Choroby autoimmunologiczne: eksperci potrzebują mieć wybór, by leczyć optymalnie

20 Stycznia 2020, 13:58

Dostępność wielu leków pozwala na dobranie jak najbardziej optymalnego leczenia w kolejnych liniach w przypadku chorób autoimmunologicznych, np. łuszczycy czy RZS – przekonują eksperci postulując wprowadzenie kolejnych leków do refundacji. Wskazują także na potrzebę zniesienia ograniczeń czasowych w podawaniu leków w programach lekowych czy wprowadzenie monitorowania poziomu leku.

Personalizacja leczenia w obszarze chorób autoimmunologicznych była tematem jednego z paneli podczas konferencji Priorytety w ochronie zdrowia 2020.

Izabela Obarska, ekspert w ochronie zdrowia przypomniała, że choroby autoimmunologiczne w krajach rozwiniętych są na III miejscu pod kątem zachorowań. W Polsce choroby te dotykają ok. 1,5 mln pacjentów i są to choroby przewlekłe. - Dostępność do leczenia zwiększa się z roku na rok, z ostatnich lat w łuszczycy, w chorobie Leśniowskiego - Crohna, w zapaleniu stawów, jednak nadal odbiegamy znacząco od poziomu Europy – mówiła I. Obarska.

- To co staraliśmy się robić, to dopuszczać kolejne leki, aby była większa możliwość i kolejne linie leczenia możliwe u kolejnych pacjentów, czyli to jest właśnie indywidualizacja terapii i to że nie każdy pacjent na dany lek zareaguje – stwierdził wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski.

Jak mówił, w wielu zakresach pieniądze są wydawane nieskuteczne, bo trudno stwierdzić jak pacjent zareaguje na leczenie, więc konieczne są kolejne leki z innym mechanizmem działania. Podkreślał, że w innych krajach również rozpoczyna się leczenie od tańszych leków, tam gdzie możliwa do leczenia jest największa grupa pacjentów, a potem przechodzi się na kolejne leki.

- Staramy się dopuszczać nowe leki, także po to, aby było taniej – wyjaśniał wiceminister.

- Mam nadzieję, że trochę leków wejdzie w tym roku, bo są dedykowane tej samej populacji, ale z innym mechanizmem działania i często są skuteczniejsze. Niektóre z potwierdzoną wyższą skutecznością w badaniach klinicznych – zapowiedział minister.

Łuszczyca – choroba stygmatyzująca społecznie

Z kolei prof. Witold Owczarek, kierownik Kliniki Dermatologicznej Wojskowego Instytutu Medycznego, Centralny Szpital Kliniczny MON, ocenił, że chorych w Polsce jest ok. 1 mln, a ok. 300 tys. - to chorujący ciężej. Jak podkreślał, łuszczyca jest niestety wśród chorób stygmatyzujących społecznie.

W jego ocenie, na razie personalizowane leczenie nie jest możliwe, ponieważ są heterogenne grupy pacjentów, nie ma znaczników genetycznych czy morfologicznych.

- Potrzebujemy coraz więcej nowych terapii, bo są pacjenci odporni na te dostępne obecnie. Czekamy ciągle na nowe terapie, całą grupę interleukiny 23, które wydają się bardzo efektywne jeżeli chodzi o pierwsze badania kliniczne – wskazał.

Jak mówił nowe terapie pojawiają się też w AZS, bielactwie, łysieniu plackowatym.

- Jeżeli chodzi o dostęp w zakresie personalizacji leczenia, to szeroki wachlarz terapii powinien być tu pomocny - stwierdził.

Prof. W. Owczarek wyjaśnił w rozmowie z Polityką Zdrowotną, że inhibitor interleukiny IL-23 to nowa grupa leków, którą tworzą przede wszystkim trzy leki. Te leki są zarejestrowane ale jeszcze nie refundowane. - Wydaje się, że są to preparaty które mają większą efektywność niż preparaty, które są dostępne do tej pory – mówił i dodał, że chodzi o wyższą skuteczność biorąc pod uwagę wskaźniki czysta skóra/prawie czysta skóra. - Patrzymy na tę jakość życia, na którą przekłada się brak zmian skórnych i w tym aspekcie tego parametru jest to grupa, która na dzień dzisiejszy wydaje się wybijająca - stwierdził.

- Byłyby to leki dla wszystkich chorych na ciężką łuszczycę plackowatą. Badania pokazują, że są to leki skuteczne także w II linii leczenia i takie leczenie w tym aspekcie też byłoby dobre – mówił prof. W. Owczarek.

Dodał, że chodzi też o preferencje dotyczące stosowania. - Stosuje się je na początku co 4 tygodnie, a potem co 3 miesiące, co jest pewną wygodą jeżeli chodzi o stosowanie leku dla pacjenta - wskazał.

Także Dagmara Samselska, przewodnicząca Unii Stowarzyszeń Chorych na Łuszczycę podkreślała w rozmowie z Polityką Zdrowotną potrzebę wprowadzenia do refundacji nowych leków z grupy inhibitorów interleukiny 23. - Lek nie jest jeszcze refundowany, ale jako pacjenci, którzy czekają na najnowsze terapie mamy nadzieję, że wkrótce zostanie wprowadzony do refundacji - mówiła.

- Inhibitory interleukiny 23 mają dużo większą skuteczność niż poprzednie terapie, ale też wypełniają taką lukę, która jest spowodowana tym, że poprzednie terapie już nie działają - dodała.

Jak wyjaśniła, „potrzebne są one pacjentom, którzy mają bardzo mocno nasiloną łuszczycę, bo to są leki, które pozwalają w bardzo szybkim czasie osiągnąć bardzo dobre efekty, nawet efekt czystej skóry”.

- Są badania porównawcze, które pokazują, że ta wyższa skuteczność jest i utrzymuje się na dłużej na takim wysokim poziomie, nawet do trzech lat. Tutaj widać tę wysoką skuteczność w porównaniu do innych leków. Istotne jest też to, że te leki utrzymują bardzo długo tę skuteczność  przy okazji nie generując tak dużych skutków ubocznych – zaznaczyła.

- Mamy nadzieję, że pan minister rozumiejąc nasze problemy, przychyli się do naszych postulatów - dodała.

Wiceminister M. Miłkowski potwierdził, że inhibitory interleukiny 23 są w procesie decyzji o ewentualnej refundacji.  - Jeżeli jesteśmy już w negocjacjach, to w tym roku decyzja będzie - zapowiedział.

RZS a personalizacja leczenia

Z kolei dr Marcin Stajszczyk, przewodniczący Komisji ds. Polityki Zdrowotnej i Programów Lekowych Polskiego Towarzystwa Reumatologicznego wyjaśnił, że reumatoidalne zapalenie stawów dotyczy ok. 300 tys. chorych w Polsce. Jak mówił, to pacjenci z różnym profilem serologicznym, więc odpowiedź na leczenie jest różna.

Wyjaśnił, że w tym roku planowana jest zmiana rekomendacji i wprowadzenie zasady, że pacjenci będą potrzebowali wielu różnych leków o różnych mechanizmach działania, aby utrzymać jak najdłużej remisję, ponieważ ważne jest to, aby móc zaproponować pacjentowi na kolejnych etapach leczenia kolejne leki, które nie muszą być bardziej skuteczne, ale mają inny mechanizm działania.

- Dostępność wielu leków pozwala na dobranie jak najbardziej optymalnego leczenia u konkretnego pacjenta w danym momencie - wskazywał.

Prof. Marek Brzosko, konsultant krajowy w dziedzinie reumatologii także przyznał, że personalizacja jest trudna, ponieważ u różnych pacjentów różne leki są skuteczne na różnych etapach. Dodał, że problemem jest też spadek skuteczności leku, co wynika często z nieprzestrzegania przez pacjentów zaleceń co do stosowania terapii, np. zmniejszania samodzielnie dawek.

Monitorowanie poziomu leku

Prof. Jarosław Reguła, konsultant krajowy w dziedzinie gastroenterologii podkreślał, że np. w chorobie Leśniowskiego- Crohna są dostępne 4 leki biologiczne od ubiegłego roku, co daje możliwość leczenia w różnych schematach, jednak są tylko przesłanki, a nie ma pewności, który lek będzie skuteczniejszy u danego pacjenta.

- Terminem personalizacja objąłbym coś, co jest jeszcze niedostępne, czyli monitorowanie poziomu leków u pacjenta i przeciwciał przeciwko lekowi, bo gdy dany lek biologiczny przestaje działać, nie wiemy do końca dlaczego tak jest i działamy często trochę na ślepo podwyższając dawkę lub zmieniając lek. A musimy pamiętać, że mamy cztery leki, ale są na całe życie, więc jeden lek trzeba maksymalnie wykorzystać u pacjenta, a nie od razu z niego rezygnować – mówił prof. J. Reguła.

Ponadto zwrócił uwagę, że obecnie w refundacji brakuje leku w postaci doustnej, a niektórzy pacjenci obawiają się podawania leku dożylnie.

Ograniczony czas terapii

Eksperci zwracali uwagę na ograniczenie w programach lekowych jakim jest czas podawania leku. Prof. J. Reguła podkreślał, że wymaga to zniesienia.

- Idealnie byłoby, gdyby u pacjenta, u którego trafiliśmy z lekiem, nie odstawiać leku, a to wymuszają  programy lekowe po roku, po dwóch. Odstawienie powoduje wytwarzanie przeciwciał - mówił.

Także M. Stajszczyk stwierdził, że sukcesem byłoby zniesienie ograniczenia czasu leczenia. - Po odstawieniu leku u wielu chorych bardzo często szybko dochodzi do remisji i na tym samym leku już tej skuteczności nie udaje nam się osiągnąć – mówił i dodał, że wówczas trzeba często podać inny droższy lek. Również prof. Brzosko postulował wydłużenie czasu leczenia w programach lekowych.

BPO

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz