Dyrektor ds. zdrowia publicznego KE m.in. o planach zapewnienia szybkiego i powszechnego dostępu do nowoczesnych leków

12 Lutego 2020, 9:25

Polityka ZdrowotnaZaczynamy naszą rozmowę w nietypowej sytuacji - w Europie odnotowano pierwsze przypadki koronawirusa. Mamy do czynienia z realnym zagrożeniem epidemiologicznym, medialną sensacją, czy może sytuacja jest bardziej złożona?

John Ryan: Światowa Organizacja Zdrowia (World Health Organization - WHO) zdecydowała o wprowadzeniu stanu wyjątkowego, w związku z koronawirusem, tym samym uznała ten patogen za zagrożenie dla zdrowia publicznego o znaczeniu międzynarodowym. Nie należy jednak popadać w panikę. Sytuacja jest stale kontrolowana, wprowadzane są odpowiednie środki ostrożności. Zgadzam się ze słowami Dyrektora Generalnego WHO, dr Tedrosa Ghebreyesus’a, odnoszące się do obecnej sytuacji związanej z koronawirusem - „To czas na fakty, a nie strach”.  

PZ: Jak wygląda obecnie sytuacja w Europie?

JR: W Europie, jak do tej pory potwierdzono kilka przypadków. Osoby te zostały hospitalizowane. Przypuszczamy, że ta liczba będzie się powiększać, dlatego tak istotne jest dla nas teraz, aby lekarze wiedzieli jak postępować z takimi pacjentami.

Oprócz tego, jest bardzo wiele rzeczy, o które trzeba wcześniej zadbać w przypadku pandemii, np. jeśli jest to możliwe do wykonania - przyspieszeniu ulega przygotowywanie przyszłego schematu leczenia. Mamy odpowiednie przepisy w ustawodawstwie farmaceutycznym, które na to pozwalają. Mamy również nasz program badawczy, gdzie możemy przyspieszyć, jak stało się w przypadku Eboli i opracowania szczepionek i leczenia. Istnieje też bardzo wiele aspektów politycznych, których dotyka obecna sytuacja - chodzi na przykład o swobodne przemieszczanie się ludzi i swobodny przepływ towarów, decyzje dotyczące zakazu dużych wydarzeń masowych czy zamykania szkół. Są to rozwiązania, które powinny zostać wzięte pod uwagę. Jednak decyzje dotyczące tych kwestii powinny być podejmowane w oparciu o sprawdzone informacje i dowody naukowe, m.in. odnoszące się do stopnia zakaźności wirusa. Dzisiaj nie wiemy jeszcze wszystkiego - w Europie było jak do tej pory tylko kilka przypadków zachorowań na koronawirusa.

PZ: Czy KE ma specjalny system komunikacji z państwami członkowskimi UE w sytuacjach podobnych do tej, z którą mamy do czynienia dzisiaj?

JR:  Wewnątrz Unii Europejskiej od 2013 roku istnieje system nadzoru, który pozwala UE na kontrolę chorób zakaźnych - nadzór dotyczy 50. zdefiniowanych jednostek chorobowych, na temat których gromadzone są dane. W ramach tego narzędzia mamy również system ostrzegawczy, który mówi, że jeśli wystąpi transgraniczne zagrożenie związane z którąś z tych 50. chorób, lub zagrożenie spowodowane nieznanym patogenem, państwa członkowskie UE są zobligowane do wzajemnego raportowania poprzez system. Jest to poufny i wysoko chroniony system,. Dodatkowo, system zawiera specjalny moduł, służący do wymiany wprowadzonych środków zaradczych tzn. jeśli np. Polska wprowadzi rekomendacje dla lekarzy lub podróżnych odnoszące się do postępowania w przypadku danej choroby zakaźnej, musi o tym poinformować przez system. Wszystkie działania państw członkowskich koordynowane są przez Komitet Bezpieczeństwa Zdrowia (Health Security Committee).

PZ: Koronawirus podlega tym regulacjom?

JR: Tak, oczywiście.

PZ: Spotkaliśmy się dzisiaj, aby rozmawiać m.in. o profilaktyce nowotworów, której poświęca się coraz więcej uwagi - głównie za sprawą nieustająco rosnącej zachorowalności na wiele rodzajów nowotworów. „Europe will take the lead in the fight against cancer” to zdanie, które wypowiedziała podczas swojego przemówienia inauguracyjnego Ursula von der Leyen - Przewodnicząca Komisji Europejskiej. Czy oznacza to, że najbliższych latach możemy liczyć na zintensyfikowane działania w zakresie prewencji pierwotnej i wtórnej nowotworów? Jeśli tak, na czym będą one polegały?

JR: To zdanie dotyczy czterech różnych wymiarów. Pierwszy to prewencja - ponieważ bardzo wielu nowotworom można zapobiec i oczywistym jest, że inwestowanie w efektywną prewencję jest jedną z najistotniejszych kwestii. Może się to odbywać na wiele sposobów m.in. poprzez promocję zdrowia, ale także ułatwianie prozdrowotnych wyborów w codziennym życiu, np. poprzez ograniczenia dotyczące słodzonych napojów. Kolejnym ważnym wymiarem odnoszącym się do wypowiedzi Przewodniczącej KE jest wczesne wykrywanie chorób nowotworowych. Ta kwestia dotyczy w dużej mierze dostępności i jakości badań przesiewowych. Trzecim z obszarów jest promowanie nowoczesnego i innowacyjnego leczenia onkologicznego i upewniania się, że to leczenie jest dostępne - istnieją ogromne różnice - dotyczące wszystkich aspektów, o których wspomniałem - pomiędzy krajami członkowskimi. Dlatego tak ważnym jest dla nas podejmowanie działań znoszących te nierówności. W końcu ostatnim - czwartym - obszarem jest przeżywalność w chorobach nowotworowych. Coraz więcej osób żyje z chorobą nowotworową i jest wyleczonych. Chcemy, aby osoby te mogły powracać do swoich miejsc pracy, aby nie miały problemów w związku z chorobą, np. z zaciągnięciem kredytu w banku. W tym obszarze chcemy położyć także nacisk na zapewnienie odpowiedniej opieki paliatywnej pacjentom, a także wsparcia ich rodzin i środowiska, które bardzo często zapewniają pacjentom bardziej nieformalną, ale równie potrzebną opiekę.

PZ: W dyskusji publicznej pojawiają się głosy, aby Unia Europejska dotowała systemy opieki zdrowotnej poszczególnych krajów członkowskich w celu niwelowania nierówności
w zdrowiu. Czy uważa Pan, że to dobry i wykonalny pomysł, w szczególności w kontekście onkologii?

JR: Z prawnego punktu widzenia, Unia Europejska nie ma takiej możliwości. Traktaty europejskie stanowią, że państwa członkowskie same odpowiadają za organizację systemów opieki zdrowotnej i dostarczanie obywatelom świadczeń medycznych. Pomocną kwestią mogą być natomiast opublikowane przez nas dane dotyczące wydajności systemów opieki zdrowotnej. Wynika z nich, że 1/5 wydatków na zdrowie jest nieefektywna. Co to dokładnie oznacza? Trzeba szczegółowo przyjrzeć się każdemu z krajów, ale jeśli pomyślimy o tym, że 1/5 wydatków mogłaby być lepiej zainwestowana, na pewno zmiana w tym zakresie jest warta uwagi.

PZ: Czy nie uważa Pan, że zdrowie jest ciągle za mało obecne w programach i strategiach UE?

JR: Mamy nową Komisję, która działa od grudniu ubiegłego roku - zdrowie jest widocznym elementem jej portfolio, przygotowanego na następne 5 lat. Przede wszystkim mamy Europejski Plan Nowotworowy. Po drugie mamy „Green deal” - dokument, który będzie uwzględniał np. lepszą i silniejszą legislację na rzecz mniej zanieczyszczonego środowiska, ale również inicjatywę „od pola do widelca” („farm to fork initiative”), polegającą na poprawie łańcucha zaopatrzenia w żywność –  alternatywy dla pestycydów, czy promowaniu zdrowego żywienia. Trzeci element zdrowotny to „Cyfrowa Europa” („Digital Europe”) - który pozwoli na lepsze wykorzystanie danych zdrowotnych, np. na potrzeby badań klinicznych, leczenia czy nauki. Ten cel może być osiągnięty poprzez elektroniczną dokumentację medyczną i lepsze elektroniczne rejestry danych medycznych. Są to obszary, które KE będzie wspierać. Mogę też dodać, że działania dotyczące szczepień i drobnoustrojowej oporności lekowej, która jest obecnie jednym z największych wyzwań zdrowia publicznego, będą kontynuowane. Ponadto planowane są również reformy ustawodawstwa farmaceutycznego, tak aby najnowsze metody leczenia były dostępne dla pacjentów w sposób szybki i powszechny. Jest wiele przykładów, które pokazują, że zdrowie jest rdzeniem bardzo wielu inicjatyw, które będą podejmowane przez KE na przestrzeni przyszłych 5 lat.

PZ: Czy nie uważa Pan, że w kontekście kryzysu klimatycznego nakłady na zdrowie w budżecie unijnym powinny być znacznie wyższe?

JR: Komisja Europejska zaproponowała unijny budżet na kolejne 7 lat. Przewidziano w nim dedykowany program zdrowotny w ramach funduszu społecznego UE, z alokacją środków około 52 milionów euro na rok. Przewidziano też inne fundusze, rozlokowane w budżecie UE, mamy np. Program Horizon Europe Health Strand, w którym jest 7,7 mld euro na 7 lat. Są również fundusze w ramach polityki rolnej. To tylko niektóre źródła funduszy, z których poszczególne państwa będą mogły uzyskać wsparcie w przeprowadzaniu własnych reform, np. związanych ze zmianami klimatycznymi. Są to znaczące kwoty.

PZ: Jak będzie wyglądała współpraca w zakresie zdrowia publicznego po Brexicie?

JR: Brexit miał miejsce z końcem stycznia tego roku. Teraz czeka nas przejściowy okres wynoszący prawie jeden rok - kiedy prawo unijne będzie dotyczyło jeszcze Wielkiej Brytanii, ale nie będzie ona już aktywnym uczestnikiem procesów politycznych wewnątrz UE. W czasie tego czasu, porozumienie pomiędzy Wielką Brytanią i UE będzie negocjowane - w tym momencie nie wiemy jeszcze jaki będzie rezultat tych negocjacji, nie mniej obydwie strony są zainteresowane wypracowaniem jak najlepszego dla nich kompromisu.

Rozmawiał: Paweł Koczkodaj

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz