Smutny rekord Polski - 1488 przypadków odry

20 Grudnia 2019, 9:47 wirus bakteria odra

Mijający rok zakończyliśmy wstydliwym rekordem - liczba przypadków zachorowań na odrę wyniosła 1488 i była sześciokrotnie wyższa niż rok wcześniej donosi Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego Państwowy Zakład Higieny.

Wzrost liczby zachowań na odrę odnotowano na całym świecie. Dane WHO wskazują, że tylko w 2018 roku z jej powodu zmarło aż 140 tys. osób.

- Odra to jedna z najgroźniejszych chorób wirusowych. Szczepienia są jedyną profilaktyką. Na odrę nie ma skutecznego lekarstwa, dostępne jest  jedynie leczenie objawowe polegające przede wszystkim na podawaniu leków przeciwgorączkowych i nawadnianiu. Do szpitala trafią dzieci nie tylko z powodu groźnych powikłań, ale również ciężkiego przebiegu choroby, czyli bardzo wysokiej gorączki i odwodnienia wynikającego z problemów z przyjmowaniem płynów i pokarmów- - powiedziała w rozmowie z portalem "Zaszczep się wiedzą" dr n. med. Danuta Jurkiewicz-Badacz, kierownik Wojewódzkiej Poradni Szczepień i Centrum Szczepień w Krakowie.

Objawy odry

Choroba niestety jest wysoko zaraźliwa, a do zakażenia wirusem odry dochodzi drogą powietrzno-kropelkową. Zdaniem ekspertów osoba chora na odrę zaraża nawet przez 3 do 5 dni zanim pojawi się u niej typowa dla choroby wysypka. Lekarze wskazują, że w pierwszej fazie rozwoju choroby, czyli na 2 do 4 dni przed wysypką, występują takie objawy jak ostry ból gardła, nieżyt nosa, gorączka, katar, zapalenie spojówek i suchy kaszel. Natomiast w drugiej fazie, od 10 do 12 dni od początku zakażenia, w jamie ustnej pojawiają się typowe dla odry białe wykwity otoczone czerwoną linią. Ponadto za uszami pojawia się czerwona, grudkowa wysypka, stopniowo obejmująca całą głowę, tułów i kończyny. Objawom tym towarzyszy wysoka gorączka.

Nabywanie odporności

Zdaniem profesora Włodzimierza Guta, wirusologa, osoby mające obecnie około 50 lat są najprawdopodobniej odporne, gdyż przechorowały odrę w dzieciństwie, kiedy odra była chorobą powszechną i co roku umierało na nią 200- 300 osób.

– Po każdej epidemii, kiedy chorowało w ciągu roku nawet 200 tys. dzieci, następował spadek zachorowań, który wynikał z faktu, iż dużo osób nabywało odporność. Wraz ze wzrostem liczby osób nieodpornych w kolejnych latach ryzyko epidemii rosło i w końcu  epidemia wybuchała, zwykle co 2-3 lata. Obowiązkowe szczepienia wprowadzone w 1975 roku przerwały ten cykl. Odra, ale również świnka i różyczka, to bardzo groźne choroby. Ponieważ ich jedynym żywicielem jest człowiek i choruje się na nie tylko raz w życiu, można je całkowicie wyeliminować, jeśli odpornych, zaszczepionych, będzie ponad 95 proc. całej populacji. Dzięki powszechnemu programowi szczepień byliśmy bardzo blisko tego celu, niestety rosnące odmowy szczepień zniweczyły wieloletni wysiłek naukowców i państw- wskazał wirusolog.

Powikłania odry

Lekarze przestrzegają również przed licznymi i zazwyczaj bardzo groźnymi powikłaniami odry, które mogą prowadzić nawet do zgonów. Wśród powikłań należy zwrócić uwagę na zapalenie ucha środkowego, płuc, mózgu, krtani, tchawicy, rogówki, wątroby, osierdzia, mięśnia sercowego, czy podostre stwardniające zapalenie mózgu.

- Ciężki przebieg, poważne powikłania, pamięć o niegdysiejszych ponad 200 zgonach rocznie z powodu odry, to nie dla wszystkich wystarczające powody, aby chronić siebie i dziecko przed tą chorobą. Naukowcy jednogłośnie wyrażają zdziwienie, że emocje wygrywają z danymi i potrzebą ochrony najbardziej narażonych na zachorowanie - ubolewa Włodzimierz Gut.

Zaznacza również, że argumentach przeciwników szczepień obowiązkowych zdumiewający jest brak logiki i, mimo używania terminologii naukowej, niewielka świadomość co do tego, jak działa ludzki organizm, a także ograniczona wiedza z zakresu epidemiologii.

- W efekcie każde wydarzenie, które następuje po szczepieniu jest z nim kojarzone, choć związek pozostaje wyłącznie czasowy. Panika wywoływana przez przeciwników szczepień jest groźna dla całego społeczeństwa – stwierdza wirusolog.

Argumentację profesora Włodziemierza Guta podziela Danuta Jurkiewicz-Badacz. Zaznacza jednocześnie, że to nie szczepienia, ale ich brak, mogą prowadzić do tragicznych skutków.

- Z powodu odry na nasz oddział w Krakowie co roku trafia kilkoro dzieci. Szczepiąc dziecko dajemy ochronę przed chorobą nie tylko jemu, ale również tym, którzy z powodu wieku lub przeciwskazań nie mogą być zaszczepieni. Błędne decyzje o nieszczepieniu nie mogą narażać na cierpienie najsłabszych- oceniła kierownik Wojewódzkiej Poradni Szczepień i Centrum Szczepień w Krakowie.

AM

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

3 komentarze

jachu Piątek, 27 Grudnia 2019, 10:54
https://www.youtube.com/watch?v=q-BMN0m6xRU&t=411s
Medyk Niedziela, 22 Grudnia 2019, 18:36
Z powodu odry na nasz oddział w Krakowie co roku trafia kilkoro dzieci- ile wśród nich było szczepionych ? Pewne wszystkie były szczepione !Nie darowalibyście sobie takiej okazji aby podkreślić że ,,wszystkie te dzieci były nieszczepione.
łowcadukającychmłotków Piątek, 20 Grudnia 2019, 22:35
Pozwolę sobie przypomnieć kilka kamieni milowych z ery po wprowadzeniu szczepień.
1975 Wprowadzenie szczepień
1990 Epidemia ponad 60000 przypadków
1998 Epidemia ponad 2000 przypadków
2018 Epidemia 1400 przypadków

Rekord nie rekord. Ponad 30% chorujących jest zaszczepiona.

W temacie przyczyn jakie podawali przedstawiciele zdrowia publicznego przedstawiani w mediach jako eksperci i autorytety.
Przyczyną epidemii miały być osoby nieszczepiące się - za odrę miał odpowiadać wzrost nieszczepionych osób w ostatnim czasie. Rzekomo spadek zaszczepienia dla drugiej dawki do poziomu 93% dla rocznika 2007 miał być przyczyną wystąpienia odry i braku odporności zbiorowiskowej.

Fakty.
Tezy przedstawicieli zdrowia publicznego okazały się być fikcją, a osoby podlegające obowiązkowi szczepień do 19 roku życia w obecnej sytuacji epidemiologicznej nie mają nic wspólnego z odrą 2019.
Liczba osób, które nie odpowiedziały na szczepienie począwszy od 1975 daleko przekracza, tę którą podawali przedstawiciele zdrowia publicznego stawiając KURIOZALNĄ tezę o braku odporności populacyjnej w związku z brakiem zaszczepienia dwóch roczników dwoma dawkami na poziomie ponad 95%. Od wielu lat poziom zaszczepienia jedną dawką, która wg danych GIS chroni 95% populacji sięgał niemal 100%. Trudno stawiać tezy o braku odporności zbiorowiskowej. Roczniki, o których była mowa zostały zaszczepione po urodzeniu.