K. Bukiel: Ochrona zdrowia nie jest ważnym problemem dla PiS

17 Września 2019, 15:37 Bukiel

- System publicznej ochrony zdrowia pozostanie dalej systemem trwale niewydolnym, czemu towarzyszyć będzie ciągła „szarpanina” wszystkich o wszystko: pacjentów o dostęp do świadczeń medycznych, pracowników o odpowiednie warunki pracy i płacy, dyrektorów szpitali o właściwe finansowanie i możliwość normalnego funkcjonowania itp. Krótko mówiąc – beznadzieja - ocenia przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, Krzysztof Bukiel.

Prawo i Sprawiedliwość przedstawiło właśnie swój program wyborczy 2019r. W opinii przewodniczącego OZZL, fragment dotyczący publicznej ochrony zdrowia zdradza "zupełną bezradność PiS-u we wskazaniu głównych przyczyn kryzysu publicznej ochrony zdrowia i sformułowaniu skutecznego sposobu jego przezwyciężenia."

Jak podkreśla, program oparty został na hasłach z dokumentu końcowego debaty „Wspólnie dla zdrowia”. Dodaje, że jest jeszcze bardziej (niż ten dokument) ogólnikowy.

- Najważniejszą wadą programu jest to, że nie przewiduje on zbudowania sprawnego i wydolnego systemu publicznej ochrony zdrowia, który byłby też systemem samoregulującym się, to znaczy zdolnym do zmian w odpowiedzi na zmieniające się otoczenie – bez dodatkowych ingerencji polityków - ocenia.

"PiS proponuje pozostawienie obecnego systemu, który zamierza usprawniać przez doraźne interwencje, mające charakter „ręcznego”, administracyjnego sterowania"

Stwierdzenie to argumentuje obecną sytuacją rosnących zadłużeń szpitali, czy nierównościami w wynagrodzeniach zawodów medycznych."(...)gdy szpitale zwiększają zadłużenie, to dodaje się im – decyzją administracyjną – pewną ilość pieniędzy, jak brakuje im sprzętu to dokupuje się go w jakimś rządowym programie. Jeśli pensje pracowników stają się tak niskie, że dochodzi do strajków i niepokojów społecznych, to uchwala się odpowiednią ustawę lub wydaje rozporządzenie o podwyżkach. (...) Kiedy jakieś oddziały szpitalne szczególnie źle funkcjonują, to tworzy się ad hoc ”standardy” postępowania na tych oddziałach. Od czasu do czasu robi się też „prezenty” dla społeczeństwa w postaci np. likwidacji limitowania leczenia takiej czy innej choroby albo liczby badań. Nie zmienia to systemu jako całości, który nadal pozostaje niewydolny i nieelastyczny" - czytamy.

- PiS przedstawia wymienione wyżej działania jako swój sukces w naprawianiu publicznej ochrony zdrowia. Nic więc dziwnego, że zapowiada też ich kontynuację. Dlatego przeczytać możemy w programie o rzeczach, które już znamy, jak np.: ustawa przewidująca, że w roku 2024 nakłady publiczne na ochronę zdrowia osiągną kwotę 6% PKB z roku 2022, dalsze wprowadzanie tzw. koordynowanej opieki zdrowotnej, zmiana sposobu wynagradzania (niektórych) świadczeniodawców przez wprowadzenie tzw. Valude Based Healthare, wprowadzanie Krajowej Sieci Onkologicznej, Narodowego Planu dla Chorób Rzadkich, rozszerzenie listy leków 75+ itp. Itd. W programie nie ma właściwie niczego, o czym wcześniej byśmy nie słyszeli. Fakt, że PiS – mimo licznych informacji o b. złej sytuacji w publicznej ochronie zdrowia, jakie pojawiały się w ostatnich miesiącach - nie zdobyło się na jakąś modyfikację swojego programu np. w odniesieniu do poziomu nakładów i/lub tempa ich zwiększania – jest znaczącym dowodem, że ochrona zdrowia nie stanowi przedmiotu szczególnego zainteresowania partii (w istocie szefa partii) i nie jest postrzegana jako problem ważny w kalkulacjach politycznych - czytamy w wypowiedzi przewodniczącego OZZL.

W ocenie Krzysztofa Bukiela, "system publicznej ochrony zdrowia pozostanie dalej systemem trwale niewydolnym, czemu towarzyszyć będzie ciągła „szarpanina” wszystkich o wszystko: pacjentów o dostęp do świadczeń medycznych, pracowników o odpowiednie warunki pracy i płacy, dyrektorów szpitali o właściwe finansowanie i możliwość normalnego funkcjonowania itp."

W celu uwidocznienia tego "jak bardzo Program PiS jest daleki od głównych problemów publicznej ochrony zdrowia", sformułował odpowiedzi na wysłane do przedstawicieli ugrupowań partii pytania dotyczące funkcjonowania systemu publicznej ochrony zdrowia. Jedynie partia Razem zdecydowała się odpowiedzieć na zadane pytania, dlatego przewodniczący OZZL, na podstawie programu sam odpowiada w imieniu partii Prawo i Sprawiedliwość.

Przytaczamy przykładowe:

  1. Czy w Polsce powinna istnieć publiczna ochrona zdrowia czy wyłącznie prywatna, finansowana ze środków prywatnych i/lub z dobrowolnych ubezpieczeń zdrowotnych ?

Powinna istnieć publiczna ochrona zdrowia działająca na zasadzie solidaryzmu.

  1. Jaka powinna być wysokość nakładów (ze środków publicznych) na publiczną ochronę zdrowia ?

Nie wiadomo jaka powinna być ostatecznie wysokość nakładów zdaniem PiS. Planuje się, że w roku 2024 nakłady mają osiągnąć kwotę 6% PKB z roku 2022 a w przyszłości „powinny wzrosnąć”.

  1. Jaki powinien być system finansowania: powszechna składka , finansowanie z budżetu państwa, indywidualne obowiązkowe konta zdrowotne, inne – jakie ?

Nie wiadomo. W programie PiS z roku 2019 nic na ten temat nie napisano. Wcześniej w programie wyborczym PiS z roku 2015 zapowiadano likwidację powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego, składki na NFZ i samego NFZ. W to miejsce miało być wprowadzone budżetowe finansowanie publicznej ochrony zdrowia i odpowiednie urzędy wojewódzkie, które rozdzielałyby środki między szpitale i przychodnie. W roku 2017 prezes PiS zapowiedział „zawieszenie” dyskusji na temat likwidacji NFZ do drugiej kadencji, obecnie nic na ten temat nie ma w programie PiS.

  1. Jaki powinien być system (sposób) wynagradzania personelu medycznego ? (np. rynkowy: wynagrodzenie zależy od sytuacji finansowej placówki, a może z gwarantowanymi ustawowo minimalnymi wynagrodzeniami dla poszczególnych zawodów – jaka wtedy powinna być wartość tych wynagrodzeń- albo ze ściśle określonymi widełkami płac: płace minimalne i maksymalne dla każdego zawodu a może inny system – jaki? )

Nic na ten temat nie napisano. Można domniemywać, że pozostanie jak dotychczas. Trudno powiedzieć, czy utrzymany będzie „patchoworkowy” system w którym część wynagrodzeń pochodzi ze środków uzyskiwanych za wykonane świadczenia z NFZ, część z budżetu państwa jako dodatki „wystrajkowane” lub „wyprotestowane” przez poszczególne grupy zawodowe. Można domniemywać, że PiS uważa, iż ustawa o płacach minimalnych w ochronie zdrowia przygotowana przez rząd i przyjęta przez sejm w roku 2017 jest dobra bo zapewnia pracownikom godne i sprawiedliwe wynagrodzenia, dlatego PiS nie zamierza jej zmieniać. Przypomnę, że zdaniem wszystkich związków zawodowych z ochrony zdrowia (może z wyjątkiem NSZZ Solidarność, która jednak wśród zawodów medycznych odgrywa marginalną rolę) – ustawa jest nie do przyjęcia, bo stabilizuje obecną biedą zamiast wprowadzać poprawę sytuacji. Przypomnę, że rządowa ustawa przewiduje dla lekarzy specjalistów pensję zasadniczą w wysokości 1,27 średniej krajowej, a np. dla diagnostów i fizjoterapeutów z wyższym wykształceniem 0,7 średniej krajowej (w sytuacji, gdy rząd planuje aby minimalna płaca w kraju wynosiła ponad 0,6 średniej krajowej)

Czytaj więcej: OZZL

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

1 komentarz

maruda Środa, 18 Września 2019, 12:19
a ja po konkursie ofert zamkne swoja przychodnie rehabilitacji- jedyna w gminie BO JEST NIERENTOWNA - NAWET DO KONKURSU NIE PRZYSTAPIE- I CO NA TO PIS ?
NIECH MNIE POCALUJE..... ............... - A PACJENCI NIE NADAL SOBIE GLOSUJA NA PIS !!!!