Zawiedziony farmaceuta - komentarz do projektu ustawy o zawodzie farmaceuty

12 Sierpnia 2019, 12:51 kieszkowska knapik

Projekt Ustawy o zawodzie farmaceuty (UZF) miał być przełomową regulacją tego zawodu. Niestety jest to raczej projekt o zawodzie jako rozczarowaniu zarówno dla samych farmaceutów jak i dla pacjentów - pisze Paulina Kieszkowska-Knapik, adwokat, partner w KRK Kieszkowska Rutkowska Kolasiński

Po pierwsze, projekt jest niespójną układanką fragmentów innych ustaw. Dublują się postanowienia ustawy o zawodzie farmaceuty, ustawy o izbach aptekarskich, Prawa farmaceutycznego. A przecież inne zawody zaufania publicznego, jak mój zawód adwokacki, albo zawód lekarski mają jedną albo dwie ustawy z harmonijnymi regulacjami . Dlaczego tutaj nie można było tego zrobić dobrze?

Po drugie, samorząd aptekarski otrzymuje nieprawdopodobną władzę nad każdym farmaceutą, a co za tym idzie nad jego osobistym majątkiem. Samorząd otrzymuje nowe uprawnienia do opiniowania i ingerowania praktycznie w każdą decyzję zawodową farmaceuty dotyczącą jego kariery, począwszy od opiniowania miejsca odbywania praktyk, prawa do bycia kierownikiem konkretnej apteki, miejsca wykonywania zawodu, cofnięcia prawa wykonywania zawodu, a więc w praktyce także wywłaszczenia. Pamiętajmy bowiem, że obecnie obowiązuje regulacja apteka dla aptekarza, a więc każda decyzja dotycząca farmaceuty uderza automatycznie w jego aptekę. Samorząd uzyskuje także olbrzymi wpływ na tworzenie i zamykanie aptek, poprzez przepis obligujący inspekcję farmaceutyczną do włączania samorządu do każdej procedury otwierania i zamykania apteki. Państwo praktycznie oddaje farmaceutów i apteki na łaskę i niełaskę działaczy samorządowych. Nie ma przy tym w ustawie:

a) żadnych gwarancji uniknięcia konfliktu interesów (w końcu w samorządzie zasiadają konkurenci osób opiniowanych),

b) zabezpieczenia ciągłości działania apteki do czasu prawomocnych wyroków, które by potwierdziły rozstrzygnięcia samorządu,

c) zabezpieczenia leków na wypadek zamknięcia apteki na skutek tego, że farmaceuta stracił prawo wykonywania zawodu albo cofnięto zezwolenie dla apteki. 

d) określenia zasad wyborów do organów samorządu, ustawa bowiem w ogóle nie reguluje sposobu wyłaniania tych, którzy mają praktycznie zastąpić Państwo w regulacji rynku aptecznego.

Przy całym uznaniu dla ważnej roli samorządów zawodowych i sama będąc członkiem takiego samorządu, uważam, że projekt idzie zdecydowanie za daleko w określeniu władztwa samorządu nad jego członkami, ale także nad aptekami. Owszem samorządy zawodowe mają znaczącą rolę w dopuszczaniu do zawodu, a następnie dbania o etyczne zachowania swoich członków mając do dyspozycji przepisy o odpowiedzialności dyscyplinarnej. Samorządy nie mogą jednak dyktować osobom do egzaminie zawodowym gdzie i z kim mają pracować. Muszą być także zasady wykluczające konflikt interesów, bowiem działacze samorządowi są często konkurentami tymi których opiniują. Samorząd aptekarski ma na koncie kilka decyzji UOKIK i wyroków sądów antymonopolowych wskazujących, że naruszył swoją pozycję monopolisty, ze szkodą dla członków i ze szkodą dla pacjentów. Dodatkowym problemem jest to, że środowisko farmaceutów jest bardzo wewnętrznie skłócone. Przekazanie całego rynku aptecznego samorządowi, w stanie tak głębokiego konfliktu, przeniesie ten konflikt wprost na pacjentów.

Po trzecie wreszcie, jest to wielka stracona szansa na rzeczywiste wzmocnienie roli farmaceuty w leczeniu chorych i podniesienie rangi tego zawodu. Opiece farmaceutycznej projekt ustawy poświęca jeden ustęp w art. 4 (sic), który jest zapisem fasadowym, nie zmieniają się bowiem inne przepisy, które już dziś blokują rozwój opieki. Nadal obowiązuje szeroko rozumiany zakaz reklamy, które uniemożliwi informacje o tym, która apteka i jaką opiekę świadczy. Nadal także pozostał w Prawie farmaceutycznym przepis ograniczający możliwości kontaktowania się aptece z lekarzem (pod groźbą utraty zezwolenia apteka ma prawo udostępniać dane umożliwiające identyfikację pacjenta jedynie z NFZ , inspekcji farmaceutycznej i SIM). Nie przewiduje się żadnego finansowania publicznego dla opieki. Brakuje wprowadzenia jakichkolwiek standardów opieki, czy odpowiedzialności za nią. Nie ma także pilotażu. Góra urodziła więc mysz, w postaci ewentualnego prawa apteki do wystawienia recepty na kontynuacje leczenia, a i to uprawnienie jest tak niedopracowane, że praktycznie nie może zafunkcjonować.

Od lat nurtuje mnie pytanie: dlaczego nie możemy jako Państwo w szerokiej debacie przygotowywać sensowych przepisów w ochronie zdrowia? Dlaczego mamy przed sobą kolejny bubel prawny zamiast pełnej, przemyślanej regulacji? Może jeszcze nie jest za późno, a Ministerstwo Zdrowia przeczyta chociaż to co różne strony tego rynku napisały w ramach konsultacji publicznych? No i konieczne jest uzyskanie opinii uczelni szkolących farmaceutów, których w ogóle nie uwzględniono na liście podmiotów opiniujących projekt. Oby tak się stało…. Inaczej czeka nas kolejny kryzys w dostępie do leków aptecznych wywołany na własne życzenie, jako efekt złych zapisów prawnych.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz