J. Pinkas o e-papierosach: wiemy już, że są papierosami inicjacyjnymi, a nie służą rzucaniu nałogu

23 Stycznia 2020, 16:25 papierosy palenie zakaz palenia

- Wiemy, że e-papierosy są już papierosami inicjacyjnymi. Nie służą rzuceniu nałogu, ale jest to papieros, który zachęca do tego, aby palić, że ten ładny przedmiot jest modny - stwierdził Główny Inspektor Sanitarny Jarosław Pinkas.

J. Pinkas, który wziął w czwartek udział w debacie dotyczącej nikotynizmu zorganizowanej przez Naczelną Radę Lekarską, podkreślił w rozmowie z dziennikarzami, że "lekarze mają wielką rolę do odegrania w zwalczaniu tego nałogu, który powoduje, ze co roku 70 tys. Polaków umiera z powodu chorób odtytoniowych".

- Mam jednoznaczne stanowisko dotyczące reklam e-papierosów i nowatorskich wyrobów tytoniowych w stosunku do młodzieży. Mamy obecnie bardzo niebezpieczna sytuację związana z tym, że jest 40 smaków, nowa firma, agresywny marketing skierowany do młodzieży - mówił.

- Wiemy już, że e-papierosy są już papierosami inicjacyjnymi. Nie służą rzuceniu nałogu, ale jest to papieros, który zachęca do tego, aby palić, że ten ładny przedmiot jest modny. Nie możemy sobie na to w tej chwili pozwolić. Wiemy, że jest to niebezpieczne - wskazał.

Dodał, że zanotowano w Polsce już dwa przypadki hospitalizacji spowodowane używaniem e-papierosów wśród młodych osób w podwarszawskim szpitalu. - I to na pewno nie były  osoby, które rzucały palenie, ale był to dla nich papieros inicjacyjny - podkreślił.

Jak przypomniał, w Stanach jest już kilka tysięcy przypadków evali i kilkadziesiąt przypadków zgonów w USA. - I oczywiście wszyscy mówią, że to była mieszanka, którą młodzież tworzyła sama. Pewnie jest to prawda, natomiast my mamy być mądrzejsi przed szkodą, mamy pokazywać, że jest to zagrożenie. Rodzice powinni wiedzieć, że w e-papierosie nie ma nic dobrego, że nie jest to tylko para wodna, ale cała masa różnych substancji toksycznych, że młodzież i dzieci mogą komponować bardzo niebezpieczne koktajle, które później się vap-uje, czy też wdycha - przekonywał J. Pinkas.

- My mamy obowiązek informowania o zagrożeniach i będziemy to robić w sposób pryncypialny - zapowiedział.

Jak poinformował, zwrócił się z konsultantem krajowym w dziedzinie anestezjologii do wszystkich szpitali o to, aby raportowały przypadki powikłań po e-papierosach.

J. Pinkas przypomniał, że Polska ma 10 lat na to, by była wolna od tytoniu, czyli aby paliło mniej niż 10 proc. populacji. - To musi być polityka podatkowa, edukacyjna, to musi przestać być modne. To jest obecnie coś, co socjalizuje młodzież, ładne przedmioty, które nie kojarzą się z niczym złym. Niestety jest też czarny rynek papierosów ze wschodu  - wskazywał.

Według niego, cena w istotny sposób ogranicza dostęp do palenia. - Niezwykle ciesze się, że nastąpi podwyżka akcyzy na alkohol, papierosy i także e-apierosy, a także wejdzie opłata od słodzonych napojów, tzw. sugar-tax. Wiemy, że na całym świecie jest to skuteczne. Skutki uboczne to omijanie zakupów w oficjalnych miejscach,ale będziemy starali się to uszczelnić - wskazywał.

Badania NIZP-PZH wśród młodzieży: ponad połowa przynajmniej raz w tygodniu sięga po e-papierosa

Dyrektor NIZP-PZH Grzegorz Juszczyk także mówił o działaniach Instytutu przeciwdziałających używaniu e-papierosów.

Jak poinformował, Instytut prowadzi obecnie na zlecenie ministra zdrowia badania na temat korzystania z e-papierosów i nowatorskich wyrobów tytoniowych przez polskie dzieci i młodzież w 3 miastach: Warszawie, Lublinie i Kielcach, w grupie osób 15-18 lat. 

- Wstępne wyniki są dramatyczne; 56 proc. badanych wskazało, że przynajmniej raz w tygodniu korzysta z e-papierosów. 40 proc. deklaruje, że już próbowało rozstać się z tym nałogiem. A jedna trzecia z grupy, która jeszcze nie pali e-papierosów, mówi, że jednak po nie sięgnie ze względu na bardzo silną presję płynącą z grupy rówieśniczej. Zaledwie 3 proc. badanych nastolatków deklaruje, że nikt z ich znajomych nie używa e-papierosa - wyliczał.

Dodał, że młodzi ludzie nie potrafili wskazać na żaden argument, który mógłby spowodować rozważenie decyzji o rezygnacji z e-papierosów lub powstrzymania się przed wapowaniem. Ok. 20 proc. pytanych wskazało, że takim argumentem mogłaby być poważna choroba własna, a w przypadku dziewcząt - ciąża.

G. Juszczyk wyjaśnił, że to wstępne wyniki z badania ponad 540 osób, a w sumie badanie obejmie 10 tys. osób.

- Wykreowana została przez działania marketingowe pewnego rodzaju moda wśród młodych ludzi - stwierdził. Jak poinformował, Ministerstwo zdrowia szykuje kampanię edukacyjną w mediach społecznościowych pokazującą konsekwencje korzystania z e-papierosów.

Zwrócił uwagę na to, że nie ma rejestrów, ani kontroli nad tym, "jakie substancje znajdują się w tych urządzeniach". 

- Ciągle nie mamy funduszu publicznego, który finansowałby obiektywne badania dotyczące e-papierosów (...). Badania są często pośrednio lub bezpośrednio finansowane przez przemysł tytoniowy, co musi rodzić zastrzeżenia co do ich obiektywizmu - dodał. Jak mówił, wiąże tu nadzieję z kolejnymi konkursami organizowanymi przez Agencję Badań Medycznych. 

BPO

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz