Pilotaż, który objął całą populację pacjentów. Eksperci nie kryją zachwytu

17 Stycznia 2020, 12:22 mózg

W ramach pilotażu trombektomii mechanicznej, zabieg ten wykonano już u 1111 osób w 17 ośrodkach w całej Polsce, w ciągu ostatnich 10 miesięcy. Tym samym pilotażem objęto większość z kwalifikującej się populacji pacjentów. Eksperci nie kryją zachwytu.

Nic dziwnego, że minister Łukasz Szumowski przy każdej możliwej okazji w liście sukcesów swojego resortu odmienia pilotaż trombektomii mechanicznej przez wszystkie przypadki. Eksperci nie kryją zadowolenia z osiąganych wyników w obszarze świadczeń objętych pilotażem.

-W ciągu 10 miesięcy trwania pilotażu zabieg mechanicznego usunięcia skrzepu wykonano u 1111 pacjentów z udarem niedokrwiennym w 17 ośrodkach w całej Polse – mówił podczas panelu podsumowującego pilotaż w trakcie „Priorytetów w Ochronie Zdrowia 2020”  Andrzej Śliwczyński, zastępca dyrektora Departamentu Świadczeń Opieki Zdrowotnej w NFZ.  -Niedużo, ale to specjalna procedura ostatniego ratunku, do której kwalifikuje się tylko określona grupa pacjentów– tłumaczył.

Skuteczność zabiegów powyżej światowej średniej

Dla wyników pilotażu najważniejszy jest odsetek osób, które przeżyły. Jak przekonywał A. Śliwczyński, odsetek zgonów po zabiegu trombektomii mechanicznej na świecie waha się między 34-39 proc.

-U nas wynik ten oscyluje w granicy 20 proc. – mówił  i przekonywał, że jest to efekt pilotażu i tego, że zabieg trombektomii wykonują jedynie ośrodki eksperckie i lekarze, którzy mają doświadczenie w wykonywaniu tej metody terapii

- Udary mózgu to największy czynnik powodujący niepełnosprawność na świecie. Jednocześnie 30-40 proc. pacjentów z udarem wraca na świecie do pełnej sprawności po zabiegu trombektomii mechanicznej. Takich wyników w Polsce jeszcze nie ma. Usilnie czekamy na te dane – mówił Bartosz Karaszewski, kierownik Katedry Neurologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.

Cały pilotaż kosztował publiczną ochronę zdrowia łącznie 27 mln zł. Procedura wyceniania jest na 30 tys. zł za świadczenie.

1,1 tys. pacjentów – czy to dużo?

W Polsce różne szacunki wskazują na konieczność wykonania tego zabiegu u 1500-2000 pacjentów rocznie. 1,1 tys. świadczeń tego zabiegu dla pacjentów to już lwia część kwalifikujących się pacjentów. Warto podkreślić, że pilotaż wystartował w 7 ośrodkach. Pozostałe dziesięć zostało włączone do pilotażu w następnych miesiącach. Na dzień dzisiejszy Polska jest osieciowana w taki sposób, że każdy pacjent kwalifikujący się ma szansę na wykonanie tej procedury.

- W Polsce powinno wykonywać się ok. 1500-200 trombektomii mechanicznej . To świadczenie tylko dla niewielkiej liczby pacjentów. Na ten moment jesteśmy w stanie zapewnić leczenie odpowiednie do obecnego zapotrzebowania pacjentów.

– mówiła Agnieszka Słowik, konsultant krajowy w dziedzinie neurologii, kierownik Katedry i Kliniki Neurologii UJ CM.

Mamy specjalistyczne ośrodki. Co dalej?

- Dobre osieciowanie placówek, mieć dobrą łączność tak by był lepszy dostęp do teleradiologii oraz poprawa transportu między ośrodkami. Tutaj świetnie układa się współpraca z Lotniczym Pogotowiem Ratunkowym, którzy odpowiadają za transport  ok 30-40 proc. pacjentów, którym świadczony jest zabieg trombektomii – mówiła krajowa konsultant w dziedzinie neurologii.

-Nie możemy odrywać trombektomii od całościowych udarów. Bardzo brakuje systemu koordynowanej opieki nad pacjentem z udarami mózgu – mówił Bartosz Karaszewski. Przekonuje on, że cały proces, od transportu pacjenta, przez diagnozę i wybór leczenia powinien zostać skoordynowany w jeden system.

2-4 tys. niepełnosprawnych rocznie mniej? Odpowiedzią są miary jakości

Po ośrodkach specjalistycznych, w ocenie ekspertów kolejnym krokiem powinny być lokalne oddziały ratunkowe.

-Lokalne oddziały udarowe to miejsce, gdzie możemy zrobić największy „uzysk społeczny” – przekonywali eksperci.

W ich ocenie instrastruktura już jest. W 2018 r. mieliśmy ponad 180 oddziałów udarowych w całej Polsce, a większość z tych oddziałów ma dostęp do odpowiedniej infrastruktury diagnostycznej i wykwalifikowanych radiologów. –

Bartosz Karaszewski sugeruje by skomponować zasady parametryzacji, standardy postępowania i finansowania dla całego systemu – szczególnie dla najbardziej newralgicznych punktów – lokalnych oddziałów udarowych.

- Mamy ogromną dysproporcję w jakości działania lokalnych oddziałów udarowych w zakresie wielu parametrów. Dla większości mamy w literaturze opisaną matematykę skuteczności – przekonywał i tłumaczył, że dzięki wprowadzeniu minimum miar (jak np. o ile zmniejsza się odsetek śmiertelności w danym przypadku czy jak zwiększa się szansa na pełną poprawę zdrowia) to całościowo uzyskamy większą skuteczność w leczeniu udarów.  

-Osiągnijmy pewną średnią w całym kraju. Przy obecnej infrastrukturze można to zrobić. Gdyby wprowadzić miary w zakresie 10 parametrów to realne jest osiągnięcie „uzysku” 2-4 tys. pacjentów pozostających samodzielnie, każdego roku – przekonywał

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz