Publiczna ochrona zdrowia na ustach liderów opozycji

19 Listopada 2019, 17:26 sejm

Dwa lata temu gdy Mateusz Morawiecki obejmował funkcję premiera RP  priorytetem jego gabinetu politycznego była publiczna ochrona zdrowia. Tak i dwa lata później, zdrowie w politycznej debacie przedwyborczej pozostawała na czele bieżących problemów naszego kraju i odmieniana była przez wszystkie przypadki. Czy ochrona zdrowia, miesiąc po wyborach parlamentarnych dalej pozostaje priorytetem dla polityków?

Premier Mateusz Morawiecki trzeciego dnia pierwszego posiedzenia Sejmu, w swoim expose, zdrowiu poświęcił niewiele uwagi. Publiczna ochrona zdrowia zajęła nieznaczną część czasu ponad półtoragodzinnego przemówienia. Premier głównie skupiał się na punktowaniu sukcesów i powielaniu obietnic politycznych, które częściowo usłyszeliśmy w zeszłej kadencji. Cyfryzacja, onkologia czy kardiologia - działaniem resortu w tych obszarach Mateusz Morawiecki postanowił się pochwalić. Premier wspomniał także o liście leków refundowanych, rosnącej liczbą studentów oraz, oczywiście, wzroście nakładów na zdrowie.

Cześć programowa na najbliższe zostałą sformułowana bardzo enigmatycznie. Priorytetem mają być badaniach przesiewowe 40-latków, miliard złotych dla Narodowego Instytutu Onkologii, czy utworzenie funduszu na rzecz modernizacji szpitali. Plan działań w zakresie poprawy w dostępności do leków, rekordowego zadłużenia szpitali, nierówności płacowej w zdrowiu, czy brakach w edukacji zdrowotnej Polaków pozostaje tajemnicą szefa rządu i resortu zdrowia. 

Po przerwie do głosu dopuszczony został lider partii rządzącej Jarosław Kaczyński (PiS). W trwającym blisko godzinę przemówieniu, Prezes PiS na temat ochrony zdrowia także nie był zbyt wylewny. - Wiele zrobiliśmy, wiele zaproponowaliśmy. 106 mld zł na publiczną ochronę zdrowia, to wciąż za mało, ale dążymy przecież do 160 mld zł i będziemy działać dalej – mówił.

Liderzy opozycji o zdrowiu

Chętniej niż partia rządząca o zdrowiu wypowiadali się liderzy opozycji.

 - Musi się Pan odnieść do spraw, o których mówiono w kampanii – nawoływał do premiera Grzegorz Schetyna (KO) dodając, że zamiast oddłużenia szpitali odnotowujemy kolejny niechlubny rekord, tj. 14 mld zł zadłużenia. – Służba zdrowia nigdy nie była tak zadłużona jak za waszych czasów - komentował, jednak ani prezes partii rządzącej, ani premier Mateusz Morawiecki, czy też Łukasz Szumowski odniesień lidera Koalicji, czy nawet liderów pozostałych partii nie wysłuchali, opuszczając salę plenarną Sejmu.  

– Usłyszeliśmy w expose o malowaniu ścian w szpitalach, żeby było ładnie. Tylko kto będzie nas w tych szpitalach leczyć? – pytał Adrian Zandberg (Razem). - Kolejki rosną, system kształcenia leży, brakuje dramatycznie pielęgniarek, zamykane są oddziały szpitale, ratownicy odchodzą z pracy. Państwo w tym aspekcie się sypie – mówił dodając, że jest to efekt wieloletnich zaniedbań. Podkreślił jednak „że za waszych (PiS- przyp. red.) rządów zmieniliście niewiele”.

 Zandberg odniósł się nie tylko do sposobu wydatkowania, ale także do samej ustawy mówiącej o 6 proc. PKB na zdrowie. –Obiecaliście rezydentom finansowanie na poziomie minimum europejskiego. Oszukaliście ich używając księgowej sztuczki – mówił. Dodał też, że partia sprzeciwi się każdemu pomysłowi wydatkowania większych funduszy na wojsko. -Niektórzy w PiS mówią o 3-4 proc. PKB na wojsko. Mówimy stop. Nie poprzemy żadnych pomysłów rządu na zakup nowych technologii wojskowych. Mamy większe potrzeby do zapewnienia bezpieczeństwa państwa- szpitale, szkoły – mówił Adrian Zandberg.

Lider partii Razem zapowiedział też, że ugrupowanie złoży w Sejmie dwa projekty zdrowotne i liczy na poparcie obozu rządzącego w tej kwestii. To zapowiadane przed wyborami projekty ustawy przewidujące 7,2 proc. PKB na zdrowie już w pierwszym roku od wejścia w życie ustawy (2019/2020) oraz ustawa przewidująca, że każdy lek na receptę pacjenci będą mogli nabyć za 5 zł. –To są środki, które realnie skrócą pieniądze i zapewnią godne wynagrodzenia pracowników medycznych. (…) To moralny skandal dla Polski, że biedni żyją w naszym kraju krócej niż bogaci – mówił lider partii Razem. 

Brak konkretnych rozwiązań dotyczących ochrony zdrowia w swoim programie Mateuszowi Morawieckiemu zarzucił Władysław Kosiniak-Kamysz (PSL-Kukiz15).

- Zdrowie to wspólna odpowiedzialność i fundament państwa. (…) Bezczelnością jest mowa o zrównoważonym budżecie gdy zadłużenie szpitali wynosi 14 mld zł, a działalność wielu szpitalnych oddziałów ratunkowych jest zagrożona – mówił lider PSL.

Domagał się natychmiastowej realizacji zapisów paktu na rzecz zdrowia podpisanego przed wyborami przez 4 ugrupowania. -Żądamy natychmiastowej realizacji Paktu na Rzecz Zdrowia, a nie opowiadania o 100 mld zł. One nie wynikają z dobrych decyzji rządu i przesunięć, a z tego, że Polacy, przedsiębiorcy, płacili na budżet ochrony zdrowia składki – mówił. Nadmienił, że nie wierzy w dobre intencje rządu w zakresie zmian w OZ. Wspomniał o propozycji zmiany celu wydatkowania Funduszu Solidarnościowego na realizację socjalnych obietnic, czy też o wzroście akcyzy na papierosy i alkohol. – Gdybyście byli wiarygodni to akcyzę, którą chcecie podnieść przeznaczylibyście na zdrowie – mówił Władysław Kosiniak-Kamysz.

 JK

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz