Produkty zastępcze dla papierosów. Czy pozwalają na zmniejszenie szkód wywoływanych przez nałogowy nikotynizm?

13 Listopada 2019, 14:49 papierosy palenie zakaz palenia

Pomimo akcji antynikotynowych, szerokiej edukacji wśród młodzieży i rosnącej świadomości wśród palaczy to wciąż w wyniku palenia tytoniu umiera przedwcześnie 40 tys. Polaków. Uzależnienie pewnej grupy osób jest tak silne, że niezależnie od tego czy są pacjentami onkologicznymi, czy zmagają się z chorobą układu oddechowego, nie są w stanie zrezygnować z palenia tytoniu. Czy w takich przypadkach lekarz powinien zasugerować jedną z alternatywnych form przyjmowania nikotyny?

Palenie papierosów jest bardzo szkodliwe – co do tego stwierdzenia chyba nikt w Polsce nie ma wątpliwości, ani eksperci, ani lekarze, ani nawet sami palacze. Mimo to liczba palaczy na przestrzeni ostatnich lat nieznacznie się zmieniła. Papierosy wciąż pali ok. 5 mln Polaków oraz 3 mln Polek. Według danych Głównej Inspekcji Sanitarnej z 2017 r., w Polsce w ciągu 12 miesięcy wypalanych jest ponad 40 mld papierosów, czego skutkiem jest około 40 tys. przedwczesnych zgonów, w tym prawie 23 tys. z powodu raka płuca.  

- W Polsce około 25-30 proc. pacjentów cierpi na nowotwory z powodu z palenia tytoniu. Niekwestionowanie głównym czynnikiem zachorowań na raka płuca jest właśnie palenie tytoniu – stwierdza dr hab. Joanna Didkowska - kierownik Zakładu Epidemiologii i Prewencji Nowotworów, Centrum Onkologii-Instytutu im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie.

- Przez papierosy, tylko z powodu zachorowań na raka płuca można powiedzieć, że z mapy Polski znika małe miasteczko – rocznie 23 tys. palaczy zachorowuje na ten nowotwór. Tylko jeden na 20 chorych na raka płuca to osoba niepaląca – mówi prof. Paweł Krawczyk, kierownik Pracowni Immunologii i Genetyki w Katedrze i Klinice Pneumonologii, Onkologii i Alergologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.

Psychoterapia, plastry, leki… próbowałem już wszystkiego

W 2012 r. w badaniu „The polymorphism of the CHRNA5 gene and the strength of nicotine addiction in lung cancer and COPD patients” wykazano, że istnieje pewna grupa osób, która niezależnie od tego, co im zostanie zaproponowane w celu rzucenia palenia, nie będzie w stanie zrezygnować z palenia nikotyny. Nawet jeśli twierdzą, że tego chcą, z powodu dużego stopnia uzależnienia - jest to niemożliwe.

- Jako lekarz, sam widzę swoich pacjentów z rakiem płuca, którzy w trakcie leczenia, przed szpitalem odpalają kolejnego papierosa, pomimo pełnej świadomości zagrożenia – mówi prof. Paweł Krawczyk.

Czy wszystkie wyroby tytoniowe są tak samo szkodliwe? Jakie są dostępne inne metody dostarczania nikotyny w Polsce i czym się różnią? Tego dowiesz się w dalszej części artykułu. 

Papierosy, E-papierosy a podgrzewacze tytoniu

Spalanie tytoniu w papierosie odbywa się w temperaturze > 700 stopni Celsjusza. Tym samym palacz aplikuje w swoje ciało ponad 6000 różnych substancji, a wśród nich 93 związki silnie toksyczne, w tym też kilkadziesiąt związków o silnym działaniu karcinogennym (rakotwórczym).

- Najwięcej substancji karcinogennych jest w dymie z papierosów, czyli produktów które są spalane. W licencjonowanych i przebadanych e-papierosach, podgrzewaczach czy gumach do żucia tych substancji jest wielokrotnie mniej. W efekcie są one mniej szkodliwe, chociaż wszystkie one zawierają nikotynę, czyli silnie uzależniają – tłumaczy prof. Paweł Krawczyk.

Z najpopularniejszych alternatywnych form przyjmowania nikotyny wyróżniamy e-papierosy oraz podgrzewacze tytoniu. Czym się różnią?

Redukcja narażenia na substancje szkodliwe w porównaniu do tradycyjnych papierosów jest olbrzymia – w obu przypadkach jest to redukcja rzędu 90 proc. w stosunku do tradycyjnych papierosów. 

Największą różnica między oboma urządzeniami jest jednak bezpieczeństwo.

We wnętrzu e-papierosa jest pojemnik, w który aplikowany jest tzw. liquid. W wyniku jego podgrzania powstaje aerozol. Podgrzewacz tytoniu (Heat Not Burn) to zupełnie inny rodzaj urządzenia. W tym przypadku mamy sprasowany tytoń w bibułce. Odpowiednio podgrzany wydobywa z siebie nikotynę. Wciąż jednak nie ma tu mowy o paleniu tytoniu.

Zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w Polsce nie ma pełnego nadzoru nad sprzedażą liquidów do e-papierosów. Liquidy nie zawierają tytoniu. Mogą zawierać nikotynę i wówczas podlegają zgłoszeniu do Inspektora ds. Substancji Chemicznych. Jednak wiele z nich nie zawiera nikotyny i wówczas w świetle prawa nie są wyrobami tytoniowymi i nie podlegają odpowiedniej kontroli państwowej. Z kolei urządzenia podgrzewające wkłady tytoniowe podlegają pełnej i szczegółowej kontroli przy rejestracji przez Inspektorat ds. Substancji Chemicznych.

Stosowanie podgrzewaczy tytoniu przez nałogowych palaczy – co mówią badania?

- Wiele pytań pozostaje bez precyzyjnych odpowiedzi – mówi dr hab. Joanna Didkowska. - Nie wiadomo ilu pacjentów onkologicznych jest aktywnymi palaczami. Szacuje się, że na całym świecie ok. 60 proc. pacjentów onkologicznych pali papierosy. Czy w każdym szpitalu i przychodni pacjent ma zapewnione leczenie z uzależnienia tytoniu? W końcu jeśli chcemy ograniczyć spożycie tytoniu musimy dać szansę pacjentom na leczenie się z uzależnienia. To choroba jak każde inne uzależnienie, czy to od alkoholu czy narkotyków – podkreśla. - Udowodnienie, że tradycyjne palenie tytoniu jest szkodliwe dla zdrowia i przekonanie o tym rządów trwało pięćdziesiąt lat. Czy mamy pewność, że wszystkie nowe formy palenia są bezpieczne? – pyta dr hab. Joanna Didkowska. Nie mamy też pewności czy e-papierosy są bezpieczne dla pacjentów onkologicznych – dodaje.

- Instytut Biologii Doświadczalnej im. M. Nenckiego PAN zbadał wpływ na hodowle komórek nabłonka oddechowego w przypadku tradycyjnego papierosa oraz produktu Heat Not Burn. Zdecydowanie mniejszy wpływ na działanie mitochondriów wywołują produkty Heat Not Burn względem klasycznego papierosa – wyjaśniał prof. Paweł Krawczyk. Badaniu poddano także palaczy, którzy zastąpili całkowicie palenie papierosów stosowaniem Heat Not Burn. Okazuje się, że po przejściu na taki sposób podawania nikotyny dochodzi do poprawy wielu parametrów, jak: krzepnięcie krwi, zmniejszenie stanu zapalnego, metabolizm lipidów, poziom stresu oksydacyjnego w komórkach.

Metaanalizy 9 randomizowanych badan dowodzą tego, że mamy mniejsze stężenie tlenku węgla, wolnych rodników oraz innych substancji toksycznych, które odpowiadają za uszkodzenie naczyń krwionośnych, czy uszkodzenie nabłonka oskrzelowego jeśli palacz całkowicie zamienia papierosy na urządzenie Heat Not Burn.

- POCHP, choroba wieńcowa – to one są najczęstszą konsekwencja toksyczności która kumuluje się przez palenie.  Jeżeli pacjent wciąż powraca do nałogu ale chce zmniejszyć ryzyko tych chorób to wtedy można ewentualnie przemyśleć taki element postepowania (zaproponowanie alternatywnej formy przyswajania nikotyny – przyp. red.) – mówił prof. Paweł Krawczyk

Nikotyna uzależnia, niezależnie od formy podania

Eksperci są w pełni zgodni co do tego, że niezależnie od tego, czy używamy tradycyjnego papierosa, czy e-papierosa czy urządzenie Heat Not Burn, to nadal mamy do czynienia z uzależnieniem.

Nie ma bezpiecznych dla zdrowia wyrobów tytoniowych. Należy rzucić nałóg jeśli to jest tylko możliwe – podkreślają eksperci.  Jeśli jednak wszelkie dostępne metody: gumy do żucia, plastry z nikotyną, leki nie działają, to licencjonowane, bezdymne produkty zawierające nikotynę u osób silnie uzależnionych od tytoniu mogą być właściwą alternatywą redukująca ryzyko szkód zdrowotnych. - To produkty skierowane do wąskiej grupy ludzi – podkreśla prof. Paweł Krawczyk.

Alternatywne formy palenia a pacjent onkologiczny

- Stanowisko amerykańskiej agencji Food and Drug Administration (FDA) jest takie, że nie ma na ten moment wystarczających danych potwierdzających jakoby palenie e-papierosów było zdrowsze od tradycyjnego palenia. Potencjalne korzyści lub szkody stosowania ich wśród pacjentów z nowotworami są nieznane – mówi dr hab. Joanna Didkowska. - Wiele pytań rodzi się w przypadku stosowania e-papierosów przez pacjentów onkologicznych. Nie wiemy jak różne cechy konstrukcyjne wpływają na toksyczność wkładów do e-papierosów. Nie ma żadnych badań klinicznych, które wskazywałyby, jaki i czy w ogóle ma wpływ palenie papierosów czy END-sów na jakość życia i leczenia pacjentów onkologicznych – podkreśla.

- Na pewno wiemy, że istnieje nikotynowa terapia zastępcza, która jest lekiem. Co wiemy o e-papierosach? Są niekontrolowane, uzależniają i nie są zarejestrowanym lekiem. Stosowanie ich u pacjentów onkologicznych, czy rekomendowanie ich jest niewskazane – mówi dr hab. Joanna Didkowska.

Czy działania edukacyjne wystarcza?

Kampanie edukacyjne dotyczące szkodliwości palenia tytoniu opierają się na założeniu, że osoba niepaląca nigdy nie zacznie, a uświadomiony palacz porzuci czym prędzej nałóg chcąc uniknąć konsekwencji zdrowotnych. Jednak w przypadku uzależnienia od nikotyny tak się nie dzieje. Opublikowane w październiku 2019 roku badanie pokazało skalę używania wyrobów tytoniowych przez lekarzy w Polsce. Badanie przeprowadzono podczas szkoleń z zakresu zdrowia publicznego, na grupie 423 lekarzy. Wykazało ono, ze wśród tej najbardziej wyedukowanej w kwestiach zdrowotnych grupy zawodowej, jest nadal około 8 proc. regularnych palaczy papierosów, 2 proc. użytkowników papierosów elektronicznych i 2  proc. użytkowników urządzeń podgrzewających wkłady tytoniowe. Wyniki te świadczą o tym, ze nawet drastyczne fotografie na opakowaniach papierosów i bardzo wysoka świadomość ryzyka zdrowotnego związanego z wyrobami tytoniowymi nie gwarantują skutecznego zerwania z nałogiem. Jednym z autorów badania był dr hab. Jarosław Pinkas – Główny Inspektor Sanitarny i Konsultant Krajowy w dziedzinie zdrowia publicznego, który podejmuje liczne działania zmierzające do redukcji liczby palaczy w Polsce do poziomu 5 proc. dorosłej populacji. Wyniki badania obrazują jak trudne jest to wyzwanie i że istnieje pewna grupa osób w społeczeństwie, która prawdopodobnie nigdy nie zrezygnuje z nikotyny.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC6801531/

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC6801531/pdf/ijerph-16-03595.pdf

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

1 komentarz

Andrzej W. Czwartek, 14 Listopada 2019, 2:04
Do lekarzy polecających nabijanie kasy firmom farmaceutycznym - próbowałem gumy, plastry i wracałem do papierosów a jedynym efektem były ekstra kilogramy.
Dwa lata temu przeszedłem na tytoń podgrzewany i zupełnie bez problemu odstawiłem papierosy a poprawa samopoczucia, brak porannego kaszlu to efekty już po kilku dniach.
Zamiast 'wymądrzać się' czas zrozumieć że niewiele osób jest w stanie rzucić palenie i całe szczęście że są SKUTECZNE alternatywy