznymi problemami finansowymi sprawę mobbingu odłożyła na dalszy plan. Jak wskazuje, wiele placówek medycznych do dziś nie posiada procedur antymobbingowych czy komisji lub zespołów ds. przeciwdziałania mobbingowi. W placówkach medycznych nie prowadzi się regularnych szkoleń przeciwdziałających mobbingowi i uświadamiających personel,  jakie zachowania stanowią mobbing oraz jak unikać sytuacji, które mogą przerodzić się w to negatywne zjawisko. W wielu miejscach problem mobbingu zamyka się wraz z drzwiami oddziału i nie wychodzi to  na światło dzienne. Sytuacja ta z pewnością w sposób bezpośredni wpływa na jakość obsługi pacjenta.

A. Wasielewski przywołuje badania przeprowadzone przez Instytut Medycyny Pracy im. prof. J. Nofera w Łodzi, których celem było określenie skali mobbingu w grupach zawodowych szczególnie narażonych na jego występowanie. Problem negatywnych zjawisk w ochronie zdrowia, w tym mobbingu był także przedmiotem badań na gruncie polskim już w 2008 roku. Badania przeprowadzone wśród pielęgniarek/pielęgniarzy pokazują, na związek występowania mobbingu pomiędzy zmiennymi takimi jak wiek badanych i wykształcenie.

Występowanie mobbingu potwierdziło ponad 18 proc. badanych. Około 7 proc. respondentów w pytaniu o występowanie mobbingu nie udzieliło żadnej odpowiedzi.

Jako mobbera 40 proc. wskazało przełożonego, innymi osobami wskazywanymi byli także współpracownicy, pacjenci i ich rodzina, lekarze oraz podwładni.

W badaniu z 2010 roku, 41 proc. badanych wskazywało, że doświadczyło zjawiska mobbingu. Największą skalę mobbingu, wynoszącą 74 proc., wskazywano na oddziałach zabiegowych, najniższą (11 proc.) w placówkach otwartych, co może świadczyć, że praca pod presją oraz duży poziom stresu wynikający z bezpośredniego ratowania życia i zdrowia sprzyja występowaniu tego zjawiska. Najczęściej wskazywaną formą mobbingu była nieuzasadniona, ciągła krytyka pracy (69 proc.), kolejnymi były: przeciążanie pracą (39 proc.), głośne upominanie i krzyk (38 proc.), publiczne ośmieszanie (38 proc.), izolowanie ofiary poprzez traktowanie jej „jak powietrza” (34 proc.), rozpowszechnianie plotek (32 proc.), zastraszanie zwolnieniem z pracy (30 proc.), przydzielanie zadań poniżej kwalifikacji (19 proc.), obrażanie słowne (15 proc.). Najmniejszy odsetek badanych doświadcza ataków fizycznych w postaci bicia i popychania — zaledwie 1 proc.

- Wzrost odczucia występowania mobbingu pomiędzy badaniami wskazuje, że brak podejmowania odpowiednich działań antymobbingowych przez placówki medyczne będzie powodował nasilenie występowania tego zjawiska. Oczywistym jest również, że podjęcie tych działań nie spowoduje natychmiastowego i całkowitego zniknięcia tego zjawiska, jednakże im później proces przeciwdziałania rozpocznie się w placówkach służby zdrowia tym dłużej będzie trwało jego zmniejszanie, nie wspominając już o łagodzeniu skutków - uważa A. Wasielewski.

Jako jedną z najlepszych metod przeciwdziałania mobbingowi należy wskazuje systematyczne przeprowadzanie szkoleń uświadamiających jakie zachowania mogą stanowić mobbing i jak ich unikać. Dodaje, że szkolenia powinny być prowadzone dla wszystkich grup zawodowych wspólnie, jak również odrębnie uwzględniając specyfikę i indywidualne potrzeby każdej z tych grup.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

2 komentarze

marta Piątek, 16 Sierpnia 2019, 20:45
To niestety problem, który dotyka chyba wszystkie grupy zawodowe... W poprzednim szpitalu tez nie było kolorowo. Były dni, ze brało sie urlopy na żadanie bo nie chciało sie tam isc. W medicover mimo ze nie mam specjalnych benefitów to jednak pracuje się duzo lżej. Przełożona jest "ludzka". Mozna pogadac, wyjaśnić czy na luzie poprosic o pomoc bez obawy ze sie za cos z góry oberwie
Pracownik Szpitala Środa, 17 Lipca 2019, 14:35
Zgodzę się z tym w 100% Pracowałam w Szpitalu przez 5 lat i tam wydawałoby się na wymarzonym stanowisku, tzw służąca Dyrekcji...nie użyje słowa sekretarka bo to nie miało nic wspólnego ze sobą, służąca brzmi prawidłowo!!! To dla mnie bardzo trudny temat bo lubiłam pracę papierkową, umiem się w tym odnaleźć, sumiennie pracować ale byłam poddawana takim nieludzkim próbom w imię nie wiem czego, że nabawiłam się nerwicy żołądka,codziennie rano wymiotowałam przed pracą że stresu, mam zaburzenia komunikacji z ludźmi, zwyczajnie się boje jak zareagują na mnie , na to co powiem, jak wyglądam, boję się że nie umiejętności się tu liczą, tylko czy masz grubszy tyłek, albo nie stać Cię na markowe ubrania, że nie masz tipsów i nie chodzisz w szpilkach...albo zwyczajnie na odwrót!!! Miałam teraz 4lata przerwy w pracy( zaszłam w ciążę pracując ale jeszcze o tym nie wiedziałam), zwyczajnie nie przedłużyli mi umowy bo byłam niewygodna i za dużo wiedziałam o różnych sprawach i przekrętach, a obowiązywała mnie klauzula poufności, nie liczyło się że inni pracownicy bardzo mnie lubili, że pracowałam tak aby każdemu dogodzić, aby praca szła płynnie dla każdego, liczyły się znajomości i to jak zepsuto mi opinię przez 3 osoby wtrącając do pracy moje życie prywatne(walczyłam o córkę w sądzie a rodzice ojca córki znali się z jednej partii politycznej) I po roku fajnej współpracy po zepsuciu mi opinii wszystko się zaczęło!!!Do tej pory nie mogę się pozbierać po tym jak podawałam kawę Dyrekcji bo o to "prosili" a zza drzwi słyszałam jak mnie obgadują ,że ta osoba powiedziała że pochodzę z patologicznej rodziny(co nie jest prawdą) że komornik nam odebrał mieszkanie ( rodzice je sprzedali i wyjechali za granicę bo firma upadła), że nie dbam o dziecko, że śmierdzi, że puszczam się z kim popadnie, że pracę magisterską pisał mi kto inny bo gdzie taki tłuk mógłby coś w ogóle napisać i wiele wiele innych epitetów w moją stronę, przyczym musiałam wejść z kamienną miną i sztucznym uśmiechem podać kawę i zaproponować coś słodkiego do tego