Czy suplementy diety powinny zniknąć z aptek?

10 Marca 2020, 9:59 leki suplementy

Rynek suplementów rośnie w sile. Na te produkty Polacy wydają rocznie miliardy złotych. Z drugiej strony eksperci alarmują, że rynek suplementów wymaga uregulowania a obecne regulacje nie zapewniają bezpieczeństwa polskich konsumentów.

W ciągu ostatniej dekady wartość tego rynku wzrosła ponad trzykrotnie - z 1,7 mld zł w 2008 r. do 4,4 mld zł w 2017 r.

Tylko w 2018 r. do Głównej Inspekcji Sanitarnej zgłoszono blisko 13 tysięcy nowy produktów z grupy suplementów diety. Do 2008 r. rocznie rejestrowano poniżej 2 tys. nowych produktów.

Nowe produkty i coraz to bardziej chwytliwe reklamy trafiają do rosnącej grupy odbiorców. Różne szacunki wskazują, że suplementy diety spożywa od  50 do 70 proc. Polaków. Jak stwierdzają eksperci - różnica w szacunkach może wynikać z tego jak zostało sformułowane pytanie.

Wynika to też z tego, że wiele do życzenia pozostawia wiedza społeczeństwa na temat suplementów diety. Wciąż nieliczne grupy są w stanie zdefiniować czym jest suplement, a wielu konsumentów nie jest też w stanie odróżnić suplementu od leku OTC. Nie wspominając o niebezpieczeństwie związanym ze stosowaniem suplementów z wątpliwych źródeł...

A niebezpieczeństwa związane z suplementami są liczne: od niezadeklarowanych substancji w składzie, przez obecność zanieczyszczeń po celowe fałszowanie produktów, brak informacji o interakcji z innymi lekami, czy skłonności do zamiany tradycyjnej opieki zdrowotnej suplementami przez pacjentów. Szczególnie to ostatnie jest domeną Polaków. 

W Polsce udział leków na receptę w stosunku do leków OTC oscyluje w stosunku 40/60. Na tle UE pozostajemy liderem w tej kategorii i pozostajemy jedynym krajem, gdzie ponad połowa sprzedawanych substancji leczniczych to leki bez recepty. Skłonności Polaków do "samoleczenia" i zastępowania leków na receptę i standardowego leczenia lekami bez recepty może analogicznie wpływać na decyzje pacjentów w aptekach.

Nieświadomość klientów idzie w parze z wątpliwym bezpieczeństwem suplementów. Obecnie rejestracja suplementu ogranicza się do zgłoszenia produktu do Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Suplement traktowany jest jak każdy inny produkt spożywczy i nie musi zostać poddany żadnej procedurze rejestracyjnej, weryfikującej skuteczność produktu. 

Kiedy lista produktów spożywczych się wydłuża, tak jak liczba nowych suplementów to ilośc zgłoszeń żywności do Europejskiego Systemu Wczesnego Ostrzegania o Niebezpiecznej Żywności i Paszach (RASFF) pozostaje na niezmiennym poziomie od lat. Jednocześnie liczba zgłoszeń dotyczących suplementów wzrasta proporcjonalnie do liczby nowych produktów.

 

- Zdarzają się patologie na rynku. Musimy zdawać sobie sprawę z tego, że to jednak margines rynku. Suplementy diety to zróżnicowany rynek. Mamy na nim duże firmy farmaceutyczne, które specjalizują się wprowadzaniem na rynek produktów leczniczych, są duże firmy wyspecjalizowane w produkcji suplementów, ale także w rynku uczestniczą importerzy oraz internet – gdzie część produktów w składzie posiada substancje anaboliczne oraz substancje dopingujące. Problematyka dotyczy wielu organów, które muszą one ze sobą współpracować - mówi Przemysław Rodzkiewicz, GIS.

- Na rynku mamy wiele grup produktowych, a tam gdzie jest duża konkurencja naturalnie dochodzi do konkurowania i przekraczania wielu granic - mówi Anna Kowalczuk z Narodowego Instytutu Leków. - Jakość tej grupy produktywnej jest również zróżnicowania. Najgorzej jest z suplementami z internetu – są znacznie poniżej norm. Pomimo, że w produktach tych pojawiają się często substancje lekowe, zanieczyszczenia, to pozostają one poza kontrolą - dodaje.

Dodaje, że suplementy regulowane są przez wiele aktów - Prawo administracyjne, Ustawa o o bezpieczeństwie żywności i żywienia czy Prawo farmaceutyczne. -Mnogość tych aktów, które są ze sobą spójne utrudnia nadzór nad rynkiem - ocenia.

Czy suplementy powinny zniknąć z aptek?

Czołowi producenci suplementów oraz eksperci medyczni podkreślają potrzebę regulacji prawnych tego rynku. Choć istnieje wiele inicjatyw samoregulacyjnych, to nie mają one żadnej mocy prawnej. Pojawiają się propozycję dotyczące choćby wizualnej strony suplementów - by te nie przypominały leków. W ubiegłych latach przebijały się także propozycje strony lekarskiej, gdzie sugerowano by suplementy na stałe zniknęły z aptek. Z pewnością, w perspektywie najniższych w Europie marż na leki, spotkałoby się to z dużym sprzeciwem branży aptecznej. Odpowiedzią na to mogłaby być wymagalna certyfikacja każdego produktu sprzedawanego w aptekach.

- Suplementy winny być sprzedawane w aptece prędzej niż z nich usuwane.  Apteka to najlepsze miejsce do sprzedaży tych produktów. Od kilku lat postulujemy o certyfikację produktów sprzedawanych w aptece, tak by farmaceuta , ani pacjent nie miał wątpliwości co do tych produktów (np. interakcji z przyjmowanym lekiem) - mówi A. Kowalczuk.Dodaje, że niezmiernie ważna wówczas byłaby rola opieki farmaceutycznej co spowodowałoby zamknięcie systemu: lekarz stwierdza chorobę – farmaceuta wspiera przy farmakoterapii - pacjent jest leczony w sposób bezpieczny, pod kontrolą specjalistów.

 źródło danych: Polski Instytut Ekonomiczny

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

5 komentarzy

Aga36/xxx Środa, 18 Marca 2020, 14:20
apteki powinny odpowiadać za to co sprzedają pacjentowi!!!! wtedy nie byłoby takiego badziewia w aptekach, ot choćby tabletek z dodatkiem glifosatu :-)
stara baba Wtorek, 17 Marca 2020, 16:35
no jasne ze powinny zniknąc , bo to co jest w aptekach to jest badziewie, naszpikowane szkodliwymi substancjami , ludzie którzy wiedza jak się suplementować , wiedzą również gdzie kupić dobre suplementy, na pewno to reklamowane w telewizji apteczne barachło do dobrych suplementów nie należy
mia Czwartek, 12 Marca 2020, 22:44
Apteki to od dluzszego czasu sklepy z suplementami, mozna od nich dostac zawrotu glowy. Jak ide z recepta po lekarstwo np na nadcisnienie to nie maja dwoch opakowan, musza domowic.
Barbara Czwartek, 12 Marca 2020, 9:16
Ministerstwo Zdrowia powinno przyjrzeć się w pierwszym rzędzie rynkowi żywności w Polsce. Jesteśmy tym, co jemy i od tego przede wszystkim zależy nasze zdrowie. Kategoryczny zakaz szpikowania żywności szkodliwą chemią byłby najlepszym rozwiązaniem. A także zbudowanie szerokiego systemu kontroli żywności na każdym etapie - produkcji, przetwórstwa, transportu, przechowywania, itd. Od producenta po detal w osiedlowych sklepikach. I potężne kary za nieprzestrzeganie zakazów i zasad. Nikomu nie opłaciłoby się "wzbogacanie" i "polepszanie" żywności. Zarówno tej krajowej, jak i importowanej. Suplementy diety nie byłyby potrzebne, bo społeczeństwo byłoby zdrowsze bez nich. Czy w końcu nie o to chodzi w polityce prozdrowotnej?
Daria Wtorek, 17 Marca 2020, 19:09
Jeszcze 20 lat wstecz byłoby to możliwe. Po wprowadzeniu korporacji już niestety nic nie zrobimy. Rząd każdego kraju podlega bezpośrednio korporacjom, korporacje bankom centralnym, banki centralne ,,Bankowi Rozliczeń Międzynarodowych'' a wyżej jest trójkąt z okiem Horusa, który ma baczenie na piramidę poniżej. A co dokładnie stanowi ten trójkąt? To już proszę poszukać. Tego nie napiszę bo....