Kto sabotuje zmiany w Sanepidzie?

29 Października 2019, 12:13 diagnostyka biotechnologia laboratorium badania

Na stronach Sejmu pojawił się projekt ustawy dotyczącej pionizacji inspekcji sanitarnej. Wrzucenie go "pod starą kadencję" oznacza dyskontynuację prac, które toczyły się przez ostatnie lata. 

Czy to celowe działanie, czy "zaćmienie" - trudno powiedzieć, ale zamiast zaczekać aż zbierze się parlament w nowym składzie, rząd wysłał ustawę dotyczącą inspekcji sanitarnej do Sejmu VIII kadencji. A już w tym składzie się nie spotka. W praktyce oznacza to, że projekt powinien trafić do kosza, trzeba by go na nowo zgłosić do konsultacji społecznych, przyjąć w Komitecie Rady Ministrów oraz samej Radzie Ministrów. W polskim parlamencie obowiązuje bowiem zasada dyskontynuacji, czyli Sejm zamyka wszystkie projekty, które wpłynęły do niego w trakcie kadencji - niezależnie od tego, na jakim są etapie. Nie przekazuje ich nowym parlamentarzystom, zostawiając po sobie porządek, bez projektów, które nazbierały się i np. zostały zamrożone w upływających czterech latach. Do tego takie rozwiązanie ma na celu zapewnienie swobody decyzji nowemu parlamentowi, który często reprezentuje inną opcję polityczną i nowy program wyborczy (choć w Sejmie nie tym razem).

Rząd o tym wie, więc tym bardziej dziwi, że sabotował własną i to ważną ustawę, która nie budzi większych kontrowersji (o zmiany takie apelowali pracodawcy i związkowcy m.in. z Rady Dialogu Społecznego). 

O  tym, o co chodzi w projekcie ustawy pisaliśmy tutaj: J. Pinkas: cztery pytania o odmrożenie przepisów ws. pionizacji Sanepidu

 

Wycofać, przyjąć i znów wrzucić?

Zdaniem mecenas Dobrawy Biadun rozwiązaniem mogłoby być wycofanie ustawy i zgłoszenie jej ponownie. - Zgodnie z dobrą praktyką powinna przejść na nowo całą legislację, ale w przeszłości zdarzało się skracanie tego procesu - wyjaśnia. Dodaje, że projekt powinien choć przyjąć rząd w nowym składzie, nawet jeśli personalnie będą to te same osoby. 

 

Setki projektów w zawieszeniu

Tak jak z ustawą o Sanepidzie, tak samo postąpiono z rządowym projektem ustawy o Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa. 

W zamrażarce sejmowej jest wiele projektów, które albo nie miały nawet pierwszego czytania albo utknęły w czasie prac. To chociażby akty prawne przygotowane przez opozycję np. w sprawie Rzecznika Praw Pacjenta. Wraz z zakończeniem kadencji - wszystkie pójdą do kosza. Wyjątkiem są przepisy zgłoszone jako inicjatywy obywatelskie (zgłoszone z minimum 100 tys. podpisów obywateli). 

AK

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

1 komentarz

adam Środa, 30 Października 2019, 21:14
no i znów okazuje się gdzie klasa polityczna ma swoich pracowników ( urzędników i nauczycieli oraz innych...) - mówiąc jednoznacznie ma ich w d u p i e. Ta klasa boi się górników. lekarzy i prawników. Dlatego Polska nie jest państwem prawa tylko państwem prawników, nie jest zdrowym państwem tylko państwem lekarzy, tu nie można wykopać skarbów bo górnicy je zapieprzą!!!.