Dyrektor Biura WHO w Polsce: wprowadzenie sugar tax to ważna inicjatywa

24 Lutego 2020, 12:38 paloma cuchi

Przyjęcie ustawy wprowadzającej tzw. sugar tax to ważna inicjatywa, zgodna z rekomendacjami WHO - podkreśla w rozmowie z Polityką Zdrowotną Dyrektor Biura Światowej Organizacji Zdrowia w Polsce dr Paloma Cuchi. Mówi także o wyzwaniach dla sektora zdrowia publicznego w Polsce oraz zagrożeniach związanych z epidemią koronawirusem z Wuhan.

 

 

Polityka Zdrowotna: Jakie są obecnie według Pani największe wyzwania sektora zdrowia publicznego w Polsce?

Paloma Cuchi: W Polsce na przestrzeni ostatnich lat wiele wskaźników zdrowotnych uległo poprawie, np. wzrosła oczekiwana długość życia, natomiast zmniejszeniu uległa umieralność determinowana czynnikami, którym możemy zapobiegać. W 2017 roku Polska zdecydowała o wzroście publicznych wydatków na zdrowie do 6 proc. PKB do 2024 roku. Zwiększenie nakładów na zdrowie to okazja do dalszego wzmacniania tego obszaru w Polsce. Dodatkowe środki ułatwiają przeprowadzanie ważnych zmian systemowych, np. reformy podstawowej opieki zdrowotnej, ale także pozwalają na pewne wyjątki we współpłaceniu.

W Polsce przeprowadzanych i planowanych jest obecnie wiele reform, które mają za zadanie sprostać najpilniejszym wyzwaniom zdrowotnym, takim jak np. zbytnia zależność systemu od działania jednostek w tzw. trybie ostrym, w porównaniu z innymi rodzajami opieki - opieką ambulatoryjną czy długoterminową. Ważne zagadnienia, nad którymi trwają obecnie intensywne prace, to braki kadrowe, wzmocnienie działań nakierowanych na promocję zdrowia czy prewencję chorób. W przypadku braków kadr medycznych, WHO szacuje, że do 2030 roku na całym świecie będzie brakowało około 18 milionów pracowników.

Interesującym rozwiązaniem jest wprowadzona niedawno e-recepta, która bez wątpienia jest innowacyjnym rozwiązaniem i krokiem w kierunku rozwoju e-zdrowia w Regionie Europejskim Światowej Organizacji Zdrowia.

Podobnie jak w przypadku wielu państw członkowskich Unii Europejskiej, Polska mierzy się także z socjoekonomicznymi nierównościami w zdrowiu, wysokimi wskaźnikami otyłości, rosnącym obciążeniem zdrowia psychicznego oraz starzeniem się społeczeństwa, co w znacznym stopniu nadwyręża środki przeznaczone na zdrowie.

PZ: Wspomniała Pani o otyłości. Kilka dni temu Sejm zagłosował za przyjęciem ustawy wprowadzającej tzw. „podatek cukrowy”. Czy to słuszny kierunek? 

PC: To ważna inicjatywa, o której dużo mówi się w ostatnich dniach w przestrzeni publicznej. Tzw. „podatek cukrowy” to narzędzie rekomendowane przez WHO - istnieje bardzo wiele dowodów pokazujących pozytywne efekty zdrowotne wprowadzenia takiego rozwiązania. Bardzo cieszę się, że ta rekomendacja WHO została uwzględniona przez polski rząd w pracach na rzecz ograniczenia otyłości i innych chorób cywilizacyjnych w kraju. Ponadto, pozytywną zmianą jest również podniesienie akcyzy na alkohol i papierosy od początku 2020 roku. 

PZ: No właśnie - papierosy - tutaj też jest jeszcze wiele do zrobienia - około ¼ dorosłych Polaków nadal pali. Jak wiemy z danych epidemiologicznych, umieralność na raka płuca spada wśród mężczyzn, ale pozostaje właściwie stała w przypadku kobiet, co może oznaczać, że kobiety nie przestają palić. Jakie mogą być przyczyny tego zjawiska?

PC: To co dzisiaj obserwujemy w kontekście raka płuca wśród kobiet jest wynikiem epidemii palenia tytoniu wśród kobiet około 20 lat temu. 20 lat to czas, który zwykle występuje pomiędzy rozpoczęciem palenia, a rozwinięciem raka płuc. Obserwowane dzisiaj trendy umieralności na raka płuca niekoniecznie odzwierciedlają prezentowane obecnie postawy kobiet. Przyczyny obserwowanej epidemii są jednak obecne do dzisiaj. Z mojego punktu widzenia, jest ich wiele - jednym z ważniejszych, jest kierowanie działań przemysłu tytoniowego do młodych ludzi, w szczególności do kobiet, czego intencją jest zastępowalność osób które rzucają, bądź umierają, przez nowych palaczy.

PZ: Jakie jest możliwe rozwiązanie tego problemu? 

PC: Rozwiązaniem jest implementacja i wprowadzanie w życie zapisów Ramowej Konwencji o Ograniczaniu Użycia Tytoniu WHO (WHO Framework Convention for Tobacco Control), która obliguje do całkowitego zakazu reklamy i promocji wyrobów tytoniowych. Ponadto, zgodnie z europejską dyrektywą dotyczącą produktów tytoniowych, Polska jest zobowiązana do zakończenia sprzedaży papierosów mentolowych w 2020 roku. Jest to krytyczny punkt, jeśli rozmawiamy o problemie palenia wśród kobiet - ten rodzaj papierosów jest produktem skierowanym właśnie głównie do kobiet i młodych ludzi.

W ostatnim raporcie WHO dotyczącym epidemii palenia, Polska osiągnęła najwyższy poziom implementacji dwóch na sześć komponentów skali MPOWER - pakietu ułatwiającego wprowadzanie zmian na rzecz zmniejszenia konsumpcji tytoniu. Tak więc w Polsce widać postęp w walce z epidemią używania tytoniu, natomiast są jeszcze kwestie, które można poprawić.

PZ: Rosnący odsetek użytkowników e-papierosów, szczególnie wśród młodzieży, staje się również poważnym problemem zdrowia publicznego w Polsce. Czy istnieją rekomendacje WHO, które mogłyby pomóc rozwiązać ten problem?

PC: W 2019 roku, nieco ponad 1 proc. dorosłej populacji na świecie było użytkownikami e-papierosów. Jednak w Polsce w 2016 r., wśród uczniów w wieku 15-19 lat było to już 11 proc. i odsetek ten nadal rośnie. Według niektórych źródeł obecnie to nawet 25 proc.. To niewątpliwie niepokojące, że tyle młodych ludzi używa nikotyny. Jednym z możliwych powodów jest słodki smak i zapach, które przyciągają młodzież. Tak więc jednym ze środków zapobiegających używaniu e-papierosów przez młodych ludzi jest zakaz stosowania wszelkiego rodzaju substancji nadających takie cechy. Aby to działanie było efektywne, powinno być rozszerzone na wszystkie wyroby tytoniowe. Dodatkowo tej praktyce powinien towarzyszyć jednocześnie zakaz sprzedaży e-papierosów nieletnim oraz zakaz ich używanie wszędzie tam, gdzie nie można palić tradycyjnych papierosów.

PZ: Oprócz dotychczasowych wyzwań zdrowotnych, takich jak używanie wyrobów tytoniowych, pojawiają się również nowe, determinowane m.in. przez zmiany klimatyczne czy poważne zanieczyszczenie powietrza. Czy uważa Pani, że w związku z tym wydatki na zdrowie powinny być w pewien sposób przedefiniowane?

PC: Zanieczyszczenie powietrza zabija każdego roku około 7 mln ludzi na całym świecie. Dane WHO pokazują, że 9 na 10 ludzi oddycha powietrzem zawierającym wysoki poziom zanieczyszczeń. Istnieje wiele źródeł zanieczyszczenia powietrza, dlatego też tak trudno jest z nim walczyć, co nie oznacza, że jesteśmy kompletnie bezsilni. WHO jest agendą odpowiedzialną za trzy cele wskaźników zrównoważonego rozwoju (Sustainable Development Goals - SDGs): śmiertelność z powodu zanieczyszczenia powietrza,  dostęp do czystych paliw i technologii, jakość powietrza w miastach. W związku z tym wypracowaliśmy cały wachlarz raportów, rekomendacji, a także narzędzi służących poprawie sytuacji, m.in. narzędzie AirQ+ do oceny wpływu różnych zanieczyszczeń na zdrowie, narzędzie oceny ekonomicznej zdrowia (HEAT) do oceny interwencji związanych z chodzeniem pieszo i rowerem, czy narzędzie Green+ do zwiększania znaczenia zieleni i zdrowia. To tylko niektóre z nich.

Chcę podkreślić, że działania na rzecz czystego powietrza, czy walki ze zmianami klimatycznymi, aby były skuteczne powinny mieć wymiar międzysektorowy i powinny angażować zasoby finansowe pochodzące z różnych obszarów. Dodatkowo istnieją programy, np. na poziomie UE, które wspierają bezpośrednio lub pośrednio wspomniane obszary. Należy pamiętać, że mówimy o wyzwaniu nie tylko w kontekście zdrowotnym, ale również organizacyjnym czy gospodarczym.

PZ: Na koniec, zmieniając nieco temat, ale pozostając ciągle w obszarze wyzwań zdrowotnych - bardzo dużo mówi się obecnie o sytuacji epidemiologicznej w kontekście koronawirusa. Wiele autorytetów w dziedzinie epidemiologii i zdrowia publicznego mówi, że wirus grypy może być dla nas bardziej niebezpieczny niż wirus z Wuhan. Czy mamy się czego obawiać?

PC: Biuro WHO w Polsce jest w ciągłym kontakcie ze wszystkimi agendami odpowiedzialnymi za sytuację epidemiologiczną na terenie kraju i poza jego granicami. Obecnie skupiamy się na utrzymaniu wysokiego poziomu gotowości. Mogę powiedzieć, że Polska jest bardzo dobrze przygotowana na ewentualne pojawienie się wirusa COVID-19. Nadzór epidemiologiczny jest prowadzony na wysokim poziomie, podobnie jak w innych krajach UE. Bardziej zagrożone są kraje słabiej rozwinięte. Oczywiście, pomimo zachowania wszystkich procedur na najwyższym poziomie, nie można zapewnić, że wirus nigdy nie pojawi się w Polsce - szczególnie w dobie globalnych podróży na coraz większą skalę. Nie należy jednak popadać w panikę.

Rozmawiał Paweł Koczkodaj

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

2 komentarze

Piotr Piątek, 28 Lutego 2020, 11:25
O ile zgadzam się, że służba zdrowia wymaga dodatkowych finansów, to myślę że źródło tych środków jest co najmniej kontrowersyjne. Niestety, dodatkowe podatki w formie, w której zostały przyjęte przez nasz rząd mogą mieć złe skutki dla naszej ekonomii. Znowu zawiódł brak konsultacji społecznych, chociażby z przedsiębiorcami czy rolnikami, których taki podatek cukrowy może zaboleć najbardziej.
Igorowa Poniedziałek, 24 Lutego 2020, 16:25
Politycy wymyślili u nas podatek od cukru, szkoda że zamiast tego nie proponują alternatywy w postaci większej ilości godzin wf czy oferty dla dorosłych Polaków (mówię o sporcie).