Program szczepień ochronnych dla dzieci – ocena i perspektywy

12 Grudnia 2019, 14:18 Szczepienia

Spadek zachorowań na Inwazyjną Chorobę Pneumokokową (IChP) wśród dzieci do 2. roku życia - to jeden z pierwszych widocznych efektów obowiązującego w Polsce od trzech lat Programu Szczepień Ochronnych – stwierdzili eksperci podczas seminarium „Program szczepień ochronnych dla dzieci – ocena i perspektywy”. Zgodzili się przy tym, że szczepienia ochronne dla dzieci nie są jednak wolne od problemów dostrzegalnych w szeroko pojętej tematyce szczepień, a mianowicie od istotnych braków danych, które utrudniają ocenę efektywności programów szczepień oraz przybierających na sile ruchów antyszczepionkowych.

–  Postęp polega na tym, że co kilka lat nowa szczepionka z portfolio szczepionek zalecanych staje się szczepionką obowiązkową – stwierdził prof. dr hab. n. med. Andrzej Radzikowski z I Katedry Pediatrii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego podczas seminarium zorganizowanego w ubiegłym tygodniu przez Fundację Watch Health Care. Jak podkreślił ekspert, refundacja szczepień przeciwko pneumokokom to bardzo dobra zmiana, na którą zarówno środowisko naukowe, jak i pacjenckie, czekało. Celem wprowadzonego z początkiem 2017 r. programu powszechnych szczepień przeciw pneumokokomjest ochrona najmłodszych dzieci przed IChP, która występuje pod postacią zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych, sepsy czy zapalenia płuc z zakażeniem krwi bakteriami. To właśnie dzieci, a zwłaszcza maluchy do 2. roku życia, są najbardziej zagrożone chorobą wywoływaną przez pneumokoki.

Program Szczepień Ochronnych (PSO) obejmuje wszystkie dzieci urodzone po 31 grudnia 2016 r. Do jego realizacji stosuje się w Polsce dwie szczepionki przeciw pneumokokom – jedna z nich jest przeznaczona dla ogólnej populacji i większości wcześniaków, druga dla dzieci przewlekle chorych i wcześniaków urodzonych przed zakończeniem 27. tygodnia ciąży.

Stanowisko  Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) z lutego 2019 r. oparte na systematycznym przeglądzie badań mówi, że aktualnie dostępne dowody nie wykazują różnicy pomiędzy dwiema szczepionkami w ich wpływie na występowanie choroby pneumokokowej ogółem. – Przypomnę, że jeszcze kilka lat temu polscy rodzice  wydawali na ten cel z własnej kieszeni ponad tysiąc złotych za cykl szczepienia jednego dziecka. Teraz ochronę przed pneumokokami mają zagwarantowaną przez państwo, a zaoszczędzone środki mogą przeznaczyć na dodatkową profilaktykę. Można więc powiedzieć, że sukces tego programu jest podwójny – komentuje prof. Andrzej Radzikowski.

Dane dotyczące realizacji programu wskazują na bardzo wysoki (94 proc.) poziom zaczepienia dzieci w pierwszym roku szczepień.

Z kolei o programie profilaktyki przeciw wirusowi RSV dla wcześniaków mówiła dr hab. n. med. Iwona Sadowska-Krawczenko – profesor UMK, specjalista epidemiologii, neonatologii i pediatrii. Noworodków urodzonych przedwcześnie (przed 37  tygodniem ciąży) jest na świecie ok 10 proc., a w Polsce – ok 6 proc.. Konsekwencje zakażenia RSV u wcześniaków istotnie wpływają na jego wydolność płuc i jakość życia w przyszłości. Według prof. I. Sadowskiej-Krawczenko, warto rozważyć rozszerzenie wskazań do immunizacji w przypadku zakażenia RSV, które jest główną przyczyną chorób układu oddechowego u małych dzieci, takich jak zapalenia oskrzelików, płuc czy ucha środkowego. Profesor pytana o dotychczasowe sukcesy związane ze szczepieniami, wskazała na ich powszechność i udoskonalany z roku na rok kalendarz szczepień – Mamy dużo szczepień obowiązkowych, ale i grupę zalecanych, które są coraz częściej realizowane – oceniła.

Monitoring danych 

Według dra n. med. Pawła Grzesiowskiego – eksperta w dziedzinie immunologii i terapii zakażeń, w Polsce realnym problemem jest rejestracja przypadków zakażeń objętych profilaktyką w ramach PSO. - Niedoszacowane są zarówno przypadki chorób zakaźnych, co wpływa na ocenę efektywności szczepień, jak i NOP-y. Przeszacowane mogą być odmowy szczepień. Nie istnieje system aktywnego monitorowania zakażeń i chorób zakaźnych - mówił.

Z systemowego punktu widzenia priorytetowe jest dążenie do prowadzenia czynnego nadzoru, by móc najefektywniej oceniać prowadzony ze środków publicznych program szczepień ochronnych i wiedzieć, jak kształtuje się sytuacja epidemiologiczna w Polsce. Tymczasem realizowany w Polsce nadzór bierny w praktyce oznacza dobrowolność w przesyłaniu materiału biologicznego do Krajowego Ośrodka Referencyjnego ds. Diagnostyki Bakteryjnych Zakażeń Ośrodkowego Układu Nerwowego (KOROUN). W efekcie dane dotyczące zachorowalności na określoną chorobę są niedoszacowane.

Ponadto WHO rekomenduje stałe monitorowanie chorób pneumokokowych przed i po wprowadzeniu programu powszechnego szczepienia. 

Wprowadziliśmy szczepienie przeciwko pneumokokom w 2017 r., nie wprowadzając wcześniej albo od tamtego roku aktywnego monitorowania. Obecnie nadal zbieramy dane o przypadkach IChP w sposób bierny – wyjaśnia Magdalena Mrożek-Gąsiorowska z Pracowni HTA.

W przypadku szczepień przeciwko pneumokokom, dane uzyskane z trzech różnych źródeł, czyli Wojewódzkich Stacji Sanitarno-Epidemiologicznych (WSSE), NFZ i KOROUN są wystarczające, by zdecydowanie stwierdzić, że program przyniósł już pierwsze oczekiwane efektyocenia dr Michał Seweryn, epidemiolog i prezes zarządu EconMed Europe. Pełne efekty będą mogły być ocenione dopiero w 2022 r., kiedy zostanie zaszczepiona pełna kohorta dzieci do lat pięciu.

Już teraz jednak doświadczenia innych państw Unii Europejskiej, które wystarczająco długo realizują powszechną profilaktykę chorób pneumokokowych, by ocenić jej wpływ, jednoznacznie dowodzą, że jest ona bardzo skuteczna. Zapadalność na inwazyjną chorobę pneumokokową ogółem wśród dzieci do 5. roku życia w Europie spadła aż o 42-60 proc., przy czym największy efekt szczepień obserwuje się w grupach najmłodszych, do 2. roku życia.

Aktywna komunikacja – szansa do wykorzystania

Od 2018 roku Prezes Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) z własnej inicjatywy lub na wniosek Ministra Zdrowia może przygotować raport wskazujący zalecane technologie, które mogą być realizowane w ramach programu polityki zdrowotnej – dotyczy to również szczepień.

Chcemy edukować tych, którzy są odbiorcami naszych rekomendacji. Od początku realizujemy szkolenia w ramach POWER. Są kierowanie do kadry medycznej oraz pracowników samorządów terytorialnych. Chcemy nauczyć ludzi, jak czytać nasze opracowania zapewnia Joanna Parkitna, Dyrektor Wydziału Oceny Technologii Medycznych AOTMiT. Na potrzebę prowadzenia przez instytucje związane z ochroną zdrowia zrozumiałej komunikacji opartej na faktach, wskazywali wszyscy prelegenci.

– Musimy reagować natychmiast na wszystkie fake newsy dotyczące szczepień. Rodzice oczekują rozmowy i edukacji. Pediatra nie jest w stanie, w ramach swojego ograniczonego czasu na wizytę, przekazać wszystkich informacji i rozwiać wszelkich wątpliwość dotyczących szczepień – podkreślił dr Łukasz Durajski, przewodniczący Zespołu ds. Szczepień z Okręgowej Izba Lekarskiej w Warszawie. Młodzi lekarze, którzy w 2018 r. przejęli stery w izbie i z powodzeniem realizują wiele akcji edukacyjnych, zrealizowali już także trzy projekty dotyczące szczepień: tydzień szczepień przeciwko grypie, refundacja szczepień przeciwko meningokokom dla dzieci lekarzy oraz szczepienie przeciwko odrze, śwince i różyczce.

Kampania „Lekarze się szczepią” została stworzona po to, by odebrać przeciwnikom szczepień nadużywany argument, że środowisko lekarskie się nie szczepi. Kiedy ludzie widzą, że szczepią się lekarze i ich dzieci, nabierają zaufania twierdzi dr Ł. Durajski.

Aleksandra Lusawa, dyrektor Departamentu Komunikacji Społecznej i Promocji Zdrowia Głównego Inspektoratu Sanitarnego dodaje, że zwątpienia w szczepienia wynikają z istnienia zjawiska denializmu. 

Obecnie mamy do czynienia z coraz częstszym odrzucaniem ustaleń naukowych i prawd. Przeciwnicy szczepień zaklinają rzeczywistość poprzez wybiórcze traktowanie dostępnych materiałów i źródeł  tłumaczy.

Jak podkreśla GIS, szczepienia stały się ofiarą własnego sukcesu. Dla przykładu, w 2000 r. WHO ogłosiła, że dzięki szczepieniom Stany Zjednoczone uwolniły się od odry. Jednak postępująca dezinformacja na temat zagrożeń dla zdrowia, jakie rzekomo stwarzają szczepienia ochronne przyczyniła się do obecnej sytuacji, w której to od stycznia do września 2019 r. w USA pojawiło się ponad 1000 przypadków zachorowań.

Źródło: mat. pras.

BPO

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

1 komentarz

Maciej88 Piątek, 20 Grudnia 2019, 22:46
Straszna choroba. Ostatnio czytałem o szczepieniu dzieci na www.zaszczepsiewiedza.pl i utwierdziło mnie to w zaszczepieniu mojego najmłodszego. Bardzo polecam tę stronkę, zwłaszcza rodzicom. :)