Niedopuszczalne eksperymenty na pacjentach w Poznaniu. RPO pyta o sprawę sprzed kilku lat

06 Sierpnia 2019, 15:29 szpital

Kilka lat temu w uniwersyteckim szpitalu w Poznaniu miało dojść do poważnych nieprawidłowości, związanych z eksperymentalnym podawaniem leku pacjentom bez ich wiedzy i zgody. Lek był zarejestrowany jedynie do leczenia udaru mózgu i świeżego zawału, a stosowano go przy zakrzepicy tętniczej nóg.  Po ostatnich doniesieniach medialnych w tej sprawie RPO spytał o szczegóły rektora uniwersytetu medycznego i prokuraturę w Poznaniu.

Rzecznik Praw Obywatelskich otrzymał informację o nieprawidłowościach, do jakich miało dochodzić w Klinice Chirurgii Ogólnej i Naczyń w Szpitalu Przemienienia Pańskiego Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu - gdy była ona prowadzona przez poprzedniego kierownika.

Jak napisał  „Głos Wielkopolski” (Ł. Cieśla, Poznań: Klinika Chirurgii przy Długiej. Prowadzono eksperymenty na pacjentach? „Chorzy o niczym nie wiedzieli, były poważne powikłania”, 27.07.2019 r.) do leczenia zakrzepicy tętniczej kończyn dolnych miał być stosowany lek Actilyse - zarejestrowany jedynie do leczenia udaru mózgu i świeżego zawału serca. Pacjenci, którym podawano lek, nie byli o tym informowani, nie żądano od nich także zgody. Zgody na to nie wyraziła także komisja bioetyczna

Z informacji gazety nie wynika, by lek miał potwierdzoną klinicznie skuteczność przy zakrzepicy i by takie jego stosowanie było zgodne ze wskazaniami wiedzy medycznej. Jak wskazano w artykule podawanie leku w innym wskazaniu miało na celu uzyskanie wyników umożliwiających zarejestrowanie leku także w leczeniu zakrzepicy i jednocześnie ominięcie procedury badań klinicznych

Stosowanie leku miało więc charakter eksperymentalny i powinno być prowadzone zgodnie z zasadami określonymi w ustawie z  5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty. Konieczne było zatem uzyskanie pisemnej zgody uczestników eksperymentu oraz pozytywnej opinii komisji bioetycznej. 

Podawany lek miał działania niepożądane, czego - jak wynika z artykułu - nie zgłaszano podmiotowi odpowiedzialnemu i Prezesowi Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych.

Wątpliwości budzi też informacja, że były kierownik kliniki zasiadał w radzie doradczej koncernu produkującego Actilyse. Miał on też naciskać na wszczepianie chorym żył pobranych od operowanych na żylaki w prywatnej klinice. Odbywało się to z ominięciem zasad transplantacji narządów; nie uzyskiwano też zgód od dawców; dawców i biorców nie badano wirusologicznie.

Kierownik kliniki miał też dopuszczać się mobbingu (ofiarą tych działań padł lekarz, który ujawnił nieprawidłowości).  Kierownik miał także naciskać na dokonywanie niezgodnych ze stanem faktycznym wpisów w dokumentacji medycznej - by zabezpieczyć szpital przed roszczeniami.

Rzecznik zwrócił się do rektora Uniwersytetu Medycznego o szczegółowe wyjaśnienia. Poprosił zwłaszcza o podanie ustaleń uczelnianej komisji powołanej w 2015 r. do zbadania nieprawidłowości. 

Wobec informacji gazety, że była o nich informowana prokuratura, ale nie podjęła żadnych działań, Rzecznik spytał o sprawę Prokuraturę Okręgową w Poznaniu.

Źródło: RPO

BPO

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

3 komentarze

Gluś Niedziela, 11 Sierpnia 2019, 6:21
Ciekawe czy skarżący osobnik dysponując tym skutecznym niewątpliwie lekiem (patrz udar, zawał) skorzystał by z niego tracąc kończynę?
K Wtorek, 06 Sierpnia 2019, 21:01
Znowu próbują oczerniać człowieka, który uratował wielu ludzi
nieUK Sobota, 10 Sierpnia 2019, 15:49
@K: zgodnie z Dobrą Praktyką Kliniczną (opartą na Deklaracji Helsińskiej) prawa uczestnika badania klinicznego przeważają nad innymi interesami, w tym tymi „wielu ludzi”. Nikt z nas nie chciałby być poddany eksperymentowi bez naszej świadomej zgody.
Nie widzę tu próby oczerniania, a opis sytuacji sprzed kilku lat i braku jej dalszego ciągu, który organa Państwa powinny zadbać, by wyjaśnić ewentualne nieprawidłowości.