Ustawa o sanepidzie bisuje na rządzie

03 Grudnia 2019, 9:25 GIS logo

Jak informowaliśmy jako pierwsi, przez błąd lub urzędniczą nadgorliwość, przyjęty przez rząd projekt zmian w ustawie o inspekcji sanitarnej został wysłany do Sejmu ale poprzedniej kadencji. Choć nie było już żadnych posiedzeń w planach. Jak z tego wybrnięto? 

Rząd po prostu przyjmie projekt jeszcze raz i to prawdopodobnie już dziś. A wtedy nowelizacja ustawy trafi jeszcze raz do Sejmu, dostanie nowy numer druku i będzie można ją procedować. 

O falstarcie z ustawą pisaliśmy tutaj: Kto sabotuje zmiany w Sanepidzie?

Projekt zgłoszony do poprzedniej kadencji Sejmu, ale nie przyjęty przez posłów oraz senatorów, powinien trafić do kosza. W polskim parlamencie obowiązuje bowiem zasada dyskontynuacji, czyli Sejm zamyka wszystkie projekty, które wpłynęły do niego w trakcie kadencji - niezależnie od tego, na jakim są etapie (poza obywatelskimi). Nie przekazuje ich nowym parlamentarzystom. 

A ustawa ma uporządkować działanie inspekcji i jest jednym z priorytetów Jarosława Pinkasa, Głównego Inspektora Sanitarnego. Chodzi m.in. o ujednolicenie procedur oraz zmianę struktury, w której inspekcje powiatowe podlegają starostom i nie powinny np. przez to kontrolować lokalnych szpitali czy kąpielisk. 

Kluczowe kwestie związane z ustawą opisał dla nas w wywiadzie szef inspekcji: J. Pinkas: cztery pytania o odmrożenie przepisów ws. pionizacji Sanepidu

Aleksandra Kurowska

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz