Wycena świadczeń w programach lekowych wymaga zmian

13 Września 2019, 15:10 leki

Dostępność polskich pacjentów do nowoczesnych terapii w chorobach autoimmunologicznych poprawia się, jednak tempo zmian jest zbyt wolne i dostęp pozostaje na niskim poziomie w porównaniu z innymi krajami. Konieczna jest zmiana finansowania świadczeń w programach lekowych, aby poszerzyć populację chorych objętych innowacyjnym leczeniem - wskazują autorzy w raporcie nt.  programów lekowych w chorobach autoimmunologicznych.

Raport „Wycena świadczeń w programach lekowych istotnym elementem budowy strategii zwiększania dostępu do innowacyjnych terapii w chorobach autoimmunizacyjnych” został zaprezentowany w czwartek na konferencji prasowej.

Jak informują autorzy raportu, do schorzeń o największym negatywnym zasięgu społecznym należą: stwardnienie rozsiane, nieswoiste choroby zapalne jelit (choroba Leśniowskiego-Crohna oraz wrzodziejące zapalenie jelita grubego), choroby zapalne stawów (reumatoidalne zapalenie stawów, młodzieńcze idiopatyczne zapalenie stawów, zesztywniające zapalenie stawów kręgosłupa, łuszczycowe zapalenie stawów, nieradiograficzna postać spondyloatropatii zapalnej) oraz łuszczyca. Według danych epidemiologicznych, choroby te dotykają w Polsce nawet 1,5 mln pacjentów. Z kolei dostęp pacjentów do innowacyjnych terapii w tym leczenia biologicznego w chorobach przewlekłych o podłożu autoimmunizacyjnym jest bardzo niski - mówiła Izabela Obarska, ekspert systemu ochrony zdrowia, współautorka raportu.

Z danych NFZ (za rok 2018) wynika, że programem lekowym na SM objętych było ok. 30 proc. chorych, zaś w przypadku choroby Leśniowskiego-Crohna – 9,5 proc., wrzodziejącego zapalenia jelita grubego – 1,6 proc., RZS – 1,5 proc., MIZS – 10 proc., ZZSK – 1,8 proc., łuszczycowe zapalenie stawów – 1,1 proc., łuszczyca – 0,1 proc., w tym 0,5 proc. chorych z postacią umiarkowaną do ciężkiej.

– Liczby te pokazują, że mamy jeszcze sporo do nadrobienia w stosunku do innych krajów europejskich, gdzie odsetek pacjentów objętych innowacyjnymi, skutecznymi terapiami waha się w zależności od wskazania klinicznego od kilkunastu do kilkudziesięciu procent, nierzadko znacznie przekraczając 50–60 proc. – mówi dr Marcin Stajszczyk, kierownik Oddziału Reumatologii i Chorób Autoimmunologicznych Śląskiego Centrum Reumatologii w Ustroniu, przewodniczący Komisji ds. Polityki Zdrowotnej i Programów Lekowych Polskiego Towarzystwa Reumatologicznego, współautor raportu.

Zjawisko szklanego sufitu

Według ekspertów klinicznych, niedoszacowanie kontraktów na leki nie jest jedyną przyczyną niskiej dostępności  pacjentów do innowacyjnego leczenia w Polsce. Równie ważne są braki kadry medycznej, nieadekwatna do rzeczywistych wydatków  ponoszonych przez ośrodki wyceny kosztów prowadzenia programów lekowych, a także coraz większe obciążenie biurokratyczne, które mogą zniechęcić dyrektorów szpitali oraz lekarzy do prowadzenia programów.

Dane w raporcie wskazują, że w większości analizowanych programów lekowych obciążenia szpitala związane z kosztami diagnostyki są dużo wyższe niż finansowanie, które zapewnia NFZ, co oznacza stratę dla szpitala.  Autorzy raport proponują więc podniesienie ryczałtu w przypadkach, w których jego wartość nie rekompensuje realnych kosztów ponoszonych przez świadczeniodawców. Proponują też wprowadzenie kwalifikacji pacjenta do programu jako osobnego świadczenia, rozliczanego bez względu na jej wynik.

– Całkowity dodatkowy koszt płatnika wynikający z przedstawionych w raporcie obliczeń dotyczących diagnostyki wyniósłby ok. 13,4 mln zł, z czego zdecydowana większość przypada na programy lekowe dla chorych ze stwardnieniem rozsianym, a w przypadku pozostałych programów lekowych w gastroenterologii, reumatologii i dermatologii stanowiłyby ok. 650 tys. zł, odnosząc się do danych z 2018 r. – mówiła I. Obarska.

Według autorów raportu, niezbędne jest także podniesienie wyceny za przyjęcia pacjenta w trybie ambulatoryjnym  związane z wykonaniem programu z dotychczasowych 108,16 zł na 162,24 zł, a ponadto wprowadzenie rocznego ryczałtu odpowiadającego 12-krotności nowej stawki oraz wzrost wyceny jednodniowej hospitalizacji z 486,72 na 730,08 zł.

- Zakładamy, że rozliczenie rocznego ryczałtu za przyjęcie pacjenta w trybie ambulatoryjnym w wysokości odpowiadającej 12-krotności nowej wyceny porady ambulatoryjnej mogłoby dotyczyć wyłącznie tych świadczeniobiorców, u których stosowane są leki w postaci doustnej lub podskórnej, których podanie wymaga przyjęcia pacjenta w trybie hospitalizacji jednodniowej i tego typu świadczenie nie byłoby u niego rozliczone w okresie sprawozdania ryczałtu ambulatoryjnego. Chcemy premiować te ośrodki, które przenoszą ciężar opieki nad pacjentami w programach lekowych do ambulatorium - dodała I. Obarska.

Autorzy raportu wskazali, że pierwsze efekty pracy ekspertów nad zmianą wyceny w programach lekowych można zobaczyć pod postacią nowego sposobu rozliczania porady ambulatoryjnej w programie lekowym B.29 i B.46, wprowadzonym zarządzeniem NFZ z 2 sierpnia br.  Wprowadzono tam możliwość rozliczenia przyjęcia pacjenta w trybie ambulatoryjnym w wysokości 3-krotności pojedynczej wizyty, tj. 324,48 zł (sprawozdanie może nastąpić raz na 3 miesiące u pacjentów ze stwardnieniem rozsianym, u których po kompleksowej ocenie stanu zdrowia możliwe jest wyznaczenie kolejnego terminu wizyty za 3 miesiące) oraz podniesiono wartość ryczałtu za diagnostykę do wysokości 1671,00 zł.

Kolejne duże wyzwanie to przekonanie osób zarządzających szpitalami do wynagradzania personelu medycznego za prowadzenie pacjentów w programach lekowych.

– Świadczeniodawcy, którzy prowadzą leczenie dużej liczby pacjentów w ramach programów lekowych, co niewątpliwie jest miernikiem jakości leczenia i kompleksowej opieki nad pacjentem, mogliby zostać przez płatnika dodatkowo wynagradzani – zaproponował. dr Stajszczyk. – Taki sposób premiowania mógłby stanowić zachętę dla zarządzających do systematycznego zwiększania liczby leczonych pacjentów poprzez dodatkowe wynagrodzenie pracy swojego personelu medycznego. Pozyskane przez szpital w wyniku mechanizmu premiowego środki finansowe mogłyby następnie zostać wykorzystane na podniesienie wynagrodzenia wszystkich grup zawodowych w tej jednostce. Mechanizm premiujący podmioty lecznicze za leczenie większej liczby pacjentów w programach lekowych mógłby polegać na wprowadzeniu współczynnika korygującego do świadczeń w rodzaju ambulatoryjna opieka specjalistyczna oraz leczenie szpitalne, podnoszącego wycenę grup JGP oraz wielkość ryczałtu w tych dziedzinach, w których szpital realizuje leczenie w ramach programów lekowych - przekonywał dr Stajszczyk.

– W ostatnim okresie NFZ wprowadził już zarządzenie premiujące świadczeniodawców za zwiększenie dostępności pacjentów do diagnostyki obrazowej, tym bardziej więc powinien być skłonny do premiowania szpitali za zwiększanie dostępu do skutecznego leczenia, ponieważ to ono pozwala dopiero osiągnąć ostateczny cel zdrowotny – oceniła I. Obarska.

Znieść ograniczenia czasowe

Kolejna propozycja zawarta w raporcie dotyczy zniesienia ograniczenia czasowego leczenia pacjentów w programach lekowych. Autorzy raportu, w oparciu o dane NFZ wskazują, że średni aktywny czas leczenia pacjenta w odniesieniu do pełnego roku w poszczególnych wskazaniach klinicznych w programach lekowych w 2018 r. wynosił 70 proc. u pacjentów ze stwardnieniem rozsianym, 50 proc. u pacjentów z chorobą Leśniowskiego-Crohna, 40 proc. u pacjentów z wrzodziejącym zapaleniem jelita grubego, 60 proc. u pacjentów z chorobami zapalnymi stawów oraz 50 proc. u pacjentów z łuszczycą.

– Zauważyliśmy, że im krótszy czas leczenia w programie, tym oczywiście krótszy średni czas terapii pacjenta w ciągu roku, ale nawet brak tych ograniczeń nie powoduje, że średni czas leczenia jest bliski 100 proc., czyli pełnych 12 miesięcy – wyjaśnia dr Stajszczyk. – Taka sytuacja ma miejsce u pacjentów ze stwardnieniem rozsianym, którzy mogą być leczeni w programach lekowych bezterminowo i o przerywaniu terapii u nich decydują względy medyczne i losowe, a średni czas terapii to 70 proc. Dane przedstawione w raporcie, odnoszące się do średniego czasu leczenia pacjentów w odniesieniu do pełnego roku w pozostałych programach lekowych, pokazują, że utrzymywanie administracyjnych ograniczeń w tym względzie w gastroenterologii, reumatologii i dermatologii może nie przynosić płatnikowi znaczących oszczędności, a tracą na tym pacjenci, którzy nie są leczeni zgodnie z aktualną wiedzą medyczną. Po zniesieniu rzeczonych ograniczeń wzrost średniego czasu leczenie w tych wskazaniach klinicznych może być mniejszy niż mogłoby się wydawać, co być może powstrzymuje ministerstwo przed uwolnieniem czasu terapii z uwagi na potencjalny wzrost kosztów dla płatnika - przekonywał współautor raportu.

– Przerywanie skutecznego leczenia ze względów niemedycznych może paradoksalnie skutkować większymi kosztami dla płatnika w najbliższym czasie, ponieważ dotyczy najczęściej najtańszych leków biologicznych, których skuteczność po nawrocie choroby i ponownym ich włączeniu może być mniejsza. Będzie to skutkowało koniecznością zmiany terapii na droższą i wyższym kosztem dla budżetu NFZ, dlatego minister zdrowia powinien rozważyć również możliwość usunięcia barier administracyjnych określających czas leczenia w wymienionych programach lekowych, co może doprowadzić do wymiernych korzyści nie tylko dla pacjentów, ale także płatnika publicznego – podsumowują autorzy raportu.

BPO

 

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz