Lewica: Funkcjonowanie 77 oddziałów położniczych zagrożone

10 Stycznia 2020, 9:00 dziecko noworodek

NFZ planuje, że oddziały położnicze, które przyjmują minimum 400 porodów rocznie będą premiowane finansowo. To zagrożeniem dla 77 oddziałów położniczych, które mogą być wygaszone lub zlikwidowane – podnosiły podczas briefingu prasowego w Sejmie posłanki Lewicy.

Przypomnijmy, że NFZ planuje premiować koncentracje na oddziałach położniczych, by –jak w przypadku POZ- za ciosem płacić za jakość i nie powielać wykonywania tych samych świadczeń w rejonie. Obecnie jest ok. 400 oddziałów położniczych w Polsce i 77 z nich nie spełniłoby progu założonego przez NFZ- wykonywania 400 porodów rocznie. By nie pojawiły się białe plamy, szpital powinien być w odległości nie mniejszej niż 40 km dla pacjentów. W tych ramach nie mieści się  55 placówek, których istnienie „nie ma racjonalnego uzasadnienia” – tłumaczył Prezes NFZ. Więcej o tym pisaliśmy tutaj: A. Niedzielski zapowiada premiowanie koncentracji w oddziałach położniczych

Jak to jest możliwe, że partia rządząca, która odmienia politykę prorodzinną przez wszystkie przypadki chce doprowadzić do zawieszenia tylu porodówek– pytały posłanki Lewicy podczas spotkania z dziennikarzami.

Bezpieczeństwo kobiety w ciąży powinno być priorytetem. Dla kobiety ważna jest także opieka po urodzeniu. Potrzebują wsparcia partnera, męża. Jak mają to zaplanować gdy dzieli ich kilkadziesiąt kilometrów? – pytała posłanka Daria Gosek-Popiołek. Państwo dbające o rodziny inwestuje w najmniejsze porodówki i potrzeby kobiety powinny być na pierwszym miejscu – dodała.

Posłanka Katarzyna Kotula pochodząca z małego miasteczka Gryfino podkreśliła, że kobietom w ciąży z jej okręgu grozi wygaszenie najbliższej porodówki. Tak samo jak grozi to kobietom ze Świnoujścia czy Kamienia Pomorskiego. Jeśli to się stanie wówczas pacjentki do najbliższego, polskiego oddziału położniczego będzie dzielić nawet kilka godzin drogi. Przyszłe matki z tych rejonów będą musiały wtedy urodzić w niemieckich szpitalach, do których droga będzie najszybsza – tłumaczyła.

- Trzeba skończyć z tym, że dowiadujemy się o zamykaniu oddziałów z mediów. Pokażmy ministrowi, że mamy swoje prawa i oczekujemy, że zachowa się fair wobec kobiet. Szpitale już są zamykane, tak samo jak zaczyna się dziać w przypadku porodówek. Kobiety w ciąży nie mają stabilizacji i bezpieczeństwa, które powinno zapewnić im państwo – mówiła Marcelina Zawisza i zapowiedziała, że napisze w tej sprawie do ministra-kolejną już  - interpelację. Udostępni także petycję, pod którą będzie można się podpisać w celu zatrzymania tego procesu.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz