Wiceprezes NRA: Chcemy ustawy o zawodzie farmaceuty

13 Stycznia 2016, 11:00 NRA

- Jako jedyni nie posiadamy aktu prawnego, który mówiłby o zawodzie aptekarza. Polscy farmaceuci nie mają ustawy zawodowej. Nikt nigdy nie znalazł na to czasu i nikt nie sprawuje pieczy nad funkcjonowaniem naszego zawodu. Trzeba to niezwłocznie zmienić – powiedział Marek Jędrzejczak, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej, w czasie dzisiejszego posiedzenia komisji senackiej.

Jędrzejczak pokreślił, że polski rynek aptek znajduje się w totalnym chaosie. Według wiceprezesa, niezbędne jest wprowadzenie ograniczeń dotyczących tworzenia się aptek. W Polsce mamy ich 14,300. Farmaceutów, z kolei jest blisko 32 tys. – Jest o ok. 30 procent za dużo aptek. Te kwestie są regulowane w całej Europie Zachodniej. A jeśli spojrzymy na polskie apteki, stwierdzimy, że zawód aptekarza jest właściwie niedowartościowany i sprowadzony do roli sprzedawcy. Apteka jest przecież nieodłącznym elementem funkcjonowania ochrony zdrowia. Jędrzejczak zaznaczył, że musi dojść do reformy i bardziej indywidualnego podejścia do aptekarza.

-Podstawą jest tutaj pacjent. To pod niego powinny być tworzone zasady funkcjonowania aptek. Wprowadźmy mapy potrzeb usług farmaceutycznych – zaproponował wiceprezes. Mapy mieliby tworzyć wojewodowie w ścisłej współpracy z organami izby aptekarskiej i samorządami. Wojewoda nadawałby mapie formalne znaczenie. Opracowane projekty przekazywano by do Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego. Z map zebranych z poszczególnych województw miałaby powstać mapa ogólnopolska.

Poruszony został również temat niczym nieograniczonej sprzedaży leków przeciwbólowych, które pacjenci zażywają właściwie na wszystkie dolegliwości, a co najbardziej niepokojące – w chorobach przewlekłych. W Polsce sprzedaje się rocznie 500 mln tabletek przeciwbólowych. – Jesteśmy drudzy po Francji, jeśli chodzi o spożywanie farmaceutyków. Rząd, czyli regulator, odpowiadający za zdrowie społeczeństwa, nie może przyzwalać na reklamy, które niweczą działania profilaktyczne. Jako pracownicy, doskonale wiemy, że np. trzytygodniowy kaszel może być w rzeczywistości niebezpiecznym objawem raka oskrzeli. I my wydajemy pieniądze na profilaktykę raka oskrzeli, a nagle pojawia się reklama w telewizji, która mówi, by pójść i kupić szeroko reklamowany lek. Konsekwencje kupowania leków w sklepach spożywczych, budowlanych, supermarketach, ponosi tak naprawdę budżet państwa. To my musimy potem te konsekwencje zwalczać - mówi wiceprezes NRA.

AP

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz