S. Gadomski o zamykanych oddziałach w szpitalach: trzeba rozpatrywać indywidualnie

09 Października 2019, 16:17 szpital

- Oddziały w szpitalach są dziś zamykane nie tylko z tego powodu, że brakuje kadr. Ta sytuacja jest różna w różnych szpitalach - ocenił wiceminister zdrowia Sławomir Gadomski w rozmowie z dziennikarzami. Jak dodał, każdy przypadek trzeba rozpatrywać indywidualnie. 

Zapewnił, że sytuacja jest monitorowana. - Monitorują to regionalne oddziały NFZ i monitorują czy potrzeby zdrowotne w danym regionie są zabezpieczone, czy istnieje istotne ryzyko związane z tym, że jakiś oddział jest zamykany - mówił S. Gadomski.

- Tu trzeba spojrzeć na to naprawdę na każdy przypadek oddzielnie. Jeżeli jest zamykany oddział, gdzie wykorzystanie łóżek jest na poziomie 25-35 proc. łóżek, a takie przykłady mamy, to ciężko odnosić się do tego i mówić o kryzysie, bo być może ten oddział w tym regionie nie był potrzebny, albo nie był potrzebny tak duży. Do każdego przypadku trzeba podejść indywidualnie, aby go ocenić - podkreślił wiceminister.

- My takiej oceny dokonujemy na poziomie NFZ. np. w Zakopanem analiza wskazała, że oddział ginekologiczno-położniczy jest potrzebny na tamtym terenie i sytuacja jest tam zaadresowana pozytywnie. Takie interwencje przewidujemy, czyli na poziomie oddziałów wojewódzkich NFZ - dodał.

Jak mówił, w niektórych przypadkach dogadują się ze sobą organy tworzące i stwierdzają, że w jednym szpitalu pozostanie np. oddział ginekologiczno-położniczy, a drugi szpital, oddalony o 20 km będzie za to prowadził np. kardiologię. - Tego typu działania są podejmowane, ale w mojej ocenie jest ich za mało - dodał.

Zadłużenie szpitali

- Dane o zadłużeniu szpitali zbieramy i już niedługo opublikujemy dane za drugi kwartał z korektą za pierwszy kwartał. To jest zadłużenie na poziomie ok. 13 mld zł ogółem - poinformował S. Gadomski.

BPO

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

1 komentarz

Gosć Sobota, 12 Października 2019, 19:34
Cos niebywałego, że tak zadłużonych jest większosc szpitali w Polsce (wszędzie na południu, Podkarpaciu, Mrągowo). Żeby tak narażać zdrowie pacjentów? Gdzie wyparowało tyle milionów, które mogłyby pojsc na rozwój szpitali?