Drobnokomórkowy rak płuca – nowa nadzieja dla pacjentów, pierwsza od kilkudziesięciu lat

20 Listopada 2019, 13:38 rentgen płuca lekarz diagnostyka prześwietlenie

Pierwsza immunoterapia dla chorych na drobnokomórkowego raka płuca została we wrześniu br. zarejestrowana w Unii Europejskiej. To pierwszy od 40 lat nowy lek zarejestrowany w tej chorobie o agresywnym i dynamicznym przebiegu. Obecnie większość chorych z drobnokomórkowym rakiem płuca, mimo systemowego leczenia, żyje zaledwie kilka miesięcy od postawienia diagnozy. Nowy lek daje im szansę na wydłużenie życia. W Polsce pacjenci oraz lekarze liczą na szybką refundację, ponieważ w raku płuc czas liczy się szczególnie.

W poniedziałek na spotkaniu organizowanym przez Dziennikarski Klub Promocji Zdrowia, prof. Dariusz M. Kowalski, Kierownik Oddziału Zachowawczego Kliniki Nowotworów Płuca i Klatki Piersiowej Centrum Onkologii-Instytut im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie, prezes Polskiej Grupy Raka Płuca, wyjaśnił, że drobnokomórkowy rak płuca to niezwykle agresywny nowotwór, który charakteryzuje się ogromną dynamiką, w przypadku którego od 40 lat nie udało się zarejestrować żadnego nowego skutecznego leczenia. 

W Polsce na raka płuca choruje ponad 25 tys. rocznie, a ok. 15 proc. z nich, czyli ok. 3 tys. osób – choruje właśnie na drobnokomórkowego raka płuca, zaś pozostali na niedrobnokomórkowego raka płuca. Choroba ta diagnozowana jest głównie u osób ok. 65. roku życia.  - To nowotwór w 100 proc. zależny od palenia płuca, czyli są to byli lub obecni palacze tytoniu – zaznaczył prof. D. Kowalski.

W przypadku drobnokomórkowego raka płuca rokowania nie są dobre. To najbardziej złośliwy typ nowotworu płuca. Tylko 5 proc. chorych ma szansę przeżyć 5 lat od rozpoznania choroby, zaś pozostali umierają w ciągu kilku lub kilkunastu miesięcy od diagnozy.

- Drobnokomórkowy rak płuca to bardzo agresywny nowotwór, którego leczenie nie przynosi oczekiwanych efektów – mówił prof. D. Kowalski. Jak wyjaśnił, jest to nowotwór wrażliwy na chemioterapię, jednak szybko dochodzi do nawrotu choroby i przerzutów m.in. do centralnego układu nerwowego.

Nowotwór jest zwykle diagnozowany w zaawansowanym stadium, ponieważ pierwsze objawy jak kaszel czy duszności są zwykle bagatelizowane przez pacjentów i dopiero krew w plwocinie, duże osłabienie lub zawroty głowy spowodowane przerzutami do centralnego układu nerwowego skłaniają do wizyty u lekarza.

Diagnostyka również trwa dość długo i zajmuje kilka tygodni, a ostatecznie badanie histopatomorfologicze rozstrzyga czy pacjent ma raka płuca i jakiego typu.

Dostępne leczenie

Ponieważ chorzy są diagnozowani zwykle w zaawansowanym stadium choroby, to chirurgia nie odgrywa istotnej roli w leczeniu.

Jak wyjaśniała dr Izabela Chmielewska z Katedry Kliniki Pneumonologii, Onkologii i Alergologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, rodzaj terapii zależy od stopnia zaawansowania choroby.

U pacjentów bez przerzutów odległych czyli do wątroby, kości lub centralnego układu nerwowego, którzy mają zmiany jedynie w obrębie klatki piersiowej i węzłów chłonnych, stosuje się terapię skojarzoną czyli chemio- i radioterapię.  Jak wyjaśniała dr I. Chmielewska, naświetlany jest guz i węzły chłonne śródpiersia, a w przypadku regresji – profilaktycznie także centralny układ nerwowy.

- Niestety do takiego leczenia kwalifikuje się zaledwie 10-20 proc. pacjentów z dronokomórkowym rakiem płuca. Mimo zastosowanego leczeniu u ok. 80 proc. z nich dochodzi do wznowy – mówił prof. D. Kowalski.

W przypadku pozostałych chorych z rozsianą postacią stosowane są różne schematy chemioterapii, która początkowo przynosi efekty, jednak po pewnym czasie dochodzi do wznowy, a na kolejną linię leczenia odsetek odpowiedzi jest jeszcze niższy.

Jak podkreślał prof. D. Kowalski, mimo wielu badań nad różnymi schematami terapii oraz nowymi cząsteczkami, od 40 lat nie pojawił się żaden nowy skuteczny lek dla tych chorych.

Obecnie pojawiła się szansa na wydłużenie życia pacjentom z drobnokomórkowym rakiem płuca. W Unii Europejskiej została zarejestrowana immunoterapia. Chodzi o atezolizumab, który aktywuje układ odpornościowy do walki z komórkami nowotworowymi.

Liczy się czas

Lek zastosowany w połączeniu z obecnie stosowaną chemioterapią wydłuża czas życia pacjentów z przerzutami oraz poprawia jego jakość, a także wydłuża czas wolny od progresji do 12 miesięcy. – Lek można stosować już w pierwszej linii u chorych w stadium rozsianym raka, gdy nie można zastosować radykalnej terapii – podkreśla prof. D. Kowalski. Dodaje, że dodatkowe średnio dwa miesiące życia to bardzo cenny czas dla pacjentów, których rokowania wynoszą kilka miesięcy. Ponadto zwraca uwagę, że jest to średnia, więc są pacjenci, którzy dzięki leczeniu atezolizumabem mogą żyć nawet o kilka, kilkanaście miesięcy dłużej.

- Od 40 lat nie było żadnego pozytywnego badania, wiec jest to przełom – ocenia prof. D. Kowalski.

 Eksperci podkreślają, że liczy się czas o jaki można wydłużyć życie pacjentów, ale także liczy się czas, w jakim nowy lek trafi do refundacji w Polsce tak, aby jak najwięcej obecnych pacjentów z tą chorobą zdążyło z niego skorzystać.

- Nowa terapia atezolizumabem daje nadzieję, że nawet w najcięższej postaci choroby z przerzutami można zaoferować pacjentom leczenie, które przedłuża im życie – zaznaczyła dr I. Chmielewska.

- My nie mamy jeszcze możliwości stosowania tego leczenia. Oczekujemy na refundację i tutaj jest bardzo duża nadzieja w tym, aby to leczenie było wdrożone szybko. Pacjent z drobnokomórkowym rakiem płuca nie może czekać długo na skuteczne leczenie, dlatego, że czas podwojenia masy guza, czas powstawania przerzutów - jest bardzo szybki – mówiła.

Jak dodała, lekarze są przygotowani do wdrożenia nowej terapii, ponieważ immunoterapia jest już stosowana w leczeniu pacjentów z niedrobnokomórkowym rakiem płuca, więc lekarze wiedzą jak ją stosować i jakich działań niepożądanych mogą się spodziewać.

Także Krystyna Wechmann z Polskiej Koalicji Pacjentów Onkologicznych podkreślała, że pacjenci z rakiem płuca oczekują tego, aby do refundacji trafił tak przełomowy lek jak atezolizumab, czyli terapia immunologiczna.

– Będziemy zabiegać w Ministerstwie Zdrowia, aby nowy lek został jak najszybciej zrefundowany, ponieważ nawet dodatkowe 2-3 miesiące życia są dla chorego bardzo ważne – zapowiedziała. Jak dodała, w ostatnim czasie resort przychylał się do głosów organizacji pacjenckich i do refundacji weszło wiele nowych terapii w różnych chorobach onkologicznych.

BPO

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz