Pilotaż sieci onkologicznej: trudno ocenić efekty, bo dane są niepełne

15 Stycznia 2020, 14:23 rak nowotwór chemioterapia onkologia pacjent kroplówka

Pilotaż krajowej sieci onkologicznej funkcjonuje od lutego 2019 r. jednak trudno jednoznacznie ocenić jego efekty, ponieważ placówki biorące w nim udział podały niepełne dane lub nie można odnieść się do danych sprzed pilotażu, bo nie były systematycznie zbierane. Ministerstwo Zdrowia postanowiło więc o powołaniu komitetu sterującego, by poprawić model organizacji KSO, który ma być wdrożony w całej Polsce po 31 marca 2021 roku. Niewątpliwym sukcesem pilotażu jest skrócenie terminów oczekiwania dla pacjentów.

Wiceminister zdrowia Sławomir Gadomski w środę na spotkaniu z dziennikarzami przypomniał, że  pilotaż od 1 lutego 2019 r. funkcjonuje w woj. dolnośląskim i świętokrzyskim, a od października 2019 r. dołączyły też woj. podlaskie i pomorskie (formalnie Podlaskie od grudnia 2019 r., a w Pomorskiem finalizowane są umowy).

W ramach pilotażu testowany jest nowy model organizacji opieki onkologicznej w pięciu wybranych typach nowotworów - piersi, płuca, jelita grubego, jajnika i gruczołu krokowego. Chodzi o zapewnienie skoordynowanej i kompleksowej opieki w ramach współpracy Wojewódzkiego ośrodka koordynującego i współpracujących ośrodków.  

- Pilotaż jest pewnym poligonem doświadczalnym, polem minowym, przez który chcemy przejść i być może nie raz wybuchnąć na minie, ale jeszcze na etapie pilotażu - podkreślił S. Gadomski.

Jak wskazał Gadomski, obecnie wprowadzono 35 mierników, które przekładają się na 47 kart oceny mierników i 265 wyliczeń dla każdego ośrodka w pilotażu. - Już widzimy, że nie wszystkie mierniki pomagają ocenić jakość. Wydaje się, że zakres mierników będzie mniejszy - zapowiedział.

Jak mówił do pilotażu weszło 6 tys. pacjentów: 4,5, tys. - w woj. dolnośląskim i 1,5 tys. - w świętokrzyskim, a dominują pacjenci z rakiem piersi i płuca.

Zwrócił uwagę, że koszty pilotażu nie są tak wysokie, jak przewidywano. MZ zakładał 40 mln zł, zaś koszt pilotażu to dotychczas 8,5 mln zł.

Co się udało?

Według S. Gadomskiego pilotaż już pokazał, że można zorganizować współpracę między ośrodkami i zapewnić koordynowaną opiekę pacjentom. Za sukces uznał także to, że sprawnie funkcjonują koordynatorzy leczenia już od pierwszej wizyty pacjenta.

Sprawnie funkcjonują także konsylia, także wyjazdowe przy współudziale lekarzy z ośrodków referencyjnych. 

- Mamy infolinię onkologiczną,  której oczekiwali pacjenci, ale na razie cieszy się umiarkowanym zainteresowaniem - wskazał.

Jako sukces ocenił zaś wypracowanie standardów postępowania diagnostyczno-terapeutycznego, protokółu badania histopatologicznego, wzoru wytycznych dokumentacji dla konsyliów oraz wystandaryzowanych badań histopatologicznych.

- Efekty dla pacjentów, które już dziś mogą być zauważalne, to skrócenie terminów, np. dla pierwszorazowych pacjentów z rakiem płuca w Dolnośląskiem skrócił się z 2 miesięcy do 2 dni, skrócenie czasu oczekiwania na badania diagnostyczne, poprawa jakości badań patomorfologicznych, co daje możliwość zastosowania większej możliwości terapii - przekonywał wiceminister.

Co się nie udało?

Wiceminister przyznał, że są też obszary, których nie można uznać za sukces, m.in. brak transparentnej informacji o wynikach pilotażu, także tych mierzalnych. - Brakuje danych sprzed pilotażu, bo nie były nigdy systematycznie zbierane - wskazał.

Rozwiązaniem tego problemu ma być Komitet sterujący pilotażu, który będzie wyposażony w szerze narzędzia analizy, aby spojrzeć np. na ścieżki pacjentów jeszcze przed pilotażem, m.in. jak długo trwała ścieżka pacjenta, ile miał wykonanych badań histopatologicznych i czy terapia była dobrze dobrana.

Komitet będzie też analizował satysfakcję pacjenta. Dziś zajmują się tym wojewódzkie ośrodki koordynujące. W skład komitetu mają wejść przedstawiciele WOK, NFZ, AOTMiT, towarzystw naukowych, organizacji pacjenckich, ale też Rady Dialogu Społecznego.

Mają zostać także określone standardy diagnostyczno-terapeutyczne dla wszystkich 5 nowotworów w pilotażu, ponieważ WOK-i określiły uproszczone standardy w tym zakresie. - To będą wytyczne obowiązujące na podstawie pilotażu i wytycznych towarzystw - mówił wiceminister.

Planowane jest też badanie satysfakcji wśród pacjentów, którzy wzięli udział w pilotażu.

 

Za niska wycena świadczeń

Pilotaż zakłada, że ośrodki, które do niego przystąpią mają współczynnik korygujący podwyższający stawkę za pacjenta w ramach pilotażu. Jednak dyrektor Dolnośląskiego Centrum Onkologii prof. Adam Maciejczyk, zwracał uwagę, że problemem jest zbyt niska wycena diagnostyki i leczenia w onkologii, np. w raku piersi, co kumuluje straty w ośrodkach sieciowych, które szybko diagnozują i leczą, więc przyjmują więcej pacjentek. Jak wyjaśnił, część świadczeń, np. diagnostyka jest finansowanych ryczałtowo, więc szpital szpital nie może wystąpić o rozliczenie nadwykonań.

Wiceminister S. Gadomski zapewniał, że AOTMiT kończy już wycenę świadczeń w onkologii. - Większość zakresów już jest wyceniona. Chcemy onkologię wycenić kompleksowo. W pierwszym półroczu będzie analiza wyników i dalsze decyzje co do taryfikacji - przekonywał.

Prof. A. Maciejczyk zwrócił uwagę, że w jego ośrodku wszyscy pacjenci chcą przystąpić do pilotażu, jednak w innych ośrodkach tak nie jest, co może świadczyć o tym, że się im tego tam nie proponuje, a przecież wszyscy chcą być leczeni w wysokiej jakości.

Według dyr. DCO, sukcesem pilotażu jest poprawa koordynacji między szpitalami, komunikacja z pacjentem i ułatwienie wejścia na ścieżkę onkologiczną, ustalenie wspólnych schematów postępowania. - Koordynatorzy są bardzo zadowoleni z checklist, które wskazują jak przygotować pacjentów na konsylium - mówił. Pomogły one zlikwidować konieczność powtarzania konsyliów. Jak wskazał, w niektórych ośrodkach problemem jest udziałem radioterapeutów w konsyliach.

Zwrócił uwagę, że prowadzone przez ośrodek badanie satysfakcji pacjenta pokazuje zadowolenie pacjentów z opieki i czasu oczekiwania.

Jak mówił, jeden z wniosków z pilotażu, to potrzeba zmiany karty DILO, ponieważ pasuje ona tylko do jednego typu nowotworu.

Zwracał także uwagę na mierniki, które należy rozpatrywać osobno dla różnych grup pacjentów. - Trudno je było określić, zbierać, a jeszcze bardziej analizować - dodał. Wskazał np. na dane o reoperacjach, które jak wyjaśniał nie wynikają wyłącznie z powikłań, ale np. z oszczędzającego sposobu leczenia korzystnego dla pacjenta.

- Nie ma co krytykować, ale trzeba dopracować - stwierdził optymistycznie prof. A.Maciejczyk.

Zaskakujące wnioski

Jak mówił prof. A. Maciejczyk, pierwsze dane z pilotażu pokazały jak duża jest grupa pacjentów zgłaszających się na leczenie w wyższym stopniu zaawansowania choroby, szczególnie w przypadku raka jelita grubego, co wynikać może z niewystarczającej profilaktyki.

- Było dla nas zaskoczeniem, że aż tak wysoka liczba Polaków zgłasza się w wysokim stopniu zaawansowania nowotworu. Dlatego istotna jest Strategia, która stawia na profilaktykę - stwierdził A. Maciejczyk.

Ponadto według onkologów niekiedy problemem jest jakość badań profilaktycznych. Ośrodki muszą weryfikować np. badania patomorfologiczne, z którymi zgłasza się do nich pacjent. Tymczasem od jakości tych badań zależy trafność diagnozy i dobór skutecznej terapii. 

BPO

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz