Wiceprezes KRDL: widzimy problem z dostępem pacjentów do badań laboratoryjnych

11 Września 2019, 10:59

- Diagności włączyli się w kampanię społeczną "Polska to chory kraj" zainicjowaną przez Okręgową Izbę Lekarską w Warszawie, ponieważ zauważamy problemy w dostępności do badań laboratoryjnych dla pacjentów - mówi w rozmowie z Polityką Zdrowotną Justyna Marynowska, wiceprezes Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych.

Polityka Zdrowotna: Dlaczego diagności włączyli się w inicjatywę "Polska to chory kraj"?

Justyna Marynowska: Diagności włączyli się w kampanię społeczną zainicjowaną przez Okręgową Izbę Lekarską w Warszawie, ponieważ zauważamy problemy w dostępności do badań laboratoryjnych dla pacjentów. Polska jako rozwinięty kraj powinien się skupiać na prowadzeniu i promowaniu medycyny prewencyjnej, a nie naprawczej jak to się dzieje obecnie. Na świecie w krajach rozwiniętych nastąpiła zmiana w myśleniu i postrzeganiu systemu ochrony zdrowia jednowątkowo i skupieniu się tylko na leczeniu. Na system powinniśmy potrzeć wielowymiarowo. Badania laboratoryjne są najtańszym i najlepszym źródłem informacji medycznej o pacjencie oraz stanowią 60 proc. decyzji lekarskich, co jasno podaje NIK w swoim raporcie o dostępności i finansowaniu diagnostyki laboratoryjnej.

Jaki był wkład KIDL w listę postulatów?

Naszym celem było zwrócenie uwagi, iż diagnostyka laboratoryjna istnieje na wszystkich etapach procesu: badania przesiewowe, diagnozowanie oraz monitorowanie skuteczności leczenia jak i działania leków oraz wykrywania wznowy choroby. Nie ma możliwości określenia jakości i skuteczności np. operacji resekcji nowotworu prostaty bez określenia i monitorowania poziomu PSA. Nawet najmniejsza zmiana wartości tego markera informuje o toczącej się patologii. Wzrost nakładów na zdrowie popieramy, ponieważ w tym momencie wydajemy na diagnostykę in vitro 8,5 euro rocznie, a w krajach Unii Europejskiej średni wskaźnik to 18,2 euro, z czego u naszych sąsiadów: Niemcy 27,6 euro, Austria 30 euro, Belgia 33,5 euro czy Hiszpania 21,1 euro.

Uważamy, iż polski pacjent nie jest gorszy i że lepsze wykorzystanie potencjału medycyny laboratoryjnej w POZ pozwoli wykryć więcej chorób na etapie wczesnym, co przełoży się na kolejki do specjalistów. Problem długiego oczekiwania do lekarzy specjalistów jest jednym z postulatów. Proszę pamiętać, iż lekarze specjaliści współpracują z diagnostami specjalistami. Przy płatnych specjalizacjach, jakie mają diagności laboratoryjni również widzimy ograniczone zasoby w tym zakresie. Nie da się pracować w pojedynkę, dlatego też oba te obszary muszą się uzupełniać w pracy na rzecz pacjenta przez lekarza oraz diagnostę partnersko. Lepiej i szybciej zdiagnozowany pacjent oraz odpowiednia organizacja laboratoriów w strukturach podmiotów leczniczych przekłada się również na skrócenie czasu hospitalizacji. A to są realne oszczędności w systemie dla płatnika.

Jakie są największe bolączki dotyczące systemu ochrony zdrowia z punktu widzenia diagnostów.

Bolączkami są nakłady na ochronę zdrowia, niskie uposażenia diagnostów laboratoryjnych w publicznych podmiotach oraz brak ustawy o medycynie laboratoryjnej, na którą czekamy od listopada 2018 roku i nadal nie ujrzała światła dziennego. Bolączką jest też niezrozumienie, iż profilaktyka powinna być najważniejszym filarem systemu, ponieważ generuje oszczędności później w kosztach hospitalizacji, kosztach leków, kosztach absencji zawodowych oraz rent. Dużym problemem jest brak wydzielonego budżetu obowiązkowego na badania laboratoryjne oraz wzmocnienie mechanizmów płacenia za jakość, jaka już istnieje w ustawie o sieci szpitali dla podmiotów publicznych. Postulujemy o wzmocnienie polityki płacenia za jakość, mierzenia wskaźników zdrowia oraz jakości życia i przeżywalności dla pacjentów.

Rozmawiała: Aleksandra Kurowska

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz