J. Pinkas o wirusie z Chin: analizujemy sytuację wspólnie z instytucjami na całym świecie

21 Stycznia 2020, 16:06 Pinkas

- Analizujemy sytuację wspólnie z instytucjami na całym świecie - zapewnił Główny Inspektor Sanitarny Jarosław Pinkas pytany przez dziennikarzy o nową odmianę koronawirusa z Chin. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), jak i chińskie władze sanitarne potwierdziły, że wywołująca zapalenie płuc nowa odmiana koronawirusa podobna do SARS może się rozprzestrzeniać między ludźmi. W Wuhan, gdzie wybuchła epidemia, doszło do czwartego zgonu z powodu tego zakażenia.

- Analizujemy sytuację wspólnie z instytucjami na całym świecie. Jesteśmy absolutnie na bieżąco z ICDC i CDC. Patrzymy na to, co się dzieje na lotniskach. Uczuliliśmy nasz personel latający, żeby sprawozdawał nam np. że na pokładzie samolotu jest osoba, która może mieć symptomy związane z chorobą wywołaną przez koronawirus - mówił we wtorek dziennikarzom J. Pinkas.

Dodał, że "tej chwili są niepokojące dane, z wczoraj, że wirus może być transmitowany miedzy ludźmi".

Jak mówił, w Chinach z powodu obchodów Nowego Chińskiego Roku jest wzmożona migracja, która "może spowodować zwiększenie łatwości transmisji tego wirusa".

- Zachowujemy daleko idący spokój i będziemy analizować sytuację wspólnie z całą Europą i całym światem - stwierdził J. Pinkas.

- Najważniejsze jest to, abyśmy umiejętnie rozpoznawali tego wirusa i uczulali lekarzy, że np. zapalenie płuc po powrocie z Chin może być wywołane właśnie tym wirusem - dodał.

- Zawsze jest tak, że w momencie pojawienia się tego rodzaju wirusa, postępowanie linii lotniczych musi być globalne. Są jasne wytyczne. Czasami nawet bada się temperaturę ciała wszystkich osób, które lądują na lotnisku. My oczywiście jesteśmy do tego przygotowani, natomiast nie będziemy tego robić wcześniej niż inni i wyprzedzać racjonalnych decyzji - podkreślił minister.

Jednocześnie przyznał, że LOT lata do Pekinu w związku z czym GIS uczulił stację graniczną inspekcji sanitarnej na Okęciu.

Jak radził, lepiej by było, aby osoby, które mogą swoją podróż odłożyć w czasie, nie leciały na razie do Chin. Dodał, że szczególnie chodzi o osoby z deficytami odporności, które byłyby najbardziej wrażliwe na ten wirus. - Chodzi o osoby w wieku podeszłym, leczone chemioterapeutykami - wyliczał.

BPO

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz